W Brzeszczach na ul. Piłsudskiego (Małopolska, pow. oświęcimski) mieści się ośrodek zdrowia Vita. Miejsce w którym powinni ludzie dostać opiekę, wsparcie i pomoc. Niestety trudno w tym przybytku znaleźć pomoc.

Problem zaczyna się od rejestracji, otóż to właśnie rejestracja to centrum dowodzenia tym przybytkiem. Wszystko zależy od tego czy Pani w rejestracji ma dobry humor. Oczywiście nie wszystkie Pani rejestratorki są złe, takie o ludziach odruchach też się zdążają.

Dyrektorem przybytku jest Pan Sz., który jest również jedynym chirurgiem w tymże ośrodku.
Od lat jest on dyrektorem nieprzejednanym, nieprzyjemnym, czasem nawet bezczelnym. Nie ma dla niego żadnej świętości, jeśli pacjent się nie zgadza ze zdaniem Pana Sz. jest z góry na straconej pozycji. Otóż nie ma się komu poskarżyć bo owy chirurg jest dyrektorem.

Kilka lat temu moja rozmówczyni udała się do dyrektora placówki na skargę na jednego z lekarzy. Jakież było zdziwienie gdy Pani usłyszała, że nikt jej w tym ośrodku nie trzyma, że nie ma rejonizacji i przecież może iść do innej placówki.

Gdy jeden z pacjentów udał się na usunięcie paznokci usłyszał, że nie usunie bo nie. A jeśli pacjent ma problem może iść do dyrektora. Gdy człowiek posiedzi w poczekalni tego ośrodka usłyszy jak większość ludzi krytykuję to co Pan Sz robi w tej przychodni. Jednakże pójście gdzie indziej, do innego ośrodka Zdrowia nie zawsze jest łatwe.

Przed świętami Bożego Narodzenia do chirurga w Ośrodku Vita w Brzeszczach, mąż na wózku inwalidzkim przywiózł żonę ze skierowaniem pilne. Już w rejestracji usłyszeli, że pilne to nie znaczy na już, to znaczy do 7 dni. Gdy poprosili rejestratorkę o pilne przyjęcie, dowiedzieli się, że Pan doktor kończy pracę. Kolejne zdziwienie gdy z rozpiski na drzwiach wynikało że doktor powinien przyjmować jeszcze dwie godziny. Wtedy dowiedzieli się że rozpiska nie obowiązuje Pana doktora.

Widząc cierpienie żony Pani z rejestracji poszła zapytać Pana Sz. czy przyjmie pacjentkę, zgodził się. Zaraz gdy wjechali wózkiem do gabinetu (noga była tak spuchnięta, że nawet buta nie dało się założyć) doktor nie wiedział co się żonie stało a wycedził przez zęby z ironią czy aby ją sparaliżowało? Gdy ona z bólu nie była w stanie mówić, bronić się on nie przestawał, tylko sypał złośliwościami.

Noga żony wyglądała strasznie, ból był okropny a Pan doktor nawet nie odezwał się słowem do pacjentki. Wszystkie formalności, leczenie, itd. ustalał z mężem. Na odchodne mąż usłyszał, że żona ma wstać z wózka i iść a on mam się nie dać wykorzystać – z przerażeniem relacjonuje mój rozmówca.

Temperatura, ból opuchlizna, wymioty i całkowita niemoc utrzymywały się nadal. Dopiero po tygodniu Pan doktor zlecił specjalistyczne badania aby wykluczyć inne choroby. Po tygodniu też zastosował mocniejszy antybiotyk. Przy żadnej wizycie doktor Sz. nie okazał wobec pacjentki ani odrobiny empatii, czy wyrozumiałość. To tak bardzo przykre, gdy lekarz traktuje pacjenta jak przedmiot.

Noga, nadal boli, opuchlizna nadal nie pozwala włożyć buta, żona więc musiała iść w klapku do kontroli. Na widok jej w gabinecie doktor Sz. na wstępie wyśmiał w sposób dość bezczelny, że nie na wózku. Po czym z kpiną zapytał czy to na pewno pora roku na klapki? Gdy odpowiedziała, że noga jest zbyt spuchnięta , chirurg zaczął się śmiać.

Pisząc materiał udałem się do tego ośrodka, pacjenci opowiadali o różnych złotych myślach dyrektora. Starsza Pani usłyszała np. „Jeśli w pani wieku boli to dobrze, znaczy jeszcze Pani żyje”. Inny pacjent gdy zagroził dyrektorowi, że nagłośni to co ten robi w ośrodku to usłyszał, że „najlepiej jak pójdzie do TVN, bo każda darmowa reklama jest na wagę złota”. Wielu na temat Pana Sz wypowiadało się „każdy inny lekarz, byle nie on”.

– „W czwartek przed świętami żona poszła do lekarza, noga nadal źle wygląda, kończy się zwolnienie lekarskie. Po czym słyszy od chirurga że święta są i jego nie interesuje co będzie bo święta są. Gdy zdziwiona żona zapytała co ma teraz zrobić, jak iść do pracy? Usłyszała, że wszyscy teraz mają źle, strajkują i u niej w pracy pewnie też tak będzie” – wspomina zbulwersowany mąż. W tak szokujący sposób skończyła się wizyta u kogoś kto nigdy nie powinien wykonywać zawodu lekarza.

Nie wszyscy są rakimi felczerami! – „Gdy małżonka trafiła do innego lekarza, ten nie mógł zrozumieć, dlaczego doktor Sz. nie kontynuował leczenia.
Dlatego pytam, dlaczego w Ośrodku Vita w Brzeszczach nie możemy liczyć na pomoc medyczną? Przecież co miesiąc ciężkie pieniądze z naszych pensji trafiają na NFZ. Więc nikt nie leczy nas za darmo. Taki zarozumiały dyrektor, ma posadę dzięki naszym pieniądzom. Dlaczego tak jest że w tym kraju ludzie na tzw stołkach mogą robić z nami co chcą? Kiedy ktoś wysłucha nas?” – pyta zbulwersowany mąż pacjentki.

Co prawda to nie TVN , ale jakby nie patrzeć reklama jest. Tylko czy aby na pewno o taką sławę Panu doktorowi chodziło?