Drodzy Państwo dzieje się teraz wokół Azowstala. Chyba jest jakiś układ w sprawie wymiany jeńców rosyjskich na obrońców Mariupola.

Proszę wstrzymać oddech i emocje. Na pewno nikt nie poda konkretów z ukraińskiej strony. Z ROSYJSKIEJ BĘDZIE SIĘ SYPAĆ OSTRA PROPAGANDA. WIĘC UWAŻAĆ I NICZEMU NIE WIERZYĆ tak odrazu. Teraz nikt nie chce zepsuć niczego i wszyscy mają nadzieje, że ten ktoś na poziomie dyplomatycznym wystarczająco mocno nacisnął (albo dał coś co jest wystarczajaco wartościowe) żeby ruskie dotrzymali danego słowa ( jakiego nie wiemy) i ta operacja się udała. Zakresu i szczegółów nie znamy i nie poznamy je do momentu aż wszystko się uda albo nic się nie uda.

Módlmy się o to pierwsze. Niewierzący niech po prostu mają nadzieję. Dyplomacja ukraińska pracowała bardzo aktywnie ostatnie tygodnie żeby znależć rozwiązanie dla tej kwestii.

Na razie wygląda na to że Putin chcę zrobić „genialny przekręt” jak zapewnei mu się wydaje. Tak zwany parlament (bo nie jest parlamentem w praktyce) Federacji Rosyjskiej zamierza jutro przegłosować specjalną ustawę zakazujacą wymianę „nazistowskich zbrodzniarzy” na kogokolwiek.

Biorac pod uwagę szerokie zaangażowanie ONZ i Czerwoanego Krzyża w całą operację, to rzeczywiście był wielki wysiłek dyplomatyczny i ostania szansa żeby uratować ludzi. Ale obawiam sie że na razie wszystko idzie w złym kierunku i rosjanie albo chcą zwiększenia ceny albo po prostu uważają, że oni w ten sposób mogą zlegitymizować zerwanie zawartej umowy w sprawie wymiany.

Nadzieja jeszcze zupełnie nie umarła ale jest już blisko tego. Niestety.

W każdym razie to kolejna ilustracja tego jak różne są dwa światy walczący między sobą. Dla jednej strony najważniejsi są jej ludzie, dla drugiej swoi nic nie są warci i łatwo się ich poświęca dla celów politycznych i wojskowych.

p.s. Mimo wszystko, drodzy Państwo, moim zdaniem próbować było warto. Ukraińcy by nie wybaczyli swojej władzy i samym sobie jeżeli by nie zrobili wszystko co sie tylko dało. Skoro na razie odbicie Mariupola nie było możliwe, no to była to jedyna alternatywna droga. I trzeba było próbować.

Swoją drogą wielu pyta, czy Azov zniknie jeżeli zginą żolneirze w Mariupolu.

Krótka odpowiedż – NIE. Paradokslanie ale jest odwrtonie. Zaplecze Azova znajdowało się gdzie idziej. A więc stało się tak że rezerwistów i ochotników zbierano w tym „gdzie indziej” nie dla uzupełnienia strat, tylko formowano z nich nowe jednostki. Poza tym Rosjanie tak spopularyzowali swoimi działaniami Azov że chętnych nie brakuje. No i mamy taką sytuację że na froncie teraz jest już kilka bataljonów ( tak wynika ze szczątkowych informacji które co jakiś czas trafiaja do publiczności) Azova. A nawet jest już pomysł stworzenia nowej brygady o tej nazwie bo ludzi na nią już się uzbierało.

Tak że paradokslanie walka o Mariupol spowodowała że Azov się wzmacnia, a nie słabnie.