Tak najczęściej nazywamy przyczynę wydarzeń, których sensu nie widzimy, nie rozumiemy, nie czujemy. Dla niektórych przypadek jest konkretną osobą. Kto zna – ten wie. Ta osoba sprawiła, że w swoim życiu spotkałem pewnego człowieka.

Dzięki Niemu nauczyłem się kilku rzeczy. Po pierwsze niskobudżetowego podróżowania opierającego się na rezygnacji z pozorów bezpieczeństwa np. namiotu. Karimata i śpiwór wystarczą. W ten sposób „oddychając światłem gwiazd” spaliśmy w różnych miejscach: dworcach, rampach kolejowych, parkach, parkingach, polach kukurydzy, tytoniu, opuszczonych bądź niedokończonych domach typowych dla krajobrazu bałkańskiego. To dziwne i nienormalne, szczególnie dla osób, które lubią mieć wszystko zabezpieczone i zaplanowane. Jednak ten styl podróżowania paradoksalnie daje duże poczucie wolności jeśli się zaufa, że w tym wszystkim ktoś na nad tobą czuwa.

Dzięki Jego wskazówce nauczyłem się robić dobre zdjęcia. Te najlepsze w zbliżeniu pokazują zwykłych, prostych ludzi w codziennych sytuacjach. Przy okazji odkryłem, że najciekawsze rozmowy prowadzi się właśnie z takimi prostymi ludźmi bez studiów, znającymi swoje miejsce w szeregu. Może mają niewiele, ale mimo wszystko nie tracą ważnej rzeczy – zdrowego rozsądku oraz mądrości życiowej wynikającej z twardego, realnego stąpania po ziemi. Prostota jest najfajniejsza.

Jemu zawdzięczam też pierwszy w życiu odcinek przejechany autostopem. Było to w Bułgarii chcieliśmy się dostać do miejscowości Sandanski, zwanej przez miejscowych San Francisco. Większa grupa, podzieliła się na pary. Dzięki polskiej fladze zatrzymał się polski TIR i razem z koleżanką Pragą dotarliśmy na wyznaczone miejsce, czyli dworzec kolejowy. Jak mówili miejscowi tego dnia w Sandanski było gorąco jak w Etiopii, czas spędziliśmy przesiadując w altance baru kolejowego, rozmawiając z lokalnymi obywatelami, ciesząc się smakiem miejscowych produktów.

Na koniec jedno z piękniejszych wyznań wiary z jakim się spotkałem, swoiste credo, które popełnił profesor Radosław Zenderowski:

„Włóczenie się, wbrew pozorom, jest dużą umiejętnością. Nie każdy umie się włóczyć. Włóczęgostwo opiera się na bezgranicznym zaufaniu, że gdziekolwiek się nie znajdziesz, tam znajdziesz miejsce na nocleg i posiłek. Nauczył mnie tego mój dobry znajomy, włóczęga w stu procentach. Jezus Chrystus.”

Autor: Grzegorz Brzozowski