Jeśli ktoś uważał, że celem Putina jest wylącznie sama Ukraina oraz, że Kreml zadowoli się zajęciem całego Donbasu jako element kompromisowego pokoju na Ukrainie, to był bezdennie naiwnym człowiekiem.

Wielokrotnie pisałem o tym, że perpsektywą Kremla nie jest Ukraina, ale cała Europa. Nakblizsze miesiące zdecydują o tym, czy Kreml będzie dalej eskalować żądania wobec Zachodu oraz jednocześnie nasilać dywersję, wojnę wywiadów, propagandę i dezinformację oraz działania hybrydowe na terenie całej Europy, czy jak wiele wskazuje na to – Moskwa zwiększy działania eskalacyjne testując system bezpieczeństwa w Europie, ktory oparty jest na NATO i wysunietej obecności militarnej w krajach wschodniej flanki NATO.

Wojna na Ukrainie jest pokłosiem i zarazem pierwszym elementem planów Kremla z listopada 2021 r., kiedy odbywały się rozmowy amerykańsko-rosyjskie podczas ktorych Kreml wysunął żądania strategiczne wykraczające poza Ukrainę – jej niepodległość, członkostwo w NATO i UE. Putin żądał od USA, Francji i Niemiec, ale przede wszystkim od Waszyngtonu o przywrócenie sowieckiej-rosyjskiej strefy wpływów sprzed 1991 r., gdyż to de facto oznaczać miało żądanie wycifania wszystkich sił NATO sprzed 1997 r.

W istocie rzeczy, Kreml chciał bez wybuchu wojny ustępstw geopolitycznych i strategicznych ze strony USA i Zachodu. Cel? Osłabić, docelowo zniszczyć NATO grając na podziały i izolację stregiczną Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Dla Kremla bowiem przywrócenie rosyhskiej strefy wplywów w oparciu o ww. państwa jest celem strategicznym obecnej wojny na Ukrainie.

Jak wynika ze źródeł otwartych, Kreml w rozmowach z Amerykanami ma wracać do tych żądań. Warto dodać, że w przyszłym miesiącu mają toczyć się rozmowy pokojowe amerykańsko-rosyjskie na Bliskim Wschodzie. Putin chce doprowadzić do ustanowienia nowego ładu geopolitycznego w Europie powracając do inspiracji wiedeńskich i jaltańskich, czyli do czasów w ktorych Moskwa stawała się na skutek swojej imperialnej polityki kluczowym rozgrywajacym graczem geopolitycznym w Europie. Tym jest żądanie decydowania o przyszłych członkostwach krajów, które będą ubiegać się o członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim.

Wkraczamy zatem w najważniejszą fazę wojny. Sytuacja na froncie nie będzie miała znaczenia, gdyż przyszłość Ukrainy, jej położenie militarno-polityczne, ale również kształt architektury bezpieczeństwa w Europie, w tym położenie i przyszłość Państw Baltyckich i Polski.

Przypomnę, w Monachium delegacja czechosłowacka czekała za drzwiami za ktorymi zdecydowano o jej rozczłonkowaniu przez III Rzeszę Niemiecką. W Jałcie nie było w ogóle obecnych przedstawicieli żadnego z krajów I władz na uchodźstwie, ktorych przedwojenne terytorium było przedmiotem rozmów „Wielkiej Trójki”.

Obecnie, celem Kremla jest doprowadzić do takiego poziomu rozmow pokojowych z ktorych wykluczone będą zarowno Ukraina, jak i kraje, których terytorium ma w perspiektywie Kremla i jego planów geopolitycznych – tematami tych rozmów.

Jeśli plany Moskwy sie nie powiodą i USA nie zgodzą sie na ustepstwa, ktorych Kreml zażąda, to czeka nas wybuch jeszcze większej wojny, która obejmie terytorium NATO na Wschodzie, ale wielce prawdopodobne całą Europę. Putin jeśli nie dostanie tego, czego żąda to w jego logice siły albo będzie chciał za pomocą faktow dokonanych np. poprzez zajęcie czesci terytorium NATO pokazać bezsilność Sojuszu Północnoatlantyckiego i w ten sposob wykazać slabość Zachodu i zmusić do ustępstw, które obejmą Państwa Bałtyckie oraz Polskę.

Ustępstwa tylko rozzuchwalą Moskwę, a Kreml będzie wykorzystywać slabości oraz miękkie podbrzusza po stronie Zachodu.