Czyli jak chwilowe zniesienie sankcji na ruską ropę przez Trumpa da Kremlowi kilka mld dolarów na prowadzenie wojny.

Trump, kumpel drugiego zbrodniarza, Putina zdecydował, że na trzydzieści dni uchyli sankcje na handel ruską ropą Urals.
Dotyczy to tankowców, które już zostały załadowane.
To będzie w sumie, sto milionów baryłek.

Ile na tym zyska Putin?

Wg. różnych szacunków od trzech do pięciu miliardów dolarów.
Choć może to być więcej.
Trump tłumaczy swoją decyzję „potrzebą uspokojenia rynku paliw”, po zablokowaniu przez Iran Cieśniny Ormuz.

To chwilowe poluzowanie sankcji na ropę spowoduje, że cały ich mechanizm, łącznie z sankcjami UE, może zostać poważnie rozregulowany.

Może też wywołać mechanizm analogii.
Inne państwa także będą, powołując się na amerykański precedens, okresowo lub na stałe, luzować sankcje na Krem.

Już w chwili ataku na Iran pisałem, że największym jego beneficjentem będzie Rosja, która zyskała na podniesieniu cen ropy na światowych rynkach.
A teraz, wpadnie jej do kieszeni, kilka miliardów dolarów na prowadzenie wojny z Ukrainą.

Dlatego nie mogę pojąć, jak to możliwe, że te zakute łby z PiS mogą popierać Trumpa.
Bo robiąc to, wzmacniają zbrodniarza z Kremla.

Nie mogę pojąć, jak to możliwe, że prezydent Polski kuma się z Neronem XXI wieku czyli z Trumpem.

Ich zachowanie jest inspirowane powiedzeniem „moja chata z kraja”.
Byle tylko, ryzykując bezpieczeństwo Polski, dowalić rządowi.

Nie mogę się też nadziwić, jak tylu Polaków może nadal popierać ewidentnych sabotażystów.
Robią to z głupoty, wyrachowania czy deficytu intelektualnego?

Tak czy owak, kraj skłócony bywa łupem dla wrogów.