Gombrowicz: „W Polsce wszystko się natychmiast komplikuje, unarodawia, uświęca. Nawet dupa nie może pozostać po prostu dupą – musi od razu być dupą narodową, metafizyczną, problemową, tragiczną…”
W czasie wyborów starałem się przemilczeć temat absolutnie niedopuszczalnych wypowiedzi polityków na temat Ukraińców w Polsce. Ukraińcy żyją od wyborów do wyborów, a powszechne wydaje się przekonanie: „miną wybory, to politycy odpuszczą te swoje antyemigracyjne chochoły”. Już po pierwszej turze wiele osób alarmowało o niebezpiecznych tendencjach w polityce – różnymi słowami podkreślano postępującą faszyzację. Z drugiej strony pojawiały się głosy: „Nie można obrażać ludzi, nie można nimi gardzić – tak jak robią to liberałowie” itd.
Ale wybory już za nami. Chyba można wreszcie mówić otwarcie?
Jeszcze raz o protestach przeciwko masowej migracji. Jedyną masową falą, która obecnie zalewa Polskę, jest fala absolutnej ignorancji i głupoty. Ignorancji – czyli świadomego ignorowania faktów i statystyk. Głupoty – rozumianej jako brak zdolności do krytycznego myślenia. A pomiędzy nimi – obojętność. Stan zawieszenia, który w skutkach często bliższy jest głupocie niż niewiedzy.
„Obrońcy granic” i uliczni krzykacze protestujący przeciwko „nielegalnej migracji” dziś rozpływają się w frazesach o „wielkich obowiązkach”, snując wizje przyszłości Polski – nie zdając sobie sprawy, że są po prostu wykorzystywani przez polityków do budowania ich kapitału politycznego. Co więcej, sami politycy nawet tego nie ukrywają.
Konia z rzędem temu, kto potrafi logicznie połączyć hasła o „czystej polskości” (np. „Polska dla Polaków”) z ideą silnej integracji obcokrajowców – aż do rozmycia dowolnej tożsamości i przekształcenia jej w jakiś „substrat” polskości. Innymi słowy: jak chcecie pogodzić wymóg „czystości”, który wyklucza obcych, z żądaniem ich pełnej asymilacji?
Jak chcecie jednocześnie mówić o „najbezpieczniejszym kraju w Europie” i o „najbardziej niebezpiecznych ulicach”? Gdzie tu sens, gdzie logika?
To pytania do tych, którzy na marszach skandowali: „Cała Polska śpiewa z nami – wypie*dalać z uchodźcami!”
„Nie zgadzamy się na żaden Ukropolin!”
„My mówimy stop legalnej emigracji!” (to nie pomyłka)
„Wszystkim przybyszom życzymy szybkiego powrotu do domu!”
„Polska cała tylko biała!”
A co na to posłowie Konfederacji? Odpowiadają jedynie, że „rozumieją emocje”. Emocje, które sami podsycają. Są współodpowiedzialni za falę hejtu, która spada na Ukraińców w Polsce głownie od 2023 roku. Stworzyli z tego ksenofobiczne perpetuum mobile. Może ktoś mnie przeprosi za to, co muszę czytać pod każdym wpisem na temat Ukraińców? A może posłowie przestaną udawać, że to tylko „emocje”? Nie chodzi tu o moje poglądy polityczne. Nie mam przecież prawa wyborczego. Mówię w swoim własnym imieniu.
Te marsze to symulakrum, które nie wygasło nawet po wyborach. Politycy dalej żerują na emocjach, zamiast szukać pojednania.
A kim są ci „uchodźcy”, przeciwko którym maszerowaliście? To m.in. 900 tysięcy matek z dziećmi, które uciekły do Polski przed wojną. Poszliście protestować przeciwko „nielegalnej migracji”, ale wzięliście udział w ksenofobicznej demonstracji. Zapytacie: jak to możliwe?
Tak właśnie działa logika zbiorów.
W zbiorze „uchodźcy” znajduje się również moja matka i moja kuzynka.
Nie chodzi o to, że nie można krytykować polityki migracyjnej – bo można i trzeba. To prawo każdego społeczeństwa. Ale to, co widzimy, nie jest krytyką. Krytyka to umiejętność rozróżniania i uchwycenia istoty problemu, a nie ślepe powtarzanie haseł. Słowo „krytyka” pochodzi z greki – krinein, czyli rozróżniać, osądzać, oddzielać.
Mówicie, że była jakaś debata?
Nie wiem, na czym stanęło, ale wiem, jak się skończyło: na uprzedzeniach i ksenofobicznych hasłach – powtarzanych bez refleksji, bez wiedzy, bez kontaktu z rzeczywistością. Ludzie, którzy nie znają procedur migracyjnych, nie wiedzą, czym jest karta pobytu, czym różni się pobyt stały od czasowego, nie rozumieją, jak wygląda życie obcokrajowca w Polsce – mają za to mnóstwo opinii. I jeszcze więcej emocji.
W komentarzach zostawiam film o tak zwanych „obrońcach granic”. Bąkiewicz i komentator TV Republika, Jacek Wrona, instruują aktywistów, co mają robić, gdy zostaną zatrzymani przez policję:
„Jak zaczniesz krzyczeć, że jesteś patriotą i (zaśpiewasz) »Jeszcze Polska nie zginęła«, to będziesz miał 2 mln wyświetleń”.
Czy granice zostały obronione?
Czy mogę spać spokojnie?
Dziękuję.
Autor: Pylyp Bilyi Doktorant w szkole doktorskiej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zainteresowania: filozofia, socjologia, fotografia. Streamer, tłumacz i popularyzator filozofii na kanale YouTube „Filozofia Tak Bardzo”.
Zostaw komentarz