W normalnie funkcjonującym demokratycznym systemie politycznym, jeśliby druga osoba w państwie, w tym przypadku Marszałek Sejmu RP publicznie oświadczyłaby, że była nakłaniana do wzięcia udziału w zamachu stanu, służby bezpieczeństwa i prokuratura postawione byłyby w stan nadzwyczajnego pogotowia.
Z całą pewnością zaś, po udzieleniu takiego wywiadu, do godziny, w trybie pilnym, zostałby wezwany jako świadek i zobowiązany do złożenia odpowiednich zeznań. Otrzymując nadzwyczajną ochronę na czas wyjaśnienia sprawy.
Stwierdzenie Marszałka, że kiedyś opowie o tym w pamiętnikach, jest jawną kpiną z państwa. O ile to państwo będzie jeszcze wówczas istnieć. Pod rządami takich „elit”.
Nonszalancja połączona z narcyzmem Pana Marszałka jest już nie tyle śmieszna, ale niebezpieczna. Chyba trzeba mu przypomnieć, że to nie jest program „Mam talent”, ale realna polityka, która rządzi się innymi regułami, czasem bardzo brutalnymi. Przestrzegam go przed tzw. seryjnym samobójcą. I piszę to całkiem poważnie. Bo już kilka takich przypadków w historii III RP/PRL było.
Od teraz Pan Marszałek powinien być objęty specjalną ochroną. Można mieć do niego wiele zastrzeżeń, ale zachował się przyzwoicie, i dlatego ma powody, by obawiać się o swoje życie.
Zostaw komentarz