Chyba wiem jak muszą się czuć ci politycy PiS z tą swoją wygraną, która niewiele im daje.
To tak jak w sporze z urzędem skarbowym. Wygrałem 4 razy. Za ostatnim razem sąd kazał wydać urzędowi (Dyrektorowi Izby Administracji Skarbowej w Warszawie) decyzję umarzajacą zobowiązanie „a jeżeli urząd uzna za konieczne uzupełnienie materiału dowodowego, to powinien to zrobić we własnym zakresie”.
Urząd decyzję uchylił do I instancji, lekceważąc wyrok. Nie powinien tego zrobić – mogę zaskarżyć urząd o niewykonanie wyroku do sądu i wygram.
No ale jak zaskarżę, to wstrzymam bieg terminów przedawnienia, s sprawę prowadzę od początku władzy PiS – od 2015 r. I jak wygram, to urząd odwoła się do NSA i jak tam wygram, to przedawnienie będzie dopiero biec dalej. Urząd o tym wie i chociaż zdaje sobie sprawę, że w świetle czterech wyroków raczej nie ma szans na wydanie skutecznej decyzji wymierzającej podatek do zapłacenia, a wyegzekwował już milionowe kwoty, to zrobi wszystko, żeby postępowanie zakończyło się jak najpóźniej. Urzędnik odsetek i odszkodowania nie zapłaci. Zapłacimy wszyscy, a urzędnik jeszcze dostanie awans i nagrody kwartalne.
Tępi urzędnicy skarbowi po ośmiu latach stwierdzili więc, że moje uwagi co do postępowania należy uwzględnić i po tych ośmiu latach chcą przesłuchiwać świadków, których zeznania nagle uznali za wartościowy materiał dowodowy. Ciekawe.
Chcą też badać tarczki tachografów ciężarowek przewożących towar. Nie zabezpieczono ich mimo moich wniosków i dzisiaj urzędnicy będą pytać właścicieli firm transportowych, czy czasami ich tam jeszcze gdzieś nie mają. No i monitoring po ośmiu latach będzie też przydatny. Na pewno gdzieś tam jeszcze jest. Tak im się spieszyło złapać karuzelę podatkową, dostać nagrody i awanse, że chwilowo zapomnieli go przez osiem lat zabezpieczyć.
Ważny jest też, zdaniem urzędników, materiał dowodowy w postaci smsów i zamierzają się zwrócić do kierowców ciężarówek, czy czasami gdzieś tam ich nie mają.
Co prawda główny świadek w sprawie już nie żyje, ale urzędnicy na pewno coś wymyślą. Chyba, że ich opozycja wywali na zbity pysk. Wtedy będą mówić, że oni walczyli, ale realizator niemieckich interesów nad Wisłą Tusk im przeszkodził.
PiS, obejmując władzę, mianował na stanowiska w różnych urzędach najtępszych z tępych pretorianów, ludzi, których nie można określić jako cynicznych, bo jednak bycie cynicznym wymaga jakiegoś poziomu inteligencji. Tacy zeloci niszczą człowieka tak, że nawet im oko nie mrugnie. Szczęśliwi ci, co nie mają z nimi do czynienia. Ich honorem jest wierność. Dworczyk wiedział, co pisze.
Za dwa do trzech lat zaczną przedawniać się postępowania podatkowe wszczęte w ramach walki z karuzelami. Ciekawe ile będzie trzeba odjąć w bilansie od niewątpliwych zysków, które ta walka przyniosła.
Nie wierzę kauzyperdzie, który oszukuje klientów.