Walczyć trzeba umieć. A kiedy się przegrywa, trzeba umieć uznać zawczasu swoją słabość i pokazać że się ten fakt uznaje, licząc na honorowe zakończenie walki. Rzuca się broń, wystawia się flagę, posyła parlamentariuszy. Żeby to było możliwe to honorowe rozwiązanie – od wieków strony walczące ustalają pewne obyczaje, które z czasem stają się prawem, ubierają się w słowa konwencji i traktatów.
Tak na przykład w wojnach, mimo rozlicznych odstępstw, mimo wszystko obie strony starają się dbać o podstawowe prawa jeńców. Od wieków jest taki obyczaj, że z jeńcem się już nie walczy. Że człowiek, który się zdaje na łaskę, przestaje być wrogiem.
Stoi za tym obyczajem uznanie tego proste faktu, że fortuna, szczególnie na wojnie, kołem się toczy, zatem szanując podstawowe prawa jeńców jednej strony, na wypadek odwrócenia gdy w jakimś miejscu lub globalnie – losy zmagań się odwrócą – zapewnia się odpowiednie traktowanie swoim jeńcom, w szczególnych przypadkach – samemu sobie.
Wróg zdany na łaskę, z podniesionymi rękami, odłożoną bronią, który pokazuje swoją postawą, że uznaje się za pokonanego nie jest już przeciwnikiem w walce bo jest bezbronny. Opatruje się jego rany, daje mu się jeść, dach nad głową. Staje się jeńcem. Czeka się na ostateczne rozstrzygnięcie albo rozejm by wymienić jeńca za jeńca, albo go po prostu zwolnić po zakończeniu zmagań do domu.
Na morzu ratuje się rozbitków z zatopionego wrogiego okrętu, jeżeli jest to możliwe. Bo po bitwie są już tylko ludzie. A ludzi się ratuje.
Wyjątki od tej zasady zawsze wyglądają obrzydliwie, bo są odstępstwami.
Oczywiście bywały konflikty wojenne, które były okrutne i odstępstwo wedle obyczaju wojennego, starszego od wszelkich konwencji, osadzonego na fundamentalnej dla ludzkości zasadzie wzajemności – stawało się normą. Tak było na froncie wschodnim w czasie drugiej wojny światowej. Tak bywa z reguły w wojnach domowych. Tak było w wojnie japońsko-chińskiej w latach 1937-45. Ale już w wojnie japońsko-rosyjskiej 1904-1905 roku było wiele przypadków honorowego zachowania obu stron, mimo, że wojna jest zjawiskiem wyjątkowo paskudnym i morderczym.
Tymczasem w roku 2022 widzę państwo mające wielkie pretensje do bycia światowym czempionem, które zbiera sromotny łomot na ziemi ukraińskiej, którego wojska nie potrafią wygrać w walce i które im mniej ma do pokazania w wojowaniu tym więcej pokazuje zwyrodniałego okrucieństwa, które nie ma żadnego sensu ani żadnej przyczyny – co i raz pokazuje jak dobrze sobie poczyna walcząc z bezbronnymi. Był atak precyzyjnymi rakietami „Kalibr” na centrum Winnicy? Był atak kierowanym pociskiem Ch-22 na centrum handlowe? No to bądźcie gotowi na więcej w miarę jak narasta impotencja operacyjna drugiej armii świata. To będzie narastać. Bo oprócz impotencji wszystkiemu co robi armia rosyjska towarzyszy poczucie całkowitej bezkarności morderców i katów.
Bo nie słyszałem jeszcze o skutecznym osądzeniu jakiegokolwiek zbrodniarza rosyjskiego czy radzieckiego.
I tak wczoraj wypłynął w sieci film pokazujący jak jeden z rosyjskich żołnierzy katuje nożem ukraińskiego jeńca. Nie szukałem go, widzieli go inni, podsuwali linki, jednak nie chciałem tego oglądać.
Ponieważ mamy rok 2022 dosyć szybko wypłynęły też dane osobowe zwyrodnialca w rosyjskim mundurze. Jeden z kolegów, prowadzący stronę „Konflikty po II wojnie” zamieścił post z przeklejką z jednego z serwisów z twarzą gościa i danymi.
I wiecie co?
Tak. Nie tylko dostał bana, ale miłościwie nam panujący fejs zahaltował całą stronę. Było. Nie ma. Budowałeś coś latami, wyszukiwałeś informacje, zdjęcia, filmy, szperałeś, przesiewałeś i bęc, w jednej sekundzie nie ma.
Powód?
„Stalking” czyli prześladowanie.
Serio. Prześladowanie zbrodniarza, który sam nagrał popełnianą przez siebie zbrodnię.
Zbrodniarza, który nigdy nie stanie przed sądem, chyba że obecny chanat Moskowie rozdupcy się a naszych oczach na kawałki, co jednak jest mało prawdopodobne.
Dzisiaj z kolei wypłynęły zdjęcia z budynku w Ołeniwce, na południe od Doniecka, gdzie morgulce przetrzymywały jeńców ukraińskich. Telewizja Minas Morgul oświadczyła, że strona ukraińska zaatakowała te budynki HIMARS-ami (bo to teraz modne takie, to ha, powiemy, że HIMARS-y, ktoś to kupi). I że zginęło kilkadziesiąt przetrzymywanych osób a kilkadziesiąt jest rannych. Dziwnym trafem nikt z klawiszy nie ucierpiał, tylko jeńcy.
Zaraz, zaraz – HIMARS-ami w obiekt kilka kilometrów za linią frontu? Głowicami burzącymi, a ciała, obiekty spalone i to od środka? Coś tu nie styka na oko, nie?
Jedyne co jest pewne to, że nie żyje kilkudziesięciu jeńców z pułku „Azow”, którzy twardo się bronili w Azowstali.
Ukraina domaga się międzynarodowego śledztwa. I wiadomo, że go nie będzie.
Dzisiaj Ołeniwka, jutro Katyń i Miednoje. Bójcie się boga zapadnicy, No, są rzeczy na które władza rosyjska jednak nie może sobie pozwolić.
Jedną z nich jest prawda.
A prawda jest taka – zabawmy się we frazeologię redaktora Wyrwała z Onetu – że rosja pomału przegrywa.
Jeszcze niedawno mówiło się, że w worku donieckim na jeden ukraiński pocisk padało dziesięć rosyjskich. Wyrwalił redaktor, wyrwaliło za nim trochę internautów.
Nacierali powoli i za cenę potężnych strat ale na trzech, czterech kierunkach na raz. Popasna, Izjum, Rubiżne. To się tak mieliło w wiadomościach.
Ale teraz już nie są w stanie nacierać na raz na Słowiańsk, Bachmut, Siewiersk. Nacierają tylko na Bachmut. W tym samym czasie równie powoli, bez wielkich manewrów i zwodów niemal stale wzrasta nacisk na ich 49 armię, te co obsadziła się wokół Chersonia, łukiem na lewym brzegu Dniepru.
Także oni naciskają, ale coraz wyraźniej widać, że i ich naciskają.
A dzieje się tak mimo, że jeszcze nikt nie zauważył wprowadzenia do walki zarówno wycofanych po walkach w rejonie Lisiczańska i Siewierodniecka jednostek jak i korpusu rezerwowego.
To ciągle znane wcześniej jednostki plus HIMARS-y, Kraby, Phz2000, Caesary i M270 MLRS wieczorową porą walące w składy amunicji, paliw, broni, sztaby, mosty.
O właśnie, mosty.
Wiadomo już, że oba mosty w rejonie Chersonia są uszkodzone, w tym drogowy – poważnie.
No a dwa mosty w rejonie Chersonia to dwie trzecie wszystkich przepraw jakie ruskie mają na Dnieprze.
No i wczoraj gruchnęła wieść, że koło mostów Antonowskich ruskie budują mosty pontonowe , bo zhimarsowane mosty nie nadają się do transportu.
I oni budują.
Most.
Pontonowy.
Zaraz obok tych rozpierdzielonych mostów stacjonarnych.
Czytałem tego newsa kilka razy i nie mogłem przestać się śmiać.
HIMARS strzela rakietami które są sterowane sygnałem z GPS.
Czyli strzela się nim do celów o znanej lokalizacji.
A geniusze logistyki i maskirowki na miarę Budionnego i Żukowa, dziedzice Rodiona Malinowskiego budują most pontonowy zaraz obok rozbitych mostów stacjonarnych.
Myślę, że to nie może być prawda. Ale jeżeli jest, to odliczamy teraz do trafienia mostów pontonowych koło mostów drogowego i kolejowego. Noc jest już ciemna, kiedy pisze te słowa, także zaczynamy. 10…, 9…
Myślę, że jakiś batalion saperów z 49 Armii rosyjskiej pozazdrościł obsadzie Czornobajewki niemal murowanej nagrody imienia Karola Darwina za rok 2022.
No i trzeba przyznać, że w tej niełatwej konkurencji, w której obsada Czornobajewki była faworytem – posunięcie wojsk inżynieryjnych 49 armii wygląda co najmniej obiecująco.
Potwierdzają się wiadomości, że mobilizacja rosjanom idzie słabo, że ochotnicze bataliony jakich miały dostarczać obwody chanatu rosji nie docierają na czas, a te, co docierają składają się ze słabego elementu ludzkiego, są źle wyposażone, źle opłacane, bo władze manipulują kursami rubla do dolara, żeby robić w ciula, tych co podpisali ochotnicze kontrakty.
I takie to rosyjskie wojowanie. Po odważnych atakach na centra handlowe, dom kultury, kolejkę ludzi stojących po chleb (To w Czernihowie, jeszcze wiosną, pamiętacie?), po teatrze w Mariupolu okazało się, że gieroje dokonali odważnych czynów wobec jeńców, wobec ludzi bezbronnych zdanych na łaskę przeciwnika.
To jakby ktoś miał wątpliwości czy wpłacać tylko na pomoc humanitarną czy jednak jeszcze na uzbrojenie armii ukraińskiej.
Bandaże, opatrunki, stazy, środki antybólowe, żywność – to wszystko jest ważne. Ale nie zatrzymują realnie hord, które uznają tylko jeden argument – z siły. No niestety. Nie wyobrażam sobie mediacji z facetem, który okalecza jeńca nożem do kartonu, wycina mu genitalia. Nie wyobrażam sobie negocjacji z ludźmi, którzy ostrzeliwują budynek z jeńcami, a potem chodzą i powtarzają HIMARS-HIMARS-pokaż rogi.
Miejsce tych ludzi jest przed sądem, gdzie powinni być doprowadzani z aresztu.
Albo takie miejsce, skąd trafią od razu na tak zwany sąd ostateczny. Tak, znam koncepcję wedle której ten sąd nigdy się nie zdarzy, ale wobec ułomności sądów tego świata oraz wobec tego, że jeszcze nigdy, żaden podejrzany o zbrodnie wojenne rosjanin nie był sądzony przez żaden trybunał – trzeba chyba dać im spróbować szansy postawienia swoich spraw przed sądem ostatecznym.
Ze wszystkich sił trzeba się postarać, żeby znaleźli się tam skąd tylko trąba tego sądu, o ile ten sąd istnieje – ich zbudzi.
Jak się nie uda, to trudno, zmarłych się nie wskrzesi, jeżeli życia wiecznego nie ma, ale przynajmniej będzie można powiedzieć, że dało się im szansę, nie?
Walka trwa, losy się ważą.
Trzymaj się Ukraino
_____________________________________________________________________
Na zdjęciach koledzy z 93-тя ОМБр Холодний Яр żegnają kolegę. Tak Ukraina żegna swoich wojowników lipiec 2022, Kijów.
Dodaję także zdjęcie spalonego wnętrza budynku w Ołeniwce.
Dla porównania skrzynki w jakich federacja zwraca żołnierzy ich rodzinom.
No, brakuje jeszcze zdjęcia nowej łady, pewnie się przyda rodzinie zabitego.
_______________________________________________________________
Dziękuję jak zawsze za każde udostępnienie, komentarz, reakcję.
Aktualne zbiórki w komentarzach, nad ta nową pracuję, rano uruchomię i dorzucę do komentarzy.
Buk zapłać też za taktyczne kawy w serwisie buycoffe.to, bardzo to miłe i zacne. Link tez w komentarzach jak zawsze.
Jak zawsze wielkie dzięki za szery, lajki, komentarze.
Jak zauważyliście – nie dziękuję już indywidualnie pod udostępnieniami, ale staram się odpłacać udostępniającym w taki sposób, że skoro udostępniający zwiększają moja widoczność to i ja zwiększam waszą lajkując ile wlezie.
Niebawem rusza nowa dla Fundacji UA Future, bardzo konkretna, co polecam już uwadze.
Za kawy taktyczne dla mnie – niezmiennie dziękuję. Powtórzę, to co zawsze, wasza kawa mnie dyscyplinuje i sprawia, że oprócz pasji włączam tryb pracy i researchu.
Bardzo dziękuję też za taktyczne kawy na buycofee.to – to mnie pionizuje i mobilizuje do roboty.
Gdyby ktoś chciał postawić mi kawę w zamian za wykonaną robotę – link tutaj.
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz