Czy ktoś może powiedzieć, gdzie są delegacje polskich aktywistów ekologicznych broniących „europejskich” lasów?
Gdzie jest pan Radosław Gawlik? Gdzie jest pan Dariusz Szwed? Gdzie posłanka Urszula Sara Zielińska? Dlaczego każdej polskiej sprawie dotyczącej obrony przyrody towarzyszą niemieccy eksperci i niemieccy aktywiści a w drugą stronę to jakby nie działa?
Odpowiedź wydaje się banalnie prosta!
Nieomal wszystkie polskie grupy aktywistów ekologicznych są w mniejszym lub większym stopniu finansowane i wspomagane przez niemiecką Fundację im. Heinricha Bölla oraz korzystają z niemieckich materiałów propagandowych, które są nieraz nawet tłumaczone i drukowane w Niemczech.
Zainteresowanie Niemiec ochroną przyrody w Polsce dotyczy nie tylko kwestii przygranicznych, ale całego naszego kraju. W maju b.r. na zaproszenie Fundacji Ekologicznego Forum Młodzieży w Puszczy Białowieskiej gościła grupa „ekspertów” niemieckich pod przewodnictwem dyrektora Niemieckiej Rady Gospodarki Leśnictwa Georga Schirmbecka. Nie słyszałem, żeby podobna delegacja z Polski została zaproszona do zbadania sprawy lasu Reinhardswald w Hesji.
Proszę zrozumieć – ja nie jestem żadnym przeciwnikiem ochrony przyrody! Wręcz przeciwnie – rabunkowa, podyktowana wyłącznie doraźną korzyścią, prowadzona bez odpowiedniej dbałości o stan dzikiej przyrody gospodarka zawsze mnie niepokoi!
Ale niepokoi mnie też coraz częściej widoczny u naszych zachodnich sąsiadów trend do mieszania się w sprawy polskie i używania pryncypialnych nacisków ekologicznych do blokowania inwestycji ważnych, potrzebnych dla rozwoju Polski i wyjścia naszego kraju z różnych szkodliwych zależności.
Wyraźna asymetria w stosunkach między naszymi krajami jest widoczna także na płaszczyźnie ochrony przyrody. Niemcy zawsze czują się upoważnieni do wypowiadania się w sprawach polskich, podczas gdy sami niechętnie widzą podobne ingerencje ze strony Polski. Widać wyraźnie, że polskie ruchy aktywistów ekologicznych nie kwapią się do udzielania lekcji władzom niemieckim nawet w sprawach, gdzie ich opinia wydawałaby się jak najbardziej na miejscu. Niestety – wygląda to tak, że relacja polskich ekologów z Niemcami ma wyraźny charakter lokajski: polskie grupy ekologiczne obsługują niemieckie interesy, ale w drugą stronę to już nie działa.
[Niemcy]
W tysiącletnim parku przyrody Reinhardswald (znanym także jako „Skarbiec Europejskich Lasów” lub „Bajkowy Las Grimmów”) rozpoczęto wycinkę 120 000 drzew na pow. ok. 2000 hektarów, pod zabudowę 20 turbin wiatrowych.
Foto. Facebook /Socjologia Ilustrowana
Zostaw komentarz