Wszystkie słowa jakie padają w sporze między Konfederacją a PiSem są wtórne, są narzędziami. Jego istota polega na tym, że PiS chciałby sprowadzić Konfę do roli jaką odegrały Solidarna Polska i Porozumienie. Czyli narzucić warunki gry, narzucić granice debaty a potem rozbić, zniszczyć lub i/lub częściowo wchłonąć. Nowa Nadzieja jest w tym planie do zniszczenia jak partia Gowina a Ruch Narodowy do wchłonięcia jak partia Ziobry.

Konfederacja, która wypracowała własną podmiotowość, ma stabilne poparcie i już kilkukrotnie pokazała, że nie da rady jej zgnieść w polaryzacji między PiSem a KO, będzie się przed tym broniła i ciągle budowała mozolnie swoją niezależną pozycję na scenie. Będzie przełamywała linie narracyjne, które PiS próbuje non stop narzucać. Będzie również punktowała go jako konkurenta, który rządząc m. in. wpuścił do Polski miliony imigrantów, co jest po prostu faktem.

A los jaki spotkał partie Zbigniewa Ziobry (która np. poprotestowała sobie gdy rząd PiS, ich własny rząd, kapitulował na forum UE ws. polityki klimatycznej i… tyle było jej sprawczości) czy Jarosława Gowina (podzielona, rozbita, rozegrana i wyniszczona m. in. po tym gdy Gowin nie zgodził się na szaleństwo wyborów kopertowych) jest dla liderów, działaczy i wyborców Konfederacji wystarczająco świeżym memento, żeby nie chcieć pójść w ich ślady.

Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.