Nie znam się zbytnio na obowiązującym prawie wyborczym, ale domyślam się, ze już jest za późno.

Postanowiłem kandydować do Sejmu i Senatu z okręgu Śląsk Jest Wielki – a będzie jeszcze większy. Mam już poparcie sąsiadów, pań z Żabki i faceta, który sprząda moją ulicę.

Kandyduję, bo widzę, że beze mnie nie dokona się obiecana zmiana na lepsze. Żadna zmiana się nie dokona. Politycy rządowi i antyrządowi potrafią się jedynie kłócić. Ja proponuję zgodę.

Zgodę co do tego, że:

1. Nie powinno się pracować więcej niż 30 godzin w tygodniu. Piątek prawem nie rozkazem! (można wymieniać na poniedziałek).

2. Powinno się określić pensję maksymalną na takim poziomie, żeby ludziom odechciało się zarabiać, a jednocześnie podnieść pensję minimalna przebijając poziom pensji asystenta na uniwersytecie. Niech tenże pozna smak prawdziwej biedy. Inaczej nie będzie mieć mieć motywacji do zrobienia doktoratu, po którym będzie go stać na 5 kilo ziemniaów (miesięcznie!).

3. Nie wolno przemocą zwalczać niemocy do pracy nazywając ją lenistwem. Każdy ma prawo zaniemóc do pracy i nikt nie maprawa nakazać mu wysiłku. Człowiek nie wół pociągowy.

4. Konieczna jest delegalizacja ZUS-u jako instytucji wypłacającej emerytury i zasiłki kosztem tych, którzy na to lożą, a którzy nic z tego nie wyciągną. Przeciwnie, będę jedynie ścigani za niespłacanie składek. ZUS do kosza.

5. Legalizacja kapibar, świnek morskich i oposów jest w interesie całego społeczeństwa.

Glosując na mnie wystarczy na dole kartki wyborczej dopisać słowa poparcia w wybranym przez siebie repertuarze.

Liczę na Wasze głosy!

P.S. Na TAK głosować mogą zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy obecnego obozu władzy.

I jeszcze jedna sprawa…

Można życie przeżyć na skróty. Ot tak, żyjąc jako tako. Byleby tylko nie wejść w kolizję z jakimś problemem życiowym. A tak konkretnie, z jakimś syfem rodzinym, który wylewa Ci się na twarz i śmierdzi w Twoim życiu.

Można to omijać i nawet całkiem dobrze się impregnować, ale jeśli się chce zrozumieć istotę problemu i naprawić to, co zostało spartaczone, to trzeba wejść w prawdziwe gówno. A ono śmierdzi i to bardzo.

Pisząc to, wiem, że nie jestem sam. I że wielu moich znajomych się z tym zmaga. Nie każdy ma odwagę/chęć/wolę ujawnienia się z tym.

Ja mam, bo moja Mama nauczyła mnie walczyć. Nie tylko w swojej sprawie, ale w sprawie innych. Jestem Jej za to bardzo wdzięczny. Ona nauczyła mnie wstawiania się w sprawie bliźnich. Pokazała mi, że należy to robić nie zważając na własny interes.