Jak zwykle są dwie wiadomości. Dobra – ruscy zaczynają się kłócić. Zła – na razie tylko polskojęzyczni.
Filar putinowskiej propagandy на польском языке niejaki Jarosław Ruszkiewicz (kawaler w kwiecie wieku, gdyż dopiero 57-letni) wreszcie się doczekał. Oto został zaatakowany przez używającego skrótowca PZ członka Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej niejakiego Pawła Ziemińskiego. I tak znany na wielu patriotycznych portalach ruski troll Spiryto Libero, Pers i kilkadziesiąt tworzonych ad hoc innych (czyli wspomniany już 57-letni Jareczek):
który ma także wielu naśladowców i klakierów, nachalnie propaguje ( propagują) pogląd jakoby Rosja Putina, to uśpiony, leniwy, ale potężny lew, a USA, to jedynie ujadający, krzykliwy i niegroźny kundelek. Fałszywość i naiwność tego poglądu bije w oczy i sprzeczna jest z realną rzeczywistością. Wymieniona wyżej grupa falsyfikatorów-, której @SL jest jedynie najbardziej aktywnym reprezentantem, – każdego z publicystów lub komentatorów na Neon24, który prezentuje poglądy krytyczne wobec prokremlowskiej euforii oraz uproszczonej, żeby nie powiedzieć prostackiej, oceny potencjału gospodarczego, militarnego i politycznego USA, uznaje za „ ekspozyturę syjonistyczną” lub „ jadowitą antyrosyjską agenturę” itp. Ci falsyfikatorzy uprawiający czystej wody propagandę zaszli już tak daleko w swoim zaślepieniu i zacietrzewieniu, że uznają za niebyłe ich zdezaktualizowane prognozy i przepowiednie, które głosili nie kilka lat, czy miesięcy wcześniej, ale kilka tygodni wcześniej.
Ziemiński dojeżdża Spirytka wyjątkowo mocno:
Życie w iluzjach, zaklinanie rzeczywistości propagandowymi hasłami jest skuteczne jedynie do momentu aż nie następuje test wiarygodności w postaci realnego sprawdzianu iluzorycznych bytów. Im dłużej trwa świat iluzji, im dłużej okłamuje się poszczególnych ludzi, a nawet – co jest bardzo niebezpieczne w skutkach – całe społeczności, a nawet naród, tym zderzenie z realną rzeczywistością bywa dotkliwsze i bardziej dewastujące. (…)
Iluzją nie da się nakarmić społeczeństwa, zdobyć na trwale jego poparcie, a tym bardziej wygrać w bezwzględnej wojnie o przetrwanie, na warunkach gwarantujących suwerenność i rozwój państwa. Rosja jest w takiej sytuacji.
O dziwo szczycący się jeszcze niedawno kontaktami z ruskimi propagandowymi mediami szefunio kanapy WPS pozwala sobie na krytykę Matuszki Rassiji:
Realnie, narodowo i suwerenistycznie myślący Polacy winni być zwolennikami i przyjaciółmi Rosji, ale takiej, która pozbędzie się iluzji i pasożytujących falsyfikatorów rzeczywistości. Tacy, są obecni w Rosji nie tylko na kanałach telewizyjnych i w sieciach społecznościowych, ale co gorsze sprawują władzę rządową i w sektorze finansowo-bankowym, a także są obecni w najbliższym otoczeniu prezydenta Rosji. Sami Rosjanie, ci naprawdę patriotycznie, odpowiedzialnie i realistycznie myślący – wiedzą doskonale jak wielkie są zaniedbania ostatnich 30-40 lat w ich państwie i jakie są źródła choroby, z którą zmaga się Rosja.
Cóż, wypada tylko westchnąć w podziwie dla… głupoty. Iluzja, jaką karmili się ongiś nasi Wielcy (vide: Mickiewicz) trafiła w końcu nawet do całkiem zakutych łbów.
Rosjanie to dobrzy ludzie, ale są opanowani przez element albo rasowo wrogi (tako rzekł ongiś Sołżenicyn), albo po prostu mają nie taki rząd, jak trzeba.
Tymczasem abstrahując od tego, że to postkomunistyczny herszt pełni sprawstwo kierownicze, trzeba zauważyć, iż to nie Putin własnoręcznie dokonuje mordów ludności cywilnej Ukrainy.
Cofając się zaś w czasie – to nie Stalin mordował więźniów Kołymy itd.
To wszystko dokonują poczciwi, dobrzy Rosjanie…
O banalności zła pisano wiele. Niestety, za cel rozważań brano wyłącznie naród niemiecki. Tymczasem na naszych oczach widać, że tak samo zachowuje się armia największego europejskiego państwa. I aż do momentu ogłoszenia mobilizacji była powszechnie popierana.
Defekt mózgu wywołany warunkami czy też raczej obecny w genach od urodzenia?
Ongiś próbowano tłumaczyć zachowanie nazistów podczas II wojny światowej zaszłościami historycznymi. Otóż wg pseudogenetyków socjalistycznych winny pośrednio był… Kościół katolicki, rzekomo odpowiedzialny za powszechne polowanie na czarownice, które tylko w Niemczech miały doprowadzić do zgrillowania blisko miliona osób. A że były to z reguły jednostki ponadprzeciętne i myślące, w efekcie powstał naród niemiecki, posłuszny wyjątkowo każdej władzy i niezdolny, by się jej sprzeciwić.
Jak jednak się okazało, wszystko to g… prowda. Niejaki Himmler, taki niemiecki Beria, tylko na ciut mniejszą skalę, dokonał kwerendy we wszystkich istniejących w Europie archiwach, by zebrać zachowane protokoły z procesów czarownic. No i wyszło, że przez kilka wieków stracono nie miliony, ale skazano ok. 150 tysięcy osób. Owszem, najwięcej na terenie Niemiec, za to w krajach protestanckich. Liczba ofiar w żadnym przypadku nie była jednak na tyle znacząca, aby mieć wpływ na geny następnych pokoleń. M. in. dlatego, że nie każdy skazany kończył na stosie lub szubienicy (tak w Anglii), ale był skazywany na kary kościelne, np. na odmawianie podczas mszy konkretnego psalmu, czy też uczestniczeniu w Eucharystii w szatach pokutnych. W tym celowały zwłaszcza kraje tworzące dzisiejsze Włochy.
Krajem bez stosów czarownic była natomiast arcykatolicka Hiszpania. Jedyne przypadki tam odnotowane dotyczyły trucicielstwa, przez ówczesnych uznawane za element czarnej magii.
Ba, odnotowano również pozytywny wpływ Kościoła. Najbardziej krwiożerczy byli bowiem protestanci. I wśród nich były też wyjątki. Katem nad katy Europy wczesnonowożytnej okazał się bowiem Kalwin. Mawiano wówczas, że Szwajcaria otulona jest dymami stosów przez cały rok.
Ale wróćmy do zasadniczego tematu.
Ziemiński mniej lub bardziej wyraźnie wyraża swoje rozczarowanie putinowską Rosją.
Zupełnie nie rozumie, że Putin to tylko ucieleśnienie postimperialnego stresu sporej części obywateli b. Związku Sowieckiego.
Gdyby Putin zginął za młodu w jakimś ciemnym zaułku ówczesnego Leningradu dzisiaj mielibyśmy podobnie zachowującego się innego genseka, pardon, prezydenta Federacji.
Najwyraźniej rozumie, czy też raczej instynktownie wyczuwa to kolejny przedstawiciel kanapy suwerennej, wyśmiewany na wielu portalach Dariusz Kosiur.
Podchodząc do wojny Zachodu z Rosją czysto matematycznie, mamy trzy rozwiązania: wygrana Zachodu, remis, wygrana Rosji.
Remis i wygrana Rosji są korzystne dla Rosji. (Dla nas, Polaków, korzystna jest tylko wygrana Rosji.)
Pomijając Ruszkiewicza oceny politycznej i militarnej siły Zachodu i Rosji możemy być świadkami zakończenia wojny z rezultatem jednej z trzech możliwości. W przypadku remisu i wygranej Rosji – czego życzylibyśmy i sobie i Rosji -, okaże się, że nadmierny entuzjazm dla sukcesów rosyjskiej polityki i obecnego jej kierownictwa prezentowany przez Ruszkiewicza nie był znów taki przesadny. W przypadku wygranej Zachodu nie ma o czym dysktuwać i Ruszkiewicz i wszyscy pozostali bedziemy w czarnej d…
Kosiur jest dość mocno dojrzałym człowiekiem, chociaż niestety tylko fizycznie. Musi więc pamiętać nie tak odległe czasy PRL, gdy to, co było korzystne dla ZSRS z automatu miało być korzystne także dla nas. Oczywiście wg komunistycznej propagandy.
Końcowa wiernopoddańcza deklaracja Kosiura całkowicie obala szyld, pod którym wygłasza swoje kocopały:
Wychodzi na to, że na czas wojny lepszy jest niekoniecznie uzasadniony entuzjazm Ruszkiewicza (jest nieszkodliwy) od rzeczowej, podyktowanej troską, krytyki, bo ta może dać efekt odwrotny od intencji autorów – dla nas Polaków, którzy myślą perspektywicznie o naprawie naszych stosunków z Rosją winno być to istotne.
Co innego Rosjanie, im wolno, oni mogą krytykować, a zwłaszcza pytać swoje władze dlaczego tak, dlaczego nie inaczej?
Oto jak naprawdę wygląda SUWERENNOŚĆ POLSKI wg Kosiura – Polacy nie mogą krytykować Rosji!!!
Za to mogą, podobnie jak Kosiur, atakować niewybrednie Kościół, Polskę i USA.
Dokładnie tak było u nas za Bieruta i Gomułki. Z tą tylko poprawką, że atakować można było wyłącznie „pańską” Polskę, tą sprzed 1 września 1939 roku. Za Gierka natomiast dało się zauważyć już pewien poziom krytyki.
Przyznam, że wychowany w rodzinie polskiej, za sąsiadów mając również Polaków, nigdy bym nawet nie przypuszczał, że można być aż takim renegatem, jak Kosiur.
I do tego jeszcze pisać o sobie, że jest się wzorowym polskim patriotą.
Mawiano ongiś, że papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. Kosiur zamienił jednak papier na Internet; ryzykuje zatem, że kiedyś rozpozna go jakiś Polak i zwyczajnie obije mu jego ruską mordę.
Tylko Ruszkiewicz może spać spokojnie, choć jego fizjonomia, przypominająca Zgredka* z Harry’ego Pottera, i to w wieku 350 lat, daje mu rozpoznawalność w każdym środowisku. Ale filoputinowcy czytają z wypiekami na twarzy uzyskane za pomocą google tłumacza „jego” teksty. Pozostali zaś pękają ze śmiechu utwierdzając się w przekonaniu, że wielbić putinowską Rosję może tylko skończony cymbał.
Bo, jak ongiś mawiał Sanczo Pansa – niech żyje kura, choćby z pypciem!
5.10 2022
____________________________________
* Zgredek (ang. Dobby) — skrzat domowy oraz wieloletni służący w dworze Malfoyów. W 1992 roku, z pomocą Harry’ego Pottera, został uwolniony z rąk Lucjusza Malfoya. Pomagał chłopcu, kiedy ten go potrzebował i zawsze był wobec niego lojalny. Zginął z rąk Bellatriks Lestrange, która rzuciła w niego sztyletem, gdy teleportował się z Ronem, Harrym i Hermioną, podczas ucieczki z dworu Malfoyów.
https://harrypotter.fandom.com/pl/wiki/Zgredek
fot. Twitter
Zostaw komentarz