Filmowcy, agenci aktorów i twórców, kierownicy produkcji oraz ekipa producencka zeznawali w warszawskiej prokuraturze w sprawie Emila S. podejrzanego o przywłaszczenie mienia inwestorów. Prokurator interesowało kilka produkcji, m.in.: „Grom”, „Pitbull” oraz „Dziewczyny z Dubaju”. Z treści pytań prokurator można odnieść wrażenie, że śledczy dokładnie sprawdzają czy dokumentacja spółek Emila S. oraz faktury producenta nie są fikcyjne.

CZESKI FILM EMILA S.

– Wiem, że Rabczewska umieszczała na swoich profilach społecznościowych cały czas zdjęcia z planów zdjęciowych. Nikt inny nie miał do tego prawa. W Cannes Emil S. i Rabczewska mieszkali w hotelu Majestic. Kwestiami związanymi z budżetem zajmował się kierownik produkcji. Ja się tym nie zajmowałam, nie mam szczegółowej wiedzy. Nie widziałam by na planie była ogólnodostępna gotówka. Raczej się tego nie praktykuje. Nie wiem, czy kostiumy były w większości kupowane czy wypożyczone. Dorota Rabczewska udostępniła dużo swoich scenicznych kostiumów. Nie wiem, czy to było uregulowane umowami – zeznała Maria Sadowska, reżyserka.

Okazuje się, że Emil S. nie posiadał żadnego biura ani współpracowników. Z zawartych przez niego umów nie wynika jak spółka jest producentem filmu „Dziewczyny z Dubaju”. Kilka podmiotów nie zgodziło się na podpisanie przysłanego przez prawników Emila S. porozumienia dotyczącego zmiany spółki produkującej filmy z polskiej na maltańską.

– Nie wiem jaka spółka była producentem filmu. Przez cały czas kontaktował się ze mną Emil S. i Dorota Rabczewska. Nic nie wiedziałam o umowie koprodukcji zawartej między spółkami Ent One Investments sp.zo.o s.k. i Ent One Studios LTD. Stępień nic mi nie mówił, że przestał być prezesem spółki Ent One Investments sp. Zo.o. s.k. – zeznała Maria Sadowska, reżyserka filmu.

SCENARZYSTA I REŻYSER SIĘ OBRAZIŁ

– S. (producent filmu – przyp.P.K.) nie zapłacił mojej agencji High Spot, ale nie wiem jaka jest kwota tej wierzytelności. Dowiedziałam się, że nie zapłacił również Monice F. Emil S. uzasadniał to tym, że nie wykonała ona dobrze swojej pracy. Z tego co mi mówiła nie dochodziła swojej wierzytelności – dodała artystka, która zeznawała w ubiegłym roku, jeszcze przed premierą filmu.

Propozycja reżyserowania filmu przez Sadowską zrodziła się wyniku konfliktu Emila S. ze scenarzystą dzieła Mitją Okornem, który to początkowo miał także reżyserować produkcję. Okazało się jednak, że Emil S. powiedział, że nie zwiększy budżetu filmu (8 mln zł), bo nie ma na to funduszy.

– Wiadomo było, że scenarzyści będą musieli skrócić scenariusz, tak, żeby był on możliwy do realizacji w ramach budżetu, co też uczynili. Okorn stwierdził, że nie chce realizować scenariusza w skróconej wersji. Finalnie zaproponowaliśmy z Okornem inne potencjalne nazwiska reżyserów. Emil S., bardzo dobrze zareagował na propozycję Marii Sadowskiej. Sadowska przeczytała scenariusz i była nim zachwycona – mówiła Donata Rajewska, agentka Marii Sadowskiej i Mitji Okorna. – Sadowska zrobiła skróty reżyserskie i przystąpiła do realizacji. Z umowy wynikało, że Sadowska i agencja ma otrzymywać wynagrodzenie w ratach. Łączna kwota to 300.000 zł z czego agencja miała otrzymać 30.000 zł.

AWANTURA O SCENARIUSZ

Emil. S. mimo wezwań agentki Okorna nie przedstawił mu scenariusza.
Dopiero w styczniu 2021 roku Okorn i agencja mogli obejrzeć roboczą wersję filmu po skrótach Marii Sadowskiej. Scenarzysta po tym pokazie zdecydował się wycofać z filmu swoje nazwisko i podpisać się pseudonimem Dimitri Potoczny.

– Zgodnie z umową całkowite wynagrodzenie za scenariusz wynosiło 135.000 USD i miało zostać zapłacone w 6 ratach. Wynagrodzenie zostało zapłacone w całości przelewami bankowymi – zdradziła Rajewska.

Jak wynika z zeznań Rajewskiej pięć przelewów zostało wysłanych z prywatnego konta Emila S. Tylko jeden przelew na kwotę 13.000 USD został wysłany z konta spółki Ent One Studios Ltd.

FIKCJA Z DUBAJEM

– Była taka sytuacja, że S (producent filmu – przyp.P.K.) i Rabczewskiej zależało na tym, żeby stworzyć w mediach społecznościowych, że zdjęcia są kręcone w Dubaju. W rzeczywistości byliśmy wtedy w Warszawie. Później to wyszło na jaw. Rabczewska i S. (producent filmu – przyp.P.K.) byli bardzo tym zdenerwowani, doszło do awantury – opowiadała w prokuraturze Sadowska.

Jak powiedział mi jeden z producentów historia ze zdjęciami w Dubaju miała uwiarygodnić w oczach inwestorów a pewnie i prokuratury rzekome wydatki producenta związane z wyjazdami i prowadzeniem produkcji w tym kraju.

– Wszystkie zdjęcia były kręcone w Warszawie z tym, że jeden dzień zdjęciowy był w Dąbrowie Górniczej, a 10 dni w Cannes. Część zdjęć we Francji była kręcona na jachcie. On był zarezerwowany na 3 dni – zapewniała reżyserka

SADOWSKA I „EMI”

– Dostałam od S. (producent filmu – przyp.P.K.), materiały policyjne dotyczące wyjazdów dziewczyn do Dubaju i w inne miejsca. W mojej ocenie nie było tam innych informacji niż opisane w książce Krysiaka – zeznała Maria Sadowska. – Miałam kontakt z główną bohaterką książki o imieniu Emilia. Ona opowiadała mi o swoich przeżyciach.

KOMORNIK PRODUCENTA PISZE DO REŻYSERKI
– Po zakończeniu zdjęć otrzymałam pismo komornicze w sprawie S. (producenta filmu-przyp.P.K.). Zadzwoniłam do niego, on stwierdził żebym się tym nie przejmowała. Po jakimś czasie otrzymałam kolejne pismo, tym razem na większą kwotę – wyznała Maria Sadowska.

JAK TŁUMACZYŁ SIĘ EMIL S.?

Obszerne zeznania złożył również Emil S., który został zatrzymany przez policję i spędził noc w policyjnej izbie zatrzymań. Skarży się w nich, że po medialnych publikacjach banki wypowiedziały mu umowy na prowadzenie kont. Nie tylko firmowych, ale również prywatnego rachunku. O tym co zeznał Emil S. i jak wyglądało poszukiwanie czy łapanka prezesa jego maltańskiej spółki, do której wyprowadził pieniądze polskich inwestorów, opowiem w przyszłym tygodniu.

Pod koniec ubiegłego roku Emil S. usłyszał 45 zarzutów. Dotyczą one przywłaszczenia mienia w łącznej wysokości 8,5 miliona zł. na szkodę 44 pokrzywdzonych inwestorów. Prokuratura zastosowała wobec niego środki zapobiegawcze. 4 miliony zł. poręczenia majątkowego oraz zakaz opuszczania kraju i dozór policyjny. Ma on się stawiać 3 razy w tygodniu w komisariacie. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Dorota Rabczewska usłyszała jeden zarzut. W stosunku do niej również zastosowano poręczenie majątkowe i odebrano paszport.