Wiozą mnie początkowo na łóżku oddziałowym, potem przesiadka na wyrko kursujące na stół operacyjny. Patrzę w tylko górę i mijam kolejne neonówki, jak w filmie o kosmitach. Wyobrażam sobie, że jestem w filmie, nie w swoim zyciu, w którym zaraz mnie będę operować.
– To on? – zapytał starszy mężczyzna palący papierosa w kącie sali operacyjnej, z brodą, w pofałdowanym fartuchu chirurgicznym, gasząc kiepa na podłodze.
– Dopiero co posprzątane panie doktorze – pisnęła nieśmiało sprzątaczka.
– Przepraszam, powiedział od niechcenia doświadczony chirurg. – jakoś się zrehabilituję, pani posprząta, ja pomyślę, że pani posprzątała i będzie OK. Ważne, żeby wszystko myślowo i życzeniowo się domykało.
– Ten wieprzek podobno jakis profesor z Warszawy jest, były telefony i naciski w jego sprawie, żebyśmy go priorytetowo cięli – powiedział młodszy lekarz na tyle pokornie, by nie wzbudzić rozsierdzenia ordynatora.
– Tak, tak – powiedział ordynator nalewając sobie dla dezynfekcji szklankę whisky – oni są na ogół przewrażliwieni, to trudni pacjenci. Nie biologicznie, ale psychologicznie – dopowiedział. Nie lubię z nimi rozmawiać. No i mają takie spięte mięśnie. Trudne operacyjnie.
– Panowie, ja póki co wszystko słyszę, nie jest mi miło z powodu waszych komentarzy na mój temat. – delikatnie zaprotestowałem.
– My nie jesteśmy od tego, żeby panu było miło, ale żeby pana odpowiednio pokroić i pozszywać. – zakrzyknął buńczucznie praktykant.
– Dobrze mu powiedziałeś – westchnął stary doktor, ordynator – on musi wiedzieć, że to my działamy, a on naszemu działaniu jedynie podlega.
– Ale znieczulenie będzie jakieś chyba? – zapytałem.
– Będzie, bo jest ustawowo zagwarantowane. Ale nie ma tego miłego anestezjologa, co pan sobie z nim gawędkę na temat Bałkanów dwa dni wcześniej urządził. Mówił mi, że był pod wrażeniem rozmowy z panem. Ale to bez znaczenia – uciął ordynator – znieczulać będzie pana praktykantka.
– Ale czy ona już to robiła? – zapytałem nieśmiało.
– Nie, ale od kogoś trzeba zacząć, będzie jej towarzyszyć doświadczony anestezjolog.
Następnie miała miejsce sesja wbijania igieł do kręgosłupa. Co druga nie trafiała w odpowiednie miejsce, więc konieczne były powtórki.
– Ależ spaprany mięsień, aż cud, żeo on tyle lat na nim chodził. – powiedział ordynator nadzorując pracę praktykantów operujących mnie. Prawą ręką odganiał dym papierosowy, który mu towarzyszył z tej racji, że on w zasadzie nigdy nie przestawał palić. Podobno kiedyś po kilku głębszych zwierzał sie pielęgniarką, że to trauma z dzieciństwa i że boi się, że jak przestanie palić, to umrze. Dlatego wszyscy w szpitalu przymykali na to oko.
– Mamy ten czworogłowy naciągać do kolana czy do stopy, panie ordynatorze? – zapytali lekarze – praktykanci.
– Do stopy najlepiej, wtedy zanim zacznie chodzić to z 9 miesięcy minie. Do tego czasu będziemy mieć spokój na okoliczność ewentualnych reklamacji. Tacy lubią się potem awanturować. Oddalmy to zatem w czasie. – powiedział ordynator.
– Skleliliśmy wieprzka – powiedzieli lekarze-praktykanci. Szwy założone, tętno OK, pacjent stabilny. Zawołaliśmy już pielęgniarzy, żeby go odwieźli na oddział.
– Jednego mamy z głowy, otarł pot z czoła ordynator, ale to trudny przypadek. On do nas wrócici, z tysiącem pytań i reklamacji. To człowiek nieobliczalny. On pisze powieści o sobie. Wiecie co to oznacza?
– Co – zapytali młodzi lekarze.
– Że on to opisze i inni o tym będą czytać i to jemu uwierzą a nie nam. Na litość boską, przestańmy operować literatów, nigdy więcej – zakrzyknął ordynator i wywrócił butelkę z ledwo napoczętym Johny Walkerem.
– Tak, przestańmy operować literatów – zakrzyknęli zgodnie młodzi lekarze.
– Ale czy wy potraficie odróżnić literatów od nieliteratów, zapytał ordynator zaczkawszy podwójnie (nieco niewyraźnym tonem).
– Nie, odpowiedzieli młodzi lekarze i okryli się wstydem.
W tym czasie stary ordynator udał się na spoczynek na legowisko sterego Rumuna, nieopodal punktu przyjęć i zasnął od razu. Młodzi lekarze obserwując jego proces zasypiania marzyli o tym, że kiedyś też będą tak nonszalancko zasypiać jak gdyby nigdy nic.
Zostaw komentarz