𝟭. 𝗣𝗥𝗔𝗪𝗬 𝗦𝗜𝗘𝗥𝗣𝗢𝗪𝗬 𝗕𝗔𝗡𝗔𝗦𝗭𝗞𝗜𝗘𝗪𝗜𝗖𝗭𝗔

Upłynęło pół roku od wydania mojej książki „Cesarz Bolesław Chrobry. Reinterpretacja i rekonfiguracja źródeł”. Jej teza jest dwo­jaka, że po pierwsze Otto III reaktywował tetrarchiczny system polityczny, wynosząc Chrobrego na współcesarza (i tym było 𝘳𝘦𝘯𝘰𝘷𝘢𝘵𝘪𝘰 𝘪𝘮𝘱𝘦𝘳𝘪𝘪 𝘙𝘰𝘮𝘢𝘯𝘰𝘳𝘶𝘮), a po drugie system karoliński prawny, oparty na królestwach, zgodnie z kapitularzem Divisio imperii z 806 roku, i wspierany ideologią Widukinda (napędzającą 𝘳𝘦𝘯𝘰𝘷𝘢𝘵𝘪𝘰𝘯𝘪𝘴 𝘳𝘦𝘨𝘯𝘪 𝘍𝘳𝘢𝘯𝘤𝘰𝘳𝘶𝘮) wyznaczał ramy polityczne i instytucjonalne, w których próbował odnaleźć się Chrobry, by ostatecznie w 1025 roku sięgnąć po karoliński wynalazek ustrojowy, czyli dać pomazać się na króla.

Podczas spotkań autorskich, wywiadów, audycji radiowych, prelekcji i seminariów, na których promowałem książkę zadano mi szereg pytań, żądano wyjaśnień i szukano słabości mojej książki.

Szczególnie jestem wdzięczny za zarzuty, które podważają główne elementy wzniesionej przeze mnie konstrukcji intelektualnej. Zawdzięczam je profesorowi Jackowi Banaszkiewiczowi, profesorowi Pawłowi Żmudzkiemu oraz profesorowi Stanisławowi Suchodolskiemu. Nie ma bowiem strzałów lepszych, niż takie, które zdolne są wywrócić całość, kończąc dyskusję. Prawy sierpowy –
i leży się na deskach. A nie jakieś szczekanie piesków przydrożnych, którzy uczepią się jednego czy drugiego przypisu.

Jacek Banaszkiewicz podczas audycji radiowej, prowadzonej przez Łukasza Modelskiego 9 października 2022 roku na falach radiowej Dwójki, poświęconej mojej książce, podważył samo istnienie Zaginionego żywota świętego Wojciecha. To na podstawie rekonstrukcji, dokonanej przez Stanisława Kętrzyńskiego w 1902 roku, oparłem swoją tezę o odtworzeniu teatru Panegiryku Mamertyńskiego w Gnieźnie w marcu 1000 roku. Panegiryk ten—pochodzący z 289 roku naszej ery—dotąd nie był przez badaczy zauważany. Stanowi więc jedną z nowości, które proponuję, gdyż wprowadzam go jako dodatkowy tekst źródłowy, niezbędny do zrozumienia cesarskiego szacher-macher nad głową Chrobrego. Funkcjonowały oto dotąd dwie teorie. Jedna teoria wywodzi się z czytania Galla wprost i mówi o królewskim namaszczeniu lub obietnicy tegoż przez Ottona; reprezentowana między innymi przez Romana Grodeckiego, który w swoim tłumaczeniu Kroniki Galla w opisie zjazdu gnieźnieńskiego użył terminu „konsekracja”, zamiast „koronacja”, podkreślając w odpowiednim przypisie ideologiczny charakter swojego wyboru, pisząc: „Wyraz ten wskazywałby na sakralny charakter tej koronacji; Bielowski przyjął zamiast 𝘤𝘰𝘯𝘴𝘦𝘤𝘳𝘢𝘵𝘪𝘰𝘯𝘪𝘴 lekcję: 𝘤𝘰𝘳𝘰𝘯𝘢𝘵𝘪𝘰𝘯𝘪𝘴” [1], a Kazimierz Maleczyński za Grodeckim powtórzył ten wybór w swym wydaniu [2]. Druga teoria, zwana bizantyńską, doszukiwała się w gnieźnieńskim 𝘵𝘩𝘦𝘢𝘵𝘳𝘶𝘮 𝘳𝘪𝘵𝘶𝘢𝘭𝘦 podobieństw do ceremonii mianowania na patrycjusza znanej z Libellus de cerimoniis; stworzył tę teorię w 1873 roku Heinrich Zeissberg, a rozwinęli Zygmunt Wojciechowski oraz Tadeusz Wasilewski. Jednak Gerard Labuda był tym, który wykazał zupełną nieprzystawalność owej ceremonii do wydarzenia gnieźnieńskiego znanego z Galla. Sam Banaszkiewicz—jak to ma w zwyczaju—poszedł drogą toposów, schematów, motywów, gdy w 2016 roku opublikował własne studium poświęcone relacji gnieźnieńskiej Galla, sugerując że miała ona charakter użytkowy, a jej cel był psychologiczno-kompensacyjny, to jest leczył polski XII-wieczny kompleks braku korony królewskiej.

Z kolei Paweł Żmudzki 7 listopada 2022 roku podczas seminarium im. Henryka Samsonowicza w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego wykazywał, że jednostkowe zjawisko użycia przez Thietmara określenia 𝘥𝘰𝘮𝘪𝘯𝘶𝘴 względem Chrobrego, a które w tłumaczeniu Mariana Jedlickiego brzmi „pan”, nie może znaczyć „cesarz”. Nie tylko dlatego, że jest jednorazowe, ale bardziej z powodu pospolitości tego słowa. Termin ten ma tak wiele znaczeń, tak szeroką gamę zastosowań, że przetłumaczenie owego zdania w formie „uczynił trybutariusza cesarzem” jest nadużyciem.

Paweł Żmudzki nie widzi również powodu, dla którego Otto III miałby próbować narzucać ustrój tetrarchiczny, mający przecież 700 lat w chwili zjazdu gnieźnieńskiego, gdy mógł się odwołać do jakiejkolwiek innej współcześniejszej mu formuły.

Stanisław Suchodolski przyklasnął, że spróbowałem rozgryźć termin 𝘱𝘳𝘪𝘯𝘤𝘦𝘱𝘴, ale wskazał, że tajemnica pozostaje nierozwikłana tak długo jak nie zrozumiemy formuły w całej jej okazałości. Jeśli 𝘱𝘳𝘪𝘯𝘤𝘦𝘱𝘴 byłby sięganiem po władzę uniwersalną, to dlaczego ma formę przydawki 𝘗𝘰𝘭𝘰𝘯𝘪𝘢𝘦? I życzył, z pełną rewerencją, powodzenia w poszukiwaniach.

Były też inne zarzuty. Ale argumenty Banaszkiewicza, Żmudzkiego i Suchodolskiego są najcelniejsze. Żadna bowiem konstrukcja intelektualna nie ostoi się, o ile nie jest spójna z materiałem źródłowym. A tego tyczą zarzuty profesorów: w jednym przypadku, że źródła nie ma, a w pozostałych – że źródła mówią coś innego.

Metodologia Derridowska, której użyłem do napisania swojej książki ma przecież swoje granice. Jest znakomita do zbadania tego, czego brakuje w tekście i co stanowi tabu bądź leży za horyzontem myślowym kronikarza czy hagiografa. Nie może jednak sobie pora­dzić bez tekstu, który badacz oskarża o milczenie.

Dlatego prawy sierpowy Banaszkiewicza może mnie posłać na deski. Jeśli nie ma źródła, to nie ma o czym gadać.

Co z tego, że moja teoria jest pierwszą, która logicznie tłumaczy dlaczego w jednym zdaniu Thietmar odmawia Chrobremu tytułu królewskiego, by zaraz w następnym zdaniu tytuł ten przyznać Stefanowi węgierskiemu? Jeśli moje odczytanie terminologii Thietmara jest błędne i dokonałem niewłaściwej krytyki źródła, to nie warto zawracać sobie głowy.

Teza mojej książki o podwójnej koronacji Chrobrego utrzymać się wciąż może, jeśli okaże się, że Zaginionego żywotu nigdy nie było, lub nie da się ani kawałka z niego odtworzyć, gdyż mam w zanadrzu termin 𝘥𝘰𝘮𝘪𝘯𝘶𝘴 w kronice Thietmara.

I na odwrót. Nie musi 𝘥𝘰𝘮𝘪𝘯𝘶𝘴 u Thietmara oznaczać cesarza, ale tylko pod warunkiem, że rekonstrukcja Zaginionego żywota dokonana przez Kętrzyńskiego jest do zaakceptowania jako materiał źródłowy.

Natomiast jeśli obydwa te filary mojej konstrukcji są zakwestionowane równocześnie, to 𝘴𝘢𝘺𝘰𝘯𝘢𝘳𝘢!

[1] Zob. przypis nr 2 w Roman Grodecki (tłum.) 1923: Anonim tzw. Gall. Kronika Polska. Kraków: Krakowska Spółka Wydawnicza, 73.
[2] Karol Maleczyński (red.) 1952: Galli Anonymi Cronica et gesta ducum sive principum Polonorum. Kraków: Polska Akademia Umiejętności, XV & 20. Nie bardzo rozumiem dlaczego historycy nazywają to wydanie „krytycznym”, skoro nie porównuje trzech rękopisów, ale jest jakimś arbitralnym wyborem.

Autor: Andrzej Kozicki
Rocznik 1982, Warsztaty Analiz Socjologicznych, ostatnio wydał książkę „Smok i korona”, będącą zbiorem esejów o przed-XX-wiecznych ideologiach politycznych.