W Warszawie, w środę 18.11.2020 r. odbył się spacer kobiet, czyli blokada Sejmu, tak nazywało się to wydarzenie. Nie było tajemnicą, że protestujący mają przejść przed budynek Sejmu. No i oczywiście nie było nic zaskakującego w tym, że zasieki zostały ustawiane już w noc poprzedzającą wydarzenie. To było do przewidzenia, że wszyscy którzy chodzą na krótkiej smyczy u Jarosława Kaczyńskiego robili wszystko aby wicepremier był z nich dumny.

W tej sytuacji nie można się dziwić, że protestujących było sporo, tak samo jak policji i tajniaków. Było gorąco od emocji, hasła Marty Lampart od początku strajków kobiet nie były grzeczne. Więc i tym razem z megafonu brzmiały mocne hasła.

Policja która po cywilu wtopiła się w tłum skandujących ludzi prowokowała tłum gdzie oczywiście były legitymowania oraz zatrzymania. Nie obyło się od potraktowania gazem protestujących, w tym twarzy strajków kobiet Marty. Oczywiście policja tłumaczy się, że oni tylko wykonywali obowiązki.

Szkoda tylko, że ostatnimi czasy coraz częściej z ulic widać obraz policji szturmowej, która przypomina ZOMO. Zachowanie też jest podobne do poczynań z lat osiemdziesiątych. Coraz bardziej przerażające jest to co dzieje się w naszym kraju. Partia rządząca chce mieć monopol na całkowite rządzenie w tym kraju. Sądy są upolitycznione, kobiety zmuszane do rodzenia chorych dzieci, dyskryminacja na tle rasowym, kulturowym oraz orientacji seksualnej.

W Polsce zabrania się już nawet samodzielnego myślenia, innego niż chce prezes i jego polityczna spółka. Dlaczego partia rządząca nie próbuje dialogu?

Do policjantów mogą powiedzieć tylko, pamiętajcie ta władza kiedyś odejdzie, a Wasze poczynania zostaną zapamiętane!