Karol Sidor należał do tych słowackich polityków, którzy bardzo krytycznie oceniali zajęcie przez Polskę spornych terenów Spiszu i Orawy po kryzysie monachijskim w 1938 r., w tym rejonu Jaworzyny Tatrzańskiej (Javoriny). Choć wcześniej uchodził za polonofila i zwolennika bliskich relacji polsko-słowackich, polska aneksja tych obszarów była dla niego dużym rozczarowaniem.

W słowackiej pamięci politycznej Javorina stała się symbolem wykorzystania osłabienia Czecho-Słowacji przez Polskę po układzie monachijskim. Sidor uważał, że Warszawa popełniła poważny błąd polityczny, ponieważ osłabiła w ten sposób na Słowacji środowiska nastawione propolsko i wzmocniła wpływy niemieckie.

Paradoksalnie, mimo sporu o Jaworzynę, Sidor jeszcze w 1939 r. pozostawał jednym z najbardziej propolskich polityków słowackich. Niemcy postrzegali go jako człowieka zbyt przychylnego Polsce i właśnie dlatego został odsunięty od realnej władzy po powstaniu państwa słowackiego. Później utrzymywał kontakty z polskimi dyplomatami i rozważał koncepcje przyszłej współpracy polsko-słowackiej w Europie Środkowej.

Ponieważ ostatnio modny jest hejt na Słowację za rok 1939, chciałbym pokazać drugą stronę medalu.

„Dla kilku skał i kilku kozic Polska straciła przyjaźń Słowaków”
Karol Sidor 1939