Baden bei Wien to małe, urokliwe miasteczko 30 km od Wiednia, mające status uzdrowiska. Znane ze swych gorących, siarkowych źródeł, pięknych parków, muzeum Bethovena i wyśmienitego jedzenia.
Odkryliśmy Baden dwa lata temu.
Zdecydowały dwa czynniki, krótki lot z Warszawy do Wiednia ( około godziny) i gorące, siarkowe źródła.
Idealne na nasze schorzenia kręgosłupa, ale nie tylko na to.
Leży zaledwie godzinę jazdy lokalną kolejką Badner Bahn od centrum Wiednia.
A dokładnie Wien Oper.
Odjeżdża co 15 min. z Joseph Platz w Baden do stolicy Austrii.
Za ok. 10 euro, tam i z powrotem, mamy fajną przejażdżkę przez małe wioski, słynące z winnic i regionalnej kuchni.
Samo Baden bei Wien liczące niespełna 26 tys. dusz, ma status uzdrowiska od XIX wieku.
Wraz z kilkoma innymi miastami zostało wpisane na listę UNESCO.
Architektonicznie i urbanistycznie to eklektyczna bombonierka, pełna zacisznych uliczek, secesyjnych willi i małych placyków, na których umościły się restauracje i kawiarnie oraz parków, z których najsłynniejszy to Kur Park, czyli Park Uzdrowiskowy
Rozłożony nad Baden na kilku wzgórzach porośniętych wiekowymi drzewami i poprzecinany alejkami.
Najlepszy widok na miasto jest z Bethoven Temple, neoklasycystyczej ” świątyni” poświęconej temu kompozytorowi, który leczył się w Baden w latach 1821-23.
W zabytkowym, maleńkim domeczku przy Placu Głównym, mieści się teraz muzeum.
Jednak o statusie uzdrowiskowym Baden decydują siarkowe, gorące źródła termalne, znane od czasów rzymskich.
Ich obecne ujęcie jest na terenie Roman Therme, kompleksu basenowego położonego przy tzw. Zielonym Targu.
Kuracjusze mają tam do dyspozycji kilka basenów pod dachem, ze strefą saun oraz dwa zewnętrzne, w tym jeden z wodą siarkową o temp. 37 stopni C.
W Baden jest kilka hoteli i wiele pensjonatów.
My zaś wybieramy przerobiony na hotel XIX pałac, w którym także mieszkał Bethoven.
Villa Guttenbrun.
Jego zaletami są cisza i spokój, doskonałe śniadania, połączenie łącznikiem ze strefą basenów, tak że można sobie pójść tam z pokoju, w samym szlafroku.
Hotel, ma niecodzienny wystrój.
Pełno w nim starych rupieci, poroży, dziwacznych pamiątek z całego świata i „unikalnych” mebli w hotelowym lobby.
Co widać na załączonych zdjęciach.
A gdzie zjeść?
To zależy ile kto chce wydać.
W kilku restauracjach, w dni powszednie, serwowane są do 15 lub 14 zestaw lunchowe.
3 dania, średnio, za 14 euro.
Menu zawsze zawiera dania kuchni austriackiej, każdego dnia coś innego.
Można też jadać w kawiarniach, w których zazwyczaj podają flamkuchen z boczkiem i czerwoną cebulą, zupę gulaszową lub lokalne gatunki parówek na ciepło.
Jeśli będziecie we Wiedniu, warto wsiąść na przystanku Wien Oper, do niebieskiego wagoniku Badner Bahn i przejechać się do Baden.
Na zdjęciach, recepcja hotelu i ja nad flamkuchen, tym razem z niebieskim serem pleśniowym i orzechami włoskimi
Zostaw komentarz