Święta to dla mnie trudny czas. Od kilku lat przeżywam je z dala od swoich dzieci, ale także od Siostry i Mamy. Tato już jest po tamtej Stronie. Powody tego stanu rzeczy są bardzo różne. Czy przeze mnie zawinione, tego nie wiem, ale możliwe, że tak jest. Nie jestem doskonały, mam wiele wad, ale staram się. Jestem trudny bo od innych wymagam wiele, może za wiele, ale mierzę ich miarą wymagań wobec siebie. I tu może być błąd.
Pierwszy raz w życiu nie pojechałem do Mamy lub Siostry. Nie z lenistwa, lecz z namysłu nad tym, że prawie wszystkie te wizyty kończyły się litanią żali i pretensji, które później nolens volens zalegały w moim sercu. Nieważne czy prawdziwe czy fałszywe, ale bolały. A ja już mam dość bólu i cierpienia.
Starałem się odszukać w pamięci swoje rodzinne Święta Bożego Narodzenia, jak byłem dzieckiem. I nie znalazłem żądnych „zdjęć”. To oznacza, że przez całe swoje życie żyłem „pozaświątecznie”. Święta Bożego Narodzenia przechodziły koło mnie, a ja tylko patrzyłem na nie jak zza szyby.
Dziś jako dorosły doświadczam czegoś podobnego, zastanawiając się nad tym, gdzie popełniłem błąd – albo gdzie błąd popełnił mnie. Tak czy inaczej, z coraz większym trudem przychodzi mi życzyć radosnych świąt znajomym z myślą, że to nie dla mnie.
Jestem wdzięczny tym znajomym i przyjaciołom, którzy w tym czasie mnie wspierają, zapraszają do siebie, a nawet nakarmią xD :)
Zostaw komentarz