Na FB co rusz powraca temat tego, co wydarzyło się w Terce w lipcu 1946 roku. Dramat mieszkańców bywa dziś wykorzystywany jako przykład zbrodni Wojska Polskiego na bezbronnej ludności. W wielu publikacjach – celowo lub nieświadomie – pomija się jednak istotne fakty, które rzucają inne światło na tamte wydarzenia. Nie umniejszam ofiarom ani nie neguję tragedii, która się dokonała. Aby jednak rzetelnie mówić o historii, trzeba przedstawić pełen kontekst. Warto też pamiętać, że pokłosiem wydarzeń w Terce była Wołkowyja, gdzie również doszło do zbrodni na mieszkańcach – dziś niemal zapomnianej.

Terka – niewielka, malowniczo położona wieś w Bieszczadach – w sezonie tętni życiem, przyciągając turystów ciszą, przyrodą i klimatem dawnych górskich osad. Jednak jej historia naznaczona jest dramatem, który rozegrał się w lipcu 1946 roku.

Aby zrozumieć tragedię, trzeba cofnąć się w czasie.

Relacje między Rusinami a Polakami przez długi czas układały się poprawnie. W 1911 roku wspólnymi siłami wybudowano cerkiew – symbol współpracy i współistnienia. Antagonizmy zaczęły narastać po objęciu parafii przez ks. Józefa Kecuna, który – według relacji – zaczął rozbudzać ukraińską świadomość narodową. Polakom zabroniono korzystania z cerkwi, odmówiono też pochówku jednej z mieszkanek.

W 1937 roku parafię objął Lew Salwycki, co – jak wskazują świadectwa – jeszcze bardziej zaogniło stosunki między społecznościami.

Wojna i działalność UPA w Bieszczadach

Rok 1944 przyniósł eskalację przemocy. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) przystąpiła do czystek etnicznych na terenie Bieszczad. Płonęły domy, ginęli cywile. W odpowiedzi powstał polski oddział samoobrony, którym dowodził Józef Pawłusiewicz (jego relacje opisano m.in. w książce „Na dnie jeziora”).
W skład oddziału z Terki weszli m.in. Franciszek Gankiewicz i jego syn Władysław. W tym czasie bojówki OUN-UPA często stacjonowały w Terce, pobierając od mieszkańców kontyngenty i wywierając presję.

1 lipca 1946 roku w Wołkowyi zakwaterowano 36 Komendę Oddziału WOP, dowodzoną przez kpt. Stanisława Dudę, z zastępcą Lucjanem Zubertem. Wielu żołnierzy pochodziło z Kresów Wschodnich i miało za sobą traumę rzezi wołyńskiej.

5 lipca sotnia UPA uprowadziła pięciu mieszkańców Terki: Jana Gankiewicza, Michała i Jerzego Łoszyców, Iwana Drozda i Dimitra Mastylaka. Czterech z nich figurowało w dokumentach podziemia jako donosiciele.

Szczególną rolę w dalszych wydarzeniach odegrał Hryhorij (Hryć) Łoszyca – młody mieszkaniec Terki, ochrzczony w obrządku wschodnim, który współpracował z polskimi strukturami bezpieczeństwa. Według relacji miał nalegać na wzięcie zakładników w odwecie za porwanie jego ojca i brata.

Nocą wojsko otoczyło wieś. Wyprowadzono 43 osoby – w większości powiązane z UPA lub podejrzewane o współpracę. W czasie marszu część zakładników zdołała uciec.

Wkrótce do Terki dotarła odpowiedź UPA – ciała Jana Gankiewicza i Michała Łoszycy, okaleczone i powieszone w centrum wsi z kartkami „Za zdradę Ukrainy”.

Decyzja o egzekucji pozostałych zakładników zapadła 8 lipca. Do dziś nie ma pełnej jasności, kto ostatecznie dowodził akcją. Dwóch żołnierzy zgłosiło się do wykonania wyroku. Padły strzały, użyto granatów, budynek podpalono. Jedynym ocalałym był Wasyl Soniak.

Następnego dnia do Terki przybył starosta leski, Tadeusz Pawłusiewicz. Złożył skargę do wojewody rzeszowskiego na działania żołnierzy wobec ludności ukraińskiej. 9 lipca ciała ofiar pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu w Terce.
W 1999 roku Związek Ukraińców w Polsce złożył wniosek o śledztwo. Ustalono, że Hryć Łoszyca (posługujący się później nazwiskiem Grzegorz Łoszyca) miał kluczowy wpływ na przebieg wydarzeń. Nie żył już w chwili wszczęcia postępowania. Dwóm żołnierzom postawiono zarzuty, lecz ostatecznie nie udowodniono im winy.

Tragedia Terki nie jest historią czarno-białą. Uproszczone narracje – przedstawiające jedynie jedną stronę jako sprawców, a drugą jako wyłączne ofiary – nie oddają złożoności sytuacji.

Pamięć o ofiarach wymaga prawdy w całym jej dramatyzmie. Bez przemilczeń – ale i bez instrumentalizacji.

Autor: Jędruś Ciupaga