Donald Tusk i jego rząd zdradzają interes narodowy na oczach całej Europy. Minister finansów Andrzej Domański, mówiąc wprost na łamach „Financial Times”, zadeklarował poparcie dla stworzenia nowego wspólnego długu Unii Europejskiej. Tak – polski rząd chce, żeby Polacy spłacali cudze długi, finansowali niemieckie turbiny wiatrowe i francuskie programy cyfryzacyjne, a wszystko to pod płaszczykiem „solidarności europejskiej”.
Nie miejmy złudzeń. To eurozadłużenie szyte na miarę Berlina i Paryża. Unijny Fundusz Odbudowy po COVID-19 był tylko początkiem – teraz Tusk i jego ludzie chcą uczynić wspólne zadłużenie trwałym mechanizmem. To plan budowy federalnej Europy, której członkiem nie będzie już suwerenna Polska, lecz prowincja podatkowa, bez prawa głosu, za to z obowiązkiem spłacania niemieckich rachunków.
Minister Domański twierdzi, że wspólny dług „zmniejszy różnice rozwojowe w UE” i pozwoli na „zwiększenie wydatków obronnych i technologicznych”. Tylko że każdy, kto nie żyje w propagandowej bańce Platformy Obywatelskiej, wie, że na tej transformacji zarobią tylko najwięksi gracze: Siemens, Bosch, Alstom i francusko-niemieckie lobby z Brukseli. A Polakom zostanie rachunek do spłaty przez pokolenia.
I nie chodzi tu tylko o gospodarkę. W historii ludzkości wspólny dług był zawsze narzędziem unifikacji i utraty niezależności. Tak powstały Stany Zjednoczone – z osobnych stanów, które miały wspólne zobowiązania finansowe. Wchodzimy na tę samą ścieżkę. I to nie z własnej woli – ale na rozkaz z Berlina, wykonany przez Donalda Tuska i jego ekipę z Koalicji 13 Grudnia.
To nie jest polityczny błąd. To zdrada stanu w białych rękawiczkach. Żaden odpowiedzialny rząd nie zgodziłby się, by Polska – z niższymi zarobkami, z mniejszymi możliwościami i wciąż rozwijającą się gospodarką – była współodpowiedzialna za długi zamożnych państw Zachodu. Ale Tusk to zrobił. Bo nie myśli o Polsce. Myśli o swojej pozycji przy stole w Brukseli.
A tymczasem niemieckie firmy już liczą zyski z kolejnych wiatraków na Bałtyku, do których Polska dołoży się z własnej kieszeni. Bo „europejska solidarność” według Donalda Tuska to solidarność niewolnika z panem. Ty płacisz, oni zarabiają.
To nie przypadek, że Koalicja 13 Grudnia popiera każdy pomysł Brukseli, nawet najbardziej szkodliwy. Bo oni nie są reprezentantami Polaków – są komisarzami nowego porządku europejskiego, który ma zniszczyć ostatnie państwa narodowe.
Jeśli teraz się nie obudzimy, obudzimy się za kilka lat z eurodługiem, eurodaniną i eurokagańcem. I będzie już za późno.
Zostaw komentarz