Na początek trochę historii. Już za wczesnego Gomułki popularne wśród ludu pracującego miast i wsi wespół z pracującą inteligencją było następujące powiedzenie:
– w socjalizmie lud je kawior… ustami swoich przedstawicieli.
Minęły lata. Ba, dekady. Kawior, jak się kto uprze, jest w miarę dostępny. Ba, nawet słynne „ośmiorniczki”. Pomarańcze również nie jadą z Kuby spocjalnie na Święta, a małe dzieci na widok bananów nie pytają cio to?
Ale co do zasady nic się nie zmieniło. Konsumpcja dostępna dla elit jest nieporównywanie większa od tej dostępnej dla dołów. Czyli zarówno dla Ciebie, drogi czytelniku, jak i dla autora niniejszych słów.
Tyle, że zamiast reglamentacji dóbr mamy do czynienia z dysproporcją ilości wypłacanego miesięcznie pieniądza.
Kampania wyborcza Głodnej (kasy i stanowisk) Koalicji w dużej mierze wykorzystywała mniej lub bardziej ukrywaną zawiść wyborców.
Listy płac urzędników, których nawet w dowolny sposób można było podciągnąć pod Zjednoczoną Prawicę, były publikowane w poczytnych dziennikach.
Wyciągnięto również umowę majątkową małżeńską Morawieckich, by epatować wyborców miriadami posiadanymi przez b. premiera.
Jednocześnie cichosza objęło najbogatszego posła polskiego parlamentu, rzecz jasna z PO, niejakiego Artura Łąckiego, przedstawiającego się jako „samorządowca”. A ów pan posiada majątek większy od Morawieckiego. Nic nie słychać było też o Czarzastym, fundamencie postpezetpeerowskiej lewicy.
A przecież analizując jego oświadczenie majątkowe widać wyraźnie, że to multimilioner.
Plebs, inaczej wyborcy, mieli się jednak zachłysnąć ogromem „pisowskiego złodziejstwa”. Nic to, że bezrobocie najniższe po 1989 roku, że firmy (nie tylko państwowe) mają wreszcie pieniądze… Prócz „ośmiu gwiazdek” wdrukowano w głowy sporej ilości wyborców przekonanie, że PiS ich okrada.
Cóż, kampania wyborcza ma swoje prawa… Był „dziadek z Wehrmachtu”, byli więc „pisowscy złodzieje”.
Tylko co z tego wynika?
Ano niewiele.
Pamiętamy, jak mocno Tusk akcentował olbrzymi wzrost wydatków na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, jaki dokonał się w ciągu ośmiu lat rządów PiS.
Wypadałoby zatem, że kwota zostanie zmniejszona przynajmniej o połowę.
Tymczasem w 2023 roku KPRM kosztowała podatników 1,5 mld zł, zaś w 2024 będzie o 33% więcej.
Takie są założenie budżetowe rządu Tuska.
Teraz mamy do czynienia z ujawnianiem „bizantyizmu” w mediach publicznych.
Ale jednocześnie Tusk i jego rząd planował zwiększyć wydatki na media publiczne o 50%.
Gdyby jednak traktował przedwyborcze obietnice serio mogł zmniejszyć wynagrodzenia prawdziwych dziennikarzy z TVN oddelegowanych do pracy w TVP do poziomu góra 1,5 średniej krajowej.
I zamiast 3 mld starczyłoby może 800 mln. Tylko… kogo by wówczas przyciągnął???
Co to oznacza?
Tylko jedno. Kasa ciągle ta sama, ale inni beneficjenci.
Teraz na tapecie są spółki Skarbu Państwa. Tutaj Budka ma ciut gorsze zadanie niż pijanica Sienkiewicz, bowiem w odróżnieniu od mediów publicznych spółki nie są w 100% własnością Państwa.
Musi zatem bawić się zgodnie z Kodeksem spółek handlowych.
Tylko ciągle zasadne jest pytanie – co z wynagrodzeniem nowych prezesów etc.?
Głodna Koalicja wiele obiecywała. W tym, jak dobrze pamiętam, ukrócenie bizantyizmu ludzi PiS.
Tymczasem ani mru mru o zmniejszeniu uposażeń. Sporo natomiast słychać o zastąpieniu „pisowskich nominatów, nieudaczników”… swoimi wyjątkowo kompetentnymi ludźmi. Pamiętamy wszak, jak ich kompetencje prawie doprowadziły LOT do upadłości, zaś ORLEN ledwie dyszał w powodzi lewego paliwa produkowanego często nawet w dołach wyścielonych folią gdzieś tam za stodołą w dolnośląskiem…
TKM – Tera Kuźwa My.
Opowieści o bizantyjskim życiu nominatów PiS są tylko opowieściami. Tak naprawdę stopa życiowa kolejnych nominatów będzie utrzymana na tym samym poziomie. Jedyne, co się zmieni, to porządek dziobania.
Teraz do żłobu dorwą się ci, którzy nawet 18 lat nerwowo przebierali nóziami, by załapać się na jakikolwiek ochłap (Czarzasty).
Rozdziobią nas kruki, wrony… Tak proroczo pisał ongiś największy polski pisarz Żeromski.
Szkoda tylko, że ptaszyska te są najwyraźniej rude.
Ale…
30.12 2023
fot. pixabay
Zostaw komentarz