Ktoś może uznać, że się radykalizuję. A ja po prostu postanowiłem mówić wprost. Bez emocji, bez intencjonalnego obrażania kogokolwiek – zwyczajnie, uczciwie.
Wierzę, że dopóki nie pokażemy rzetelnie własnej historii i nie nazwiemy rzeczy po imieniu, trudno będzie o prawdziwe porozumienie w narodzie. Nie jest dla mnie problemem to, kim kto był w PRL-u. Problemem jest udawanie dziś kogoś, kim się wtedy nie było.
Jeśli w latach 90. z wypiekami na twarzy czytałeś „NIE”, a dziś Niesiołowski jest twoim autorytetem – może to dobry moment na osobisty rachunek sumienia.
Czego, nawiasem mówiąc, wszystkim nam życzę.
Zostaw komentarz