Wawel był zrujnowany i bez funduszy na remont. Państwo też nie miało pieniędzy, za to miało pilniejszy ból głowy, bo bolszewicy zmierzali na Warszawę.
Kierujący renowacją Zamku Królewskiego Adolf Szyszko-Bohusz wezwał zatem do publicznej składki. Hojniejszym ofiarodawcom obiecano umieszczenie na wzgórzu tabliczek kamiennych z ich nazwiskami.
Oddźwięk był ogromny. Na rzecz Wawelu wpłacały cechy rzemieślnicze, stowarzyszenia, szkoły, instytucje oraz osoby prywatne z całej Polski i z zagranicy. Do 1925 roku cegiełek było już 6282. Część z nich widzimy w murze wchodząc na Wawel od strony ul. Kanoniczej.
Jednak w 1953 roku władze PRL pod pozorem złego stanu nakazały usunąć sporą część cegiełek. Bez żadnej dokumentacji.
A cegiełki z nazwiskami żołnierzy poległych w walkach na wschodnich granicach ocenzurowano usuwając część tekstu identyfikującego.
Kilkaset tabliczek odnaleziono podczas niedawnych prac konserwatorskich. Te, które ocalały – i te co przepadły – wawelskie cegiełki mówią…

.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.



Zostaw komentarz