Sytuacja Ukrainy w roku 2025 wywołała tam dyskusję odnośnie tego na ile w ogóle ma sens dla Ukrainy staranie się o członkostwo w NATO w dłuższej perspektywie. Kijów twierdzi ustami swoich negocjatorów, że z USA uzgodniono już porozumienie o gwarancjach bezpieczeństwa, które mają obowiązywać po zakończeniu wojny. Mniejsza o to, że Rosja nie wykazuje się gotowością akceptować podobne gwarancje i zakończyć wojnę na warunkach, które by przewidywały jakikolwiek gwarancje dla Ukrainy. Bo generalnie wciąż ma nadzieję na załamanie karku swojemu przeciwnikowi. Ale w samym ukraińskim społeczeństwie trwa obecnie zupełnie otwarta i publiczna dyskusja na temat tego czego realnie są warte amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa i wobec tego słynny artykuł 5. Tego typu tezy wcześniej padały gdzieś na marginesie no a teraz przemieściły się do mainstreamu i poruszane są przez znanych i szanowanych dziennikarzy, wolontariuszy, wojskowych.

To jest bezpośredni wniosek, który płynie z tego jak obecna administracja USA traktuje na przykład obecne ostrzały Ukrainy. Oczywiście żadnych formalnych zobowiązań nikt wobec Ukrainy nie ma w tej chwili. Mimo to sam sposób w jaki Amerykanie obecnie prowadzą te tzw. rozmowy pokojowe, burzy do nich jakiekolwiek zaufanie. Administracja Trumpa raz za razem woli ignorować kolejne rosyjskie nie tylko w sensie jakiejś konkretnej reakcji na nie, ale nawet na poziomie retorycznym. Co oczywiście budzi proste pytanie – Rosjanie zawsze swoją agresję zaczynają od różnego typu prowokacji. I jeżeli nawet teraz, kiedy Rosjanie nic sobie nie robią z jakichkolwiek porozumień, a strona Amerykańska woli zamykać na to oczy bo taki jest obecny amerykański interes to czemu ten interem ma się zmienić za kilka lat i czemu niby Amerykanie mają reagować w wypadku jakiegoś ataku dronem czy rakietą na Kijów już po formalnym podpisaniu gwarancji bezpieczeństwa? Ważny przecież jest nie papierek z podpisem ( jak już Ukraińcy sobie uświadomili wyciągając wnioski z Budapesztańskiego Memorandum o Gwarancjach Bezpieczeństwa) tylko właśnie realne intencje i interesy twojego partnera, który takich gwarancji udziela. Pojawia się również w tym wypadku pytanie o to gdzie jest czerwona linia po przekroczeniu której uruchamiany jest na przykład art. 5 NATO? Co jest agresją w dobie kiedy nikt nikomu wojen nie wypowiada. Czy atak nieznanych 10 dronów na obiekt infrastruktury jest już powodem do uruchomienia gwarancji? Nie jest? A 50 dronów? Również nie jest? A 50 dronów i 5 rakiet?

Oczywiście Amerykanie nie chcą niczego konkretyzować udzielając gwarancji żeby mieć szerokie pole do manewru. Ale to jak postępują w wypadku rosyjskich działań w Europie również jest powodem do pojawienia się tych dyskusji na Ukrainie. Bo w wypadku dronów nad Polską czy dywersji w naszym i innych krajach europejskich, Amerykanie nie tylko nie zareagowali w sposób adekwatny, nie tylko nie wyrazili nawet takiego standardowego „zaniepokojenia” tą sytuacją, oni woleli udawać że po prostu nic się nie wydarzyło. Jakiejkolwiek reakcji po prostu zabrakło.

I tak oto krok po kroku sytuacja zmusza Ukraińców do prostego wniosku – żadne gwarancje, które mogłyby uchronić cię w wypadku konfliktu z Rosją nie istnieją. Nikt nigdy je nie udzieli nawet jeżeli wojna jutro się zakończy remisem czy dojdzie do jej zamrożenia. Jedyną gwarancją istnienia Ukrainy są jej własne siły zbrojne i nic poza nimi i jedyne o co warto się starać – o wsparcie dla tych sił zbrojnych przekonując partnerów, że to leży w ich interesie. Deklaracje podobne do tych rzucanych przez Rutte czy też polityków polskich, o tym że obrona Europy bez USA jest niemożliwa, Ukraińcy traktują jako obłęd i desperackie czepianie się starego układu. Stąd między innym tak ostra retoryka Zełeńskeigo w Davos. Ukraina przygotowuje się już do funkcjonowania w świecie w którym nie ma żadnego NATO bo coraz bardziej są przekonani, że sojusz nie przetrwa próby i wobec tego i dołączenie do organizacji traci sens. I wysiłek Ukraińców coraz bardziej jest skierowany na wybudowanie sobie odpowiedniej pozycji by jakikolwiek nowy system bezpieczeństwa, który może powstać w tym poNATOwskim świecie nie mógł się obejść bez Ukrainy. Taki tok myślenia obserwowałem już wielokrotnie w rozmowach dyplomatów, dziennikarzy i oczywiście wojskowych za naszą wschodnią granicą. I tak samo mniej więcej myślą osoby typu gen. Budanowa, gen. Załużnego czy dowódcy trzeciego korpusu gen. Bieleckiego.

Pomyślałem, że warto te zmiany nastrojów ukraińskich odnotować. Z polskiego punktu widzenia jest to o tyle ważne by prawidłowo też oceniać motywację niektórych ukraińskich ruchów i wypowiedzi polityków. Chociażby zmiany podejścia Kijowa do kwestii białoruskiej i niedawne nawiązanie współpracy z białoruską opozycją. Ale to raczej temat na osobny post.

______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews