Marszałek Sejmu miał rację uzasadniając odmowę poparcia Nobla dla Trumpa. Mógł to jednak zrobić subtelniej. Zaś pan Rose, ambasador USA w Polsce, wykazał się całkowitym brakiem dyplomatycznego doświadczenia, szacunku dla kraju w którym pełni misję oraz wrażliwością dżdżownicy.
Najważniejsze, by po tej pyskówce z premier i marszałkiem Sejmu, wyciszyć emocji i w spokoju zastanowić się jak ambasadora przywołać do porządku.
Można to zrobić notą do Departamentu Stanu albo wezwać na dywanik.
Opcja atomowa, uznanie go za persona non grata jeszcze nie wchodzi w grę, ale może się przydać na przyszłość jeśli zajdzie taka potrzeba bo pan Tom będzie fikał.
Strategiczne stosunki Polska – USA są zbyt ważne by je psuć dla jakiegoś hunwejbina w kipie.
Co do wypowiedzi Czarzastego sam uczynił odmowę Trumpowi subtelniej, ograniczając się do samej jej komunikacji.
Bez tej publicystycznej, acz prawdziwej oceny polityki zagranicznej Trumpa.
Pan Rose zaś powinien pamiętać, że Polska to nie żydowski kibuc i ma się wypowiadać publicznie o najważniejszych osobach w naszym państwie wyłącznie z szacunkiem.
Jest zwykłym pionkiem, któremu Trump dał w nagrodę ambasadorstwo.
Nie może więc publicznie zrywać stosunków z polskim marszałkiem Sejmu bo jest zwykłym, małym pikusiem w machinie Białego Domu.
Jeśli ma problemy z emocjami to niech sobie porąbie drew do kominka.
Podobno pomaga je ostudzić.
Zostaw komentarz