W potocznych rozmowach, dywagacjach czy też w wielowątkowej codziennej wymianie poglądów niejednokrotnie przewija się nam wątek tzw. siły wyższej (z łac. vis maior) mającej istotne znaczenie w dokonywanej percepcji zjawisk sensu largo jak też zachowań społecznych.

Zasadnie przywoływana jest ta tzw. siła wyższa w sytuacjach abolicyjnych tzn. usprawiedliwiających skutki związane z negatywnymi zdarzeniami zarówno w wymiarze indywidualnym jak też szeroko rzecz ujmując w życiu społeczno-gospodarczym, a także odnoszącym się do aspektów politycznych. Jakże bowiem łatwo przywołać jest nam tęże siłę wyższą jako wyznacznik apriorycznej niemożności realizacji określonych, czy też zamierzonych antycypacyjnych działań. Wszak z oczywistej oczywistości definicji siły wyższej wynika w sposób eschatologiczny całkowita niemożność skutecznego podejmowania się jakichkolwiek skutecznych działań mających na celu ich pozytywne rozstrzygnięcie. Klasyczne exemplum vis maior: to kataklizmy w postaci powodzi, trzęsień ziemi, czy też wybuchy wulkanów. Siła wyższa występuje także na wskutek działalności człeczej (feminizm: człeczkowej) jak np. katastrofy komunikacyjne czy wojny.

Na przeciwstawnym biegunie określenia vis maior mamy spozycjonowaną tytułem felietonu vis minor, czyli jak sama nazwa wskazuje…. siłę niższą. Synonimicznie określamy tak ujętą siłę jako nikłą, niewiele znaczącą, wręcz niezauważalną. Semantyczne natomiast znaczenie pojęcia „minor” w sposób wręcz automatyczny czy też naturalny kojarzy się nam np. z minorową miną, względnie człeczym (człeczkowym) nastrojem spirytualnym.

Oczywistą oczywistością jest, że wyżej ujęte określenia oznaczają konstatację zauważalnego specyficznego ponurego klimatu, posępności, a także przygnębienia, zdołowania wręcz. Określenie „minorowy” kolokwialnie oznacza także element melancholijny, rzewny, smutny, częstokroć nawet przygnębiający. „Minorowość” nie tylko musi się odnosić do nastroju, lecz także do tonu wypowiedzi, względnie tembru głosu. Mając na uwadze powyższe dywagacje wypada nam się po prostu rozglądnąć wokół siebie i postarać się w sposób absolutnie nie naukowy, ale jednakże ściśle związany z otaczającą nas rzeczywistością dokonywać adekwatnej jej zasadnej percepcji. Postarajmy się wyzbyć nieco elementu egotyzmu charakteryzującym się przemożną pokusą ogłaszania wszem i wobec o posiadaniu rzekomo niczym nieograniczonego besserwissizmu i to na dodatek wręcz w każdej dziedzinie wiedzy. Nie możemy rzecz jasna skutecznie zabronić takiegoż zachowania m.in. takowym ętelektualnym tuzom jak o podstawówkowym wykształceniu, a prezentujący się w kapeluszu… dodającym mu wszechstronnej wiedzy Hołysz, wróć: Hołdys, czy kasiorsko wyrywny dla siebie i swojej familii charytatywny JURAS posiadający wiedzę wyższejszą nawet od Einsteina. Gotowi są wszak w każdym czasie ogłosić wzór na kwadraturę koła i stosownie go merytorycznie uzasadnić. A co tam? Nawet pobieżna analiza codziennych człeczych (człeczkowych) zachowań w kontekście „maiorowym” i „minorowym” prowadzić musi wręcz do wielu zaskakujących konkluzji.

Jedną z huncwowato bezczelnych, komuszych najbardziej złajdaczonych kreatur w życiu społeczno-politycznym PRL-a, a także aktualiów TENKRAJU Marianka Turskiego („dekalogicznego” wynalazcy 11 przykazania…) szambolan Rafau Czaskowski i jego medialna menażeria w postaci m.in. POLITYKI desygnuje achtung, ACHTUNG!!!! do ….. Pokojowej Nagrody Nobla! O tempora, o mores…

Nasuwa się w sposób oczywisty retoryczne pytanko: w jakim stadium umózgowienia znajdują się szare komórki sprostytuowanych dziennikarzyn i odbiorców ich publikacyjnych popłuczyn popierających takową qurewską postać??? Bezsprzecznym jest fakt, że do różniastych otaczających nas kolesiów w postaci przykładowych Adasiów, Lesiów czy Piotrusiów skutecznie nie dociera m.in. informacja, że uwielbiana przez nich telewizornia głosząca rzekomo samą prawdę od rana do wieczora pt. TEFAŁEN to scheda esbecka w najpodlejszym wydaniu Wejcherta, Waltera i ich złajdaczonych sukcesorów. W swojej głupocie nie dostrzegają faktu, że oznajmiając o takowym uwielbieniu wobec tej telewizornii bezwiednie dekonspirują swoje powiązania bezpieczniackie, zarówno bywsze poprzez antenatów, jak i obecne……. To chyba jasne i niepodważalne.

Wszak w realiach PRL-a „kompromaty” na handlujących dewizami bezdebitowych „kantorowców”, taksówkarzy, czy tzw. ajentów były przez specsłużby skrupulatnie rejestrowane i co oczywista bezwzględnie wykorzystywane do oczekiwanych przez te służby zachowań. Ktoś to może skutecznie zanegować???

Wraz z nieubłaganie zbliżającym się terminem parlamentarnych wyborów; na razie nieznacznie, ale z każdym dniem zauważyć można niechybnie wzrastającą temperaturę kampanii. Dostrzegalne są wyraziście różnego rodzaju sposoby mające na celu pozyskanie dla swej opcji liczniejszego elektoratu niż tym którym aktualnie się legitymuje. To absolutnie normalne i zauważalne zjawiska występujące w każdej długości i szerokości geograficznej tego globu. To oczywiście kolokwialne, trywialne stwierdzenie, że każdy orze jak może, czyli skrótowo rzecz ujmując działa tak jak potrafi i jakie posiada w tymże kierunku materialne możliwości. Zdumiewać jednak może permanentnie powtarzalne zjawisko realizowane przez totalną opozycję, a przede wszystkim przez jej koryfeuszy oraz w rynsztokowym wydaniu mediów ją bez jakichkolwiek zastrzeżeń popierających ustawiczną, kurczową prezentację różnorakich łgarstw i przekłamań o wielogradacyjnym znaczeniu.

Skrótowo dokonując stosownego reminiscencyjnego wyliczenia przywołajmy takowe przecudne „prawdziwkowe perełki” jak: nie podniosę wieku emerytalnego, zmniejszę podatki, nie opuszczę premierowskiego fotela i nie udam się na rozkaz jak kundel Makreli do Brukseli, pokażę rtęć w Odrze, nie strzelałem do strajkujących górników….. bo ich nie widziałem, kupuję pomidory po 34 zł, a chleb po 30 zł, nie byndzi nie tylko piniondzerów jak rzekł Vincent, aleć takoż wungla i gazu na bywszą już zimę…….…..

Dalsze wyliczenia w wydaniu wyjątkowego huncwota i szkodnika sprawy polskiej, wręcz oczywistego Judasza i spodlonej kreatury w postaci herszta PEDOFILII OBYWATELSKIEJ są oczywiście zbędne. Czy powielaniem takowych łgarstw tenże łajdak zdobędzie dodatkowych elektorów??? Raczej zdecydowanie należy w to wątpić, a w szczególności po znakomitym strzale w stopę, względnie kolano jakiego totalsi dokonali samobójczo w debilny sposób atakując postać najwybitniejszego Polaka św. Jana Pawła II.

Jest takowe powiedzonko, że jak Bozia chce kogoś ukarać, to po prostu dokumentnie mu lasuje umózgowienie!!!!

W tejże wielekroć weryfikowalnej konstatacji jednocześnie w pełni przejawia się zasadność tytułu felietonu słusznie stwierdzająca, że miałkość zastosowanej siły nie może skutecznie zafunkcjonować z bezzasadnie oczekiwanymi rewelacyjnymi rezultatami.

To se ne da Pane Havranku!!

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

24.04 2023

fot. pixabay