Dziś może nie krótko ale na zupełnie inny temat.
Nie jestem zwolennikiem pana Cenckiewicza. Właściwie to uważam go za trutnia, szkodnika i antytezę historyka. Mam swoje powody. Ale po tym, co dziś odwaliła „Gazeta Wyborcza” po raz pierwszy w życiu mam ochotę napisać „murem za Cenckiewiczem”. Tak, tak, możecie mnie wywalić ze znajomych jeśli wam to zrobi dobrze. Ja nie zamierzam zmienić zdania. Skurwysyństwo należy nazywać skurwysyństwem bez żadnego „ale”. Nie, nie ma okoliczności łagodzących.
Droga „Gazeto”, jeśli pan Cenckiewicz stracił dostęp do niejawnych informacji przez to, o czym napisaliście, oznacza to, że odpowiednie służby już dawno o tym wiedzą. A skoro o tym wiedzą to ja, na potrzeby tego tekstu przeciętny Kowalski, nie muszę. A zatem skoro oni wiedzą, ja nie muszę a wy i tak publikujecie takie „newsy” oznacza to tylko jedno – żegnam. Więcej nie dostaniecie moich nędznych paru groszy. Domyślam się, że to oświadczenie nie przyprawi nikogo o ból okrężnicy ale niech to będzie mój obywatelski protest. Nie posłużyliście się bowiem należnymi wam jak psu buda narzędziami piątej władzy a najohydniejszymi stalinowskimi metodami upieprzania ludzi – to, że osobiście ich nie lubię nie ma tu najmniejszego znaczenia.
Przyjmowanie środków oddziałujących na układ nerwowy nie jest żadnym wstydem. Tak jak nie jest nim chorowanie na choroby wymagające ich stosowania. To może być padaczka, depresja, choroba dwubiegunowa, najróżniejsze formy schizofrenii i milion innych chorób. W tym na przykład powrót z uzależnień o czym autor tego obrzydliwego tekstu w „Gazecie” powinien doskonale wiedzieć. NIC z tego nie jest wstydem za to stawianie czoła chorobie jest ZAWSZE godne podziwu. Amen.
Gdy zakładaliście „Wyborczą”, jako nastoletni gówniarz nieprawdopodobnie wam kibicowałem. Przez lata nie było dla mnie innego źródła inspiracji i informacji. Dzisiaj się wami brzydzę.
W osiedziemdziesiątym dziewiątym stawaliście naprzeciwko uzbrojonych kordonów milicji uzbrojeni tylko w słowo. Dzisiaj z własnego wyboru stoicie tam, gdzie wtedy stało ZOMO.
W 44 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

Autor: Krzysztof Hoffman
Zostaw komentarz