Cenię z wielu powodów ludzi prawdziwie wierzących. Wiary nie da się też „otrzymać” w kościele czy przez rytuały religijne. Dlatego ludzi wierzących było i jest zawsze niewielki procent. Zazwyczaj też nie są „zbyt widoczni” i nie dążą do tego.

Natomiast jest religia, są obyczaje, zwyczaje, które miały porządkować otaczający nas świat. Większość owiec i baranów potrzebuje po prostu psa przewodnika, który naszczeka im jak mają żyć, co robić i w jaki sposób myśleć. Generalnie w którą stronę iść i kiedy się zatrzymać oraz tłumaczyć im dlaczego muszą być strzyżone czy trafić do kociołka.

Religie można zatem narzucić, ale wiarę można otrzymać tylko na kilka sposobów. W rodzinie, przez kogoś wyjątkowego kto pojawi się w naszym życiu, „z góry” – są tacy co się z tym rodzą lub „dostają”, kiedy się o to zwracamy i w dość wyjątkowy sposób – czasem przez kogoś zupełnie obcego kto się o nas „stara/modli” a nigdy się o tym nie dowiemy.

W każdym innym przypadku, to klepanie paciorków i naśladownictwo rytuałów.

Natomiast nawiązując do „obecnej Polski” i takich Czarnków.

Religia weszła do szkół w Polsce w 1990 roku. Zatem dziś pierwsi, którzy „otrzymali to światło” mają mniej więcej od 50 lat w dół.

CZYLI WSZYSCY KTÓRZY PRZESTALI SIĘ ROZMNAŻAĆ, PRZESTALI CHODZIĆ DO KOŚCIOŁA I MASOWO SIĘ ROZWODZĄ, ZDRADZAJĄ, NIENAWIDZĄ W KORPORACJACH, OKRADAJĄ PRACOWNIKÓW itd. itd.

Czyli, że ….?

Najwyraźniej „eksperyment” się nie udał.
Ktoś teraz może powiedzieć, że dzięki temu ten proces nie pogłębił się bardziej.

Jestem innego zdania.

Wszędzie tam gdzie się zmusza kogoś do czegoś jest efekt odwrotny.
Co gorsza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ludzie zetknęli się (uczniowie) z ogromną ilością PATOLI jako katechetów, którzy zniechęcili ich do tego aby „szukać wiary”.

Sam znam katechetkę swingującą (jej sprawa, ale wciska dzieciom na siłę coś innego), księży, którzy mają kochanki (i to jacy księża – zdziwilibyście się z jakich miejsc w których gromadzą się tłumy a są uznawane za święte w Polsce. Skąd wiem, to moja sprawa).
„Mi to wisi” i nie mam nic przeciwko jeżeli to dotczy nas (zwykłych ludzi), ale młodzi ludzie stykający się z takimi hipokrytami, patolami (jak Ci w Sosnowcu), którzy „nakrzyczą na nich”, że grzech czynią i pójdą do piekła i że nie chodzą do kościoła itd., niestety łączą wiarę z religią. Nie rozumieją, że te patole, też z czegoś muszą żyć i to łatwa praca (sprzedwanie ludziom kitu).
Jeżeli coś robisz, przekazujesz komuś, to bądź wzorem, albo zajmij się czymś innym (i nikt ci do talerza zaglądać nie będzie wówczas).

Cóż.

Ludzie około 50 tki są ostatnim pokoleniem, które jeszcze w Polsce mogłoby poprawić coś w temacie „wiary”. Nie cyrku w klimacie pis.

Problem w tym, że czas szybko leci.

Zgodzę się z tym, znając historię, że jeżeli skończy się wiara w Polsce, to skońćzy się Polska.
Będziemy takim samym bagnem, staniemy się takim, jak Ukraina.

Ps. wyżej cenię nawróconego bandziora niż walniętego, walniętą katechetkę, która mówi co innego, robi co innego i bierze za to pieniądze. Choć z drugiej strony to inna forma prostytucji dzięki której nie naraża się na HIV, WZW itp. Zatem takie katechetki są po prostu madrzejsze lub mniej odważne.
Sory za mój ciety język.
Sam jestem często hipokrytą.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2024-10-05/przemyslaw-czarnek-na-oltarzu-byly-minister-przemowil-do-wyborcow/

Autor: Diario

Fot. Scren Polsat i Józef Wieczorek