To co tygryski lubią najbardziej – dużo pieniędzy.
Pierwszy poranek w bejruckim hotelu, śniadanie kupione gdzieś za rogiem, pieniądze też. Wreszcie jestem milionerem, taplam się w pieniądzach, Mam pełne garście banknotów po 100.000.
Ogólny problem Libanu to inflacja. W 2019 r. za 1 dolar USA dostało się tu 1500 Livrów. Ten przelicznik pozostał z oficjalnych państwowych kursach. Więc trzeba uważać na pobieranie pieniędzy z bankomatu, które tu dość nielicznie działają. Trzeba uważać na przelicznik w urzędzie, czy sklepie, bo tzw. lewy kurs dolara to 1USD = prawie 90.000 lirów (tak się tu mówi na te funty, bo dawniej walutą była lira turecka).
Funt Libański dziś to 0,00028 Złotego.
Nie ma tu już monet, bo to trzeba by nosić wiaderkami. Taki banknot 100.000 to dla ułatwienia jakby 1 dolar. Ceny w sklepach w lirach, albo w dolarach.
Jednak spokojnie możemy iść do pierwszego lepszego kantoru, których było pełno na naszej hotelowej dzielnicy Hamra i wymienić.
Druga sprawa to potrzebna karta SIM lokalna, gdyż polska zjadłaby majątek. W sklepie poniżej pan bardzo uprzejmy przeprowadził całą rejestrację, trwało to z pół godziny. Koszt karty 24 dol USA. Ale bez tego ani rusz, w plątaninie uliczek idzie się zgubić po 3, 4 przecznicach. Ale o tym jeszcze kiedyś.
Zdjęcia zrobione wkoło hotelu, lub z balkonu na 5 piętrze. Dużo tu zieleni.
Zostaw komentarz