felieton sportowy
Wstyd, szacunek, realizm i odwaga. Czyli czego nie ma trener Peter Hyballa. Powtarzam „lifemotiv” by wyjaśnić ten enigmatyczny tytuł.
Wstyd… – gdyż Pan Hyballa tłumaczył się wszystkim co nie miało nic wspólnego z nim… Brakowało by powiedział, że to nie on odpowiada za okres przygotowawczy.
Szacunek – są poważne poszlaki, że oprócz odnoszenia się bez szacunku i uwagi do zawodników (co nie zjednało mu szatni) to typowo technokratyczny stosunek niemieckiego trenera do pozostałych – obecnych od lat członków sztabu przekroczył granice nie tylko kultury czy zdrowego rozsądku ale smaku i wspomnianego szacunku. Piszę o zdrowym rozsądku gdyż w każdym sztabie w wielkich klubach istnieją legendy, doświadczeni trenerzy, piłkarze czy działacze,którzy nie myślą portfelem a sercem. Mają inny ogląd i wiedzę i odrzucanie rad oraz przesadzanie „legend” kończy się zwykle wyrywaniem korzeni, które każdy szanujący się klub „po prostu” posiadać powinien… Trudno budować nawet od fundamentów ale bez „kamienia węgielnego”.

Peter Hyballa foto: Steindy, CC-BY-SA-3.0,2.5,2.0,1.0
Realizm… – gdyż nie jest sztuką (o czym piszę poniżej) narzucić swój „jedynie słuszny” styl treningowy w tym przypadku bardzo wyczerpujący i oczekiwać od zespołu wyników. Zawsze, każdy trener ocenia stan osobowy, tkankę i specyfikę drużyny. Skład osobowy obecnej kadry Wisły nie stoi na poziomie Bundesligi, Serie A czy Premier League… Gdy powoli dobierając ćwiczenia na treningu podnosi się obciążenia jest większa szansa, ze w następnym sezonie „nie zajechani” zawodnicy będą znosić trudy meczów i treningów lepiej. Stopniowe zwiększanie obciążeń i wymagań to ABC sztuki trenerskiej. Wrzucanie pływaka budującego formę i uczącego się rzemiosła do głębokiego basenu jest nonsensem i brakiem dystansu oraz trzeźwego myślenia. Podawanie za przykład wypowiedzi Roberta Gumnego nie jest niczym co tłumaczy brak wyobraźni w podejściu do treningu w Polsce. Oczywiście dobrze podnosić standardy ale konsekwentnie i mądrze.
Odwaga… – dopiero jak trener Hyballa musiał zaczął stawiać na Wiślackie „Młode Wilki”, które jak pisałem we wcześniejszych artykułach moim zdaniem są najciekawszą mieszanką wybuchową w ekstraklasie. Przy prawidłowym rozwoju i odważnym ogrywaniu młodego narybku Biała Gwiazda może liczyć na zastrzyk jakości piłkarskiej ze strony młodych piłkarzy. Brak wiary w zawodników też dało się zauważyć w stylu prowadzenia drużyny.
Z kolei trener Peter Hyballa posiada poczucie humoru… Udowodnił ten fakt wyrażając zadowolenie ze spełnienia warunku utrzymania w lidze. Mówi to poważnie i zaznacza, że to był jego cel…. Gdy usłyszałem wypowiedź pana trenera poczułem, ze robi się „straszno i śmieszno”. Minimalizm do potęgi chyba stał się przysłowiowym „gwoździem” lub „wilczym dołem” na drodze Krakowskiego klubu do spokojnego miejsca w środku tabeli. Trener Hyballa zawiódł na całej linii pokładane w nim i jego warsztacie nadzieje.

Stadion Wisły Kraków foto:mi, CC-BY-SA-2.0
Zawsze ważnym zagadnieniem jest by trener umiał dobrać taktykę, dynamikę i strategie. Nie tylko na konkretny mecz przeciwko drużynie rywala. Trener powinien znać możliwości zawodników, których posiada w drużynie i do nich dobierać rodzaj treningu i obciążeń.
Nie sztuką jest prowadzić choćby najlepszy trening gdy jak pisałem „stan posiadania” piłkarskiego jest nieodpowiedni. Posiadanie w kadrze dobranych zawodników pozwala na forsowanie rodzaju procesu przygotowań. Jeśli trener decyduje się na ciężki trening, który przynosi efekty w dłuższym okresie czasu potrzeba do tej decyzji wielu czynników zapewniających bezpieczeństwo sportowe. Wyniki nie mogą być degradowane przez przeforsowanie zawodników. Sportowy aspekt jak wspomniałem winien być „zabezpieczony” przez trenera. Granie meczów przez zespół „na zmęczeniu” a nie „na świeżości” powoduje spadek kondycji i brak sił by realizować założenia taktyczne. Założenia taktyczne i wyćwiczone fragmenty gry oraz dodatkowo antycypacja gry kosztuje dużo sił fizycznych i wytrzymałości psychicznej. Często trening potrafi zdławić nawet najlepsze cechy wolicjonalne i spadek morale zespołu.

Nguyen Thau Hoai/unsplash
Jeśli skutkiem braku wyników sportowych są błędy trenera rośnie frustracja, bezradność i marazm wśród zawodników. Odium tego procesu wpływa na kondycję PR i ekonomiczną klubu. Inwestorzy, sponsorzy, kibice, media przy braku reakcji zarządzających klubem osób na pracę trenera długofalowo mogą przenieść zainteresowanie na inny klub lub inną sekcję. Nie chodzi mi o prawdziwych kibicach. Dlatego ważna jest stabilność i długofalowe myślenie zarówno trenera i zarządu klubu. Wpływa na stan ekonomiczny i możliwości dobierania właściwych zawodników do treningu. Zrozumienie tej zależności procesu funkcjonowania klubu przez trenera jest kluczowe dla wyników sportowych. Wiele zależy od umiejętności szkoleniowca i nie „rzucanie” zawodników na „głęboką wodę” by ich „nie spalić” lub nie przetrenować. Jeśli trener rozumie, że prowadzenie drużyny to nie „produkcja gwoździ” tylko praca z ludźmi, którzy są różni. Zarówno motorycznie, wydolnościowo, osobowościowo i posiadają różne cechy „osobnicze”. Coach dążąc do swoich założeń może zwiększać obciążenia, może zadawać indywidualne ćwiczenia i treningi konkretnym zawodnikom.
Nawet najlepszy szkoleniowiec nie rozumie wagi na poziomie integracji i komunikacji zespołowej. Interakcje trenera z otoczeniem są kluczowe w procesie treningu mającym wpływ nie tylko na wartość sportową ale na każdą sferę zawodnika. Prowadzenie spójnej polityki prowadzenia klubu wymaga doskonałej komunikacji, wysokiego morale i dbanie o sferę mentalną. Wszystkie czynniki „miękkie” pomagają w osiągnięciu pełnego profesjonalizmu na wszystkich płaszczyznach działalności klubowej.

Peter Hyballa z czasów trenowania NEC foto:Frans Peeters Photography
Jeśli trener pomimo widocznej degradacji zespołu prowadzi swoją „politykę” w oderwaniu od rzeczywistości i bez szacunku do doradzającego otoczenia mamy do czynienia ze zjawiskiem przeniesienia ośrodka decyzyjnego i odwrócenia ról. O ile gdy trenerzy-celebryci często stosują podobne pozy o tyle kończy się to zwykle spadkiem ich wartości. Przykład chimerycznego „The special One” – czyli Jose Mourinho obecnie już nie jest tak ceniony i nie ma 100% zaufania. Każdorazowo Mourinho traci na wiarygodności i jego koncepcje prowadzenie kolejnych drużyn nie znajdują poklasku. Stracił wiele na swoim uporze i niesłuchaniu otoczenia – stracił respekt i wspomniane zaufanie.

Jose Mourinho foto Ronnie Macdonald/foter
Wartość sportowa zawodników w Wiśle Kraków prolongowała spokojną walkę w środku tabeli. Okazało się, że Wiślacy walczyli o utrzymanie do przedostatniej kolejki. Tym bardziej zaskakuje zdrowego wpuszczanie Jakuba Błaszczykowskiego na ostatnie fragmenty gry. Jakościowo kapitan Białej Gwiazdy mógłby zapewnić drużynie sukces. Za każdym razem gdy wchodzi na murawę podnosi poziom gry zespołu. Pomimo, ze w Polsce każdy trener chciałby mieć w składzie byłego gracza Borussi Dortmund to w drużynie Petera Hyballi nie zagospodarowano optymalnie jego umiejętności.
Nie da się ukryć, że w każdym zespole trener jest jedną z centralnych postaci klubu. Uosabia rywalizację, wyniki, oczekiwania i nadzieje fanów, zarządu i piłkarzy. Zaufanie, pracowitość i profesjonalizm to najważniejsze cechy dobrego trenera. Pomimo, że pierwszoplanowymi aktorami są piłkarze to trenera rozlicza się za wyniki. To jego wizja musi być spójna z wizją zarządu i długofalową polityką klubu… w innym przypadku żadna misja się nie powiedzie. Dlatego tak ważny jest skauting i wybór trenera odpowiadającemu profilowi klubu by był trenerem na lata.
Zostaw komentarz