Pod koniec lutego 2022 r. Rosja przeprowadziła pełną inwazję na terytorium Ukrainy. W grudniu i styczniu 2022 r. Rosja wprost deklarowała rewizję ładu geopolitycznego w Europie żądając od zachodnich mocarstw na czele ze Stanami Zjednoczonymi i państwami Europy Zachodniej bezwarunkowego oddania postsowieckiej strefy wpływów ponownie Moskwie. Kreml był wówczas przekonany, że sytuacja geopolityczna sprzyja rewizji dotychczasowego ładu w Europie i odtworzeniu imperium rosyjskiego w granicach sprzed 1989 r.
Przypomnijmy pod koniec sierpnia 2021 r. upadła Republika Afganistanu, która była „budowana” przez Stany Zjednoczone właściwie od 2002 r. Błyskawiczne działania operacyjne Talibów doprowadziła do upadku państwa afgańskiego, a w rezultacie do panicznego jak się wówczas wydawało odwrotu wojsk Stanów Zjednoczonych oraz całego personelu dyplomatycznego z tego kraju. Światowa opinia publiczna wskazywała wówczas, że potęga Stanów Zjednoczonych właśnie się załamuje. Co więcej, sytuacja wewnętrzna w samych Stanach Zjednoczonych nie była w cale lepsza. Prezydentura Donalda Trumpa i jego polityka antyliberalna spowodowała wzrost napięć oraz zaognienia konfliktów wewnętrznych spowodowanych nierozwiązanymi napięciami pomiędzy poszczególnymi grupami etnicznymi, narodowościowymi i społecznymi. Pauperyzacja amerykańskiej klasy średniej spowodowana procesem globalizacji była i jego dodatkowym czynnikiem prowadzącym do napięć oraz konfliktów społecznych. Masowe protesty związane z napięciami na tle etnicznym doprowadziły do powstania radykalnych ruchów takich jak słynny Black Live Maters, które zaogniały podobnie jak ruchy skrajne prawicowe wewnętrzne konflikty w Stanach Zjednoczonych.
Ulice wielu amerykańskich miast przez które przelewały się masowe protesty przeciwników rasizmu i przede wszystkim polityki realizowanej przez Donalda Trumpa zamieniały się w areny walk ulicznych. Jednocześnie w Stanach Zjednoczonych trwał i nadal trwa wielki konflikt polityczny, którego efektem była próba przeprowadzenia szturmu na Kapitol i doprowadzenia do zmiany wyników wyborów prezydenckich w 2020 r., które Donald Trump przegrał. Należy pamiętać o tym, że doprowadzenie do zaostrzenia konfliktów w Stanach Zjednoczonych przede wszystkim na tle etnicznym i narodowościowym było elementem działań sowieckich służb już od lat 20 XX w. oraz w okresie lat 60-70 XX w., kiedy podobne wydarzenia miały miejsce w USA. Celem Moskwy było osłabienie polityczne poprzez wywołanie wewnętrznych konfliktów, które miały doprowadzić w rezultacie do zajęcia się problemami wewnętrznym niżeli polityką wewnętrzną. W rezultacie to miałoby doprowadzić do amerykańskiego izolacjonizmu do czego zmierzała Moskwa szczególnie w czasie trwania wojny w Wietnamie.
Moim zdaniem rosyjski wywiad, ale także chiński mógł realizować te działania w ramach tworzenia przygotowań do rewizji ładu światowego. Należy jasno zaznaczyć, że wzrost napięć społeczno-politycznych w państwach uznawanych przez Kreml za wrogie leży w interesie politycznym Moskwy. Putin podejmując w lutym 2022 r. ostateczną decyzję o rozpoczęciu wojny prawdopodobnie uważał, że Stany Zjednoczone na skutek konfliktów wewnętrznych, upokarzającej porażki w Afganistanie oraz sceptycznie nastawionymi Niemcami i Francją na dalsze trwanie ładu atlantyckiego w Europie nie będą w stanie zatrzymać Kreml w realizacji założonych celów.
Ponadto, Kreml osiągnął swój cel całkowicie uzależniając Europę Zachodnią od rosyjskich nośników energii i surowców niezbędnych dla zachodnich gospodarek. Ponadto, był przekonany, że Berlin oraz Bruksela nie zrobią nic, aby pomóc Ukrainie. Zwłaszcza, że ostateczne zbudowanie gazociągu Nord Stream II odcinało Ukrainę. Putin także prawdopodobnie był przekonany i liczył na to, że Berlin będzie chciał razem z Moskwą ostatecznie urzeczywistnić „Europę od Lizbony do Władywostoku”. W praktyce to oznaczało nic innego jak zawiązanie między Niemcami a Rosją i Chinami Paktu kontynentalnego, który byłby uderzeniem w Stany Zjednoczone. W rezultacie oznaczałoby to likwidację amerykańskiej strefy wpływów w Euroazji. W takiej sytuacji Stany Zjednoczone miałyby ogromny dylemat: próbować dogadać się z Rosją po to, aby wciągnąć ją do wojny przeciw Chinom, ale oznaczałoby to „sprzedaż” całego regionu Europy Środkowej z Ukrainą i Polską na czele Moskwie. Notabene tego Putin także ustami wprost żądał od Zachodu. Był też drugi scenariusz, który się ostatecznie zmaterializował. Nie zgodzić się żądaniami Moskwy i jednocześnie przygotowywać się do wojny oraz bronić dotychczasowego ładu w Europie w oparciu o kluczowe państwa, takie jak: Ukraina, Polska i Wielka Brytania, a także Niemcy, Francja i cała reszta tym samym ryzykując potencjalną wojnę na dwa fronty (europejski i azjatycki).
Putin za pomocą dyplomatycznych narzędzi i środków nie doprowadził ani do nowej Tylży, ani do nowej Jałty, więc ostatecznie wybrał drogę wojenną, aby zrealizować swoje cele. Gdy od grudnia i stycznia 2021 oraz 2022 r. było już jasne, że wojna jest już kwestią czasu część Zachodu realizowała pomoc Ukrainie w postaci dostarczania środków do walki, w tym broń przeciwpancerną, przeciwlotniczą, indywidualne wyposażenie żołnierza, noktowizory, lekką broń etc. Robiono to z myślą o prowadzeniu wojny partyzanckiej przez Ukrainę. W tamtym czasie nie było pewności, że rosyjska armia jest słaba. Przeciwnie, sądzono, iż Moskwa szybko i skutecznie osiągnie swoje cele. Nie doceniono armii ukraińskiej i całego państwa, które od 2014 r. przygotowywało się do tego typu wojny reformując siły zbrojne. Oczywiście, początkowe etapy wojny uwidoczniły błędy popełnione przez Prezydenta Zełeńskiego, a wcześniej Poroszenkę. Największym błędem było brak przeprowadzenia skutecznej reformy służb specjalnych na czele z SBU, która jak się potem okazało roiła się od rosyjskich agentów. Przede wszystkim na kierunku Południowych (Zaporoże i Chersoń).
Moskwa wyznaczyła cele jakie miała armia rosyjska osiągnąć w maksymalnie pięć dni. Tyle miały trwać zajęcie Kijowa, którego upadek miałby oznaczać dekapitację całego państwa. Jednakże opór wojsk ukraińskich od pierwszego dnia wskazywał, że Rosja nie osiągnie swoich celów błyskawicznie tak jak początkowało zakładał Kreml. Moim zdaniem, Moskwa planowała wojnę na pięciodniową operację bo na taki okres czasu zostały przygotowane rosyjskie siły zbrojne. Drugi tydzień operacji wskazywał z kolei, że Rosja nie będzie wstanie osiągać żadnych strategicznych celów takich jak:
1) Zdobycie Kijowa
2) Zdobycie Charkowa
3) Wybicie korytarza do Odessy połączony z rosyjskim destanem
4) zniszczenie Mołdawii
Wojska rosyjskie osiągnęły praktycznie tylko jeden cel: wybicie korytarza między Rostowem nad Donem a Krymem oraz zdobycie Chersonia. Dodatkowo, bitwa kijowska, a następnie bitwa na łuku Dońca w okolicach Siewierodoniecka oraz Lisiczańska wykrwawiła rosyjskie wojska m.in. 1 Armię Pancerną Gwardii, która została praktycznie rozbita tracąc zdolności operacyjne po przeprowadzeniu skutecznej ofensywy pod Charkowem, która była de facto powtórką niemieckiej Operacji Frydericius II z maja 1942 r.
Niepowodzenie Rosji na Ukrainie prowadzi aktualnie w stronę potencjalnego rozpadu Rosji, a więc w konsekwencji do odmrożenia wielu konfliktów w przestrzeni postsowieckiej głównie na Kaukazie. Jednocześnie na kontynencie europejskim stopniowo wyłania się nowy układ sił wraz z nowym paktem wojskowo-politycznym w którym główną rolę odgrywać ma Ukraina, Polska, Państwa Bałtyckie, Finlandia oraz Wielka Brytania. W ostatnim czasie w Kijowie powstał oficjalny dokument, który jest zapowiedzią realizacji tej koncepcji. Oczywiście taki pakt zostałby stworzony w oparciu o sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Oznaczałoby to, że Polska i Ukraina mogłyby wystawić siły zbrojne liczące nawet 900 tyś. Taki scenariusz oznaczałby możliwość wycofania się Stanów Zjednoczonych na Pacyfik. Dlatego Waszyngtonowi zależy na tym, aby poprzez realizację strategii „wojny zastępczej” doprowadzić Rosję do klęski i rozpadu tego państwa na mniejsze republiki. Taki scenariusz oznacza de facto dużo mniejszą szansę na wybuch pełnoskalowej III WŚ i groźbę prowadzenia wojny na dwa fronty.
To dlatego Stany Zjednoczone aktywnie wspierają Ukrainę militarnie wraz z sojusznikami m.in. z Polski, Państw Bałtyckich, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Bułgarii, etc.
Decyzja Putina o rozpoczęciu wojny w sytuacji braku odpowiedniego przygotowania sił zbrojnych jak i całego państwa była błędem, który najprawdopodobniej doprowadzi do rozpadu tego państwa i nowego ładu w Euroazji. Taką sytuację zaczynają wykorzystywać nowy-starzy gracze m.in. w regionie Kaukazu i Azji Centralnej. Z jednej strony Turcja, która dąży do odbudowy strefy wpływów imperium osmańskiego i stworzenia sojuszu państw turańskich czego efektem było odmrożenie wojny w Górskim Karabachu przez Azerbejdżan. W ślad za tym kolejne konflikty będę powstawać w innych częściach Kaukazu z czego zdają sobie sprawy już w tej chwili Chiny, które Kremlowi wprost wyznaczyły czerwoną linię, której Rosja nie może przekroczyć tj. grozić Kazachstanowi tak samo jak Ukrainie.
Również w Europie Zachodniej konsekwencje wojny na Ukrainie już są widoczne i będą coraz bardziej prowadzić do utraty dotychczasowej ważnej globalnej pozycji Berlina, który w rezultacie rosyjskiej klęski na Ukrainie i rozpadzie tego państwa nie będzie mógł zbudować imperium europejskiego, które znajduje się wśród celów jakie chciałby osiągnąć Berlin. Pozycja Berlina zarówno na gruncie politycznym, jak i ekonomicznym ulegnie osłabieniu także w Europie Środkowej, która w oparciu o Polskę i Ukrainę zbuduje regionalny sojusz polityczno-gospodarczo-militarny wiążący Pomost Bałtycko-Czarnmorski.
Rosja poniesie ostateczną klęskę do lata 2023 r. To jest już właściwie przesądzone. Teraz to tylko kwestia czasu z czego Rosjanie już sobie powoli zdają sprawę. Potencjalne ogłoszenie powszechnej mobilizacji w niedługim czasie będzie ruchem przeprowadzonym zdecydowaniu za późno, gdyż Rosji zaczyna brakować sprzętu zdolnego do walki. Co więcej, ofensywa ukraińska pod Charkowem skierowana w stronę kluczowego węzła komunikacyjnego – Kupiańska i Izium spowodowała utratę sprzętu wielkości trzech ukraińskich brygad. Rosjanie oddali także Ukrainie bez zniszczenia cennego nowoczesnego sprzętu radiolokacyjnego. Niedoceniany wpływ wprowadzonych przez Zachód sankcji uniemożliwia także wyprodukowanie nowoczesnych systemów uzbrojenia przez Rosję, gdyż całą produkcję oparto o zagraniczne podzespoły w większości z Zachodu.
Ponadto, Rosja stopniowo będzie tracić budowany od ponad trzydziestu lat status „stacji benzynowej Europy” i nie będzie mogła eksploatować nowych źródeł ropy i gazu bez zagranicznej technologii. Z kolei obniżanie wydobycia z dotychczasowych źródeł może spowodować brak możliwości przywrócenia wydobycia na wcześniejszych poziomach.
Obserwujemy więc stopniowo narastający kryzys Rosji, który prowadzi w stronę rozpadu tego państwa. Symbolem obecnej pozycji i statusu Rosji jest Putin, który teraz za każdym razem musi cierpliwie czekać na przywódców innych państw. Wcześniej to inni musieli na niego czekać. To są drobne i symboliczne, ale wiele mówiące o obecnej międzynarodowej pozycji Rosji.
W interesie Polski i całego regionu EŚW jest ostateczne zrealizowanie tego scenariusza. Polska już ma niezmiernie istotny wkład w tej wojnie na rzecz wygrania Kijowa. Wyobraźmy sobie teraz wielką kijowską defiladę zwycięstwa okupionego krwią niewinnych cywili, których zamordowały siły i aparat państwa rosyjskiego w czasie której na trybunie honorowej zasiądą w pierwszym szeregu prezydenci Ukrainy, Polski, Stanów Zjednoczonych, Premier Wielkiej Brytanii, Kanady, Prezydenci Państw Bałtyckich itd. Trybunie przed którą przemaszerują zwycięskie oddziały wojsk ukraińskich, polskich, amerykańskich, brytyjskich etc. Przemaszerują po sztandarach i flagach jakie przywiozły na Ukrainę rozbite przez wojsko ukraińskie rosyjskie dywizje.
Wiele osób pomyśli, że to są nierealne marzenia. Jednak warto się zastanowić, czy 24 lutego ktoś by pomyślał, że Ukraina będzie wstanie przeprowadzić kontrofensywę pod Charkowem? Wielu uważało raczej, że wojska rosyjskie staną pod koniec marca pod Lwowem. Gdyby było inaczej, to my tutaj w Polsce tego pamiętnego popołudnia 24 lutego 2022 r. nie stanęlibyśmy w wielkich kolejkach do stacji benzynowych, bankomatów i sklepów w obawie, że może tego wszystkiego zabraknąć i że my po Ukrainie jesteśmy następni.
Te wydarzenia dzielą tylko 205 dni, a mi osobiście wydaje się, że minęło co najmniej pięć lat wojny. W lutym br. byliśmy mentalnie we wrześniu 1939 r. Teraz znajdujemy się mniej więcej po bitwie na Łuku Kurskim i skutecznym lądowaniu wojsk alianckich w Normandii. Kiedy duża część amerykańskich generałów jest przekonana, że klęska Niemiec jest już tylko kwestią czasu.
Dlatego Ukraina potrzebuje nieustannego wsparcia militarnego, politycznego i ekonomicznego bo jej wygrana leży w interesie całego Zachodu. W tym przede wszystkim Polski.
Zostaw komentarz