CO Z PANEM JEST?

Staram się wejść do sklepu „Żabka”, osiedlowy, blisko domu. Przed drzwiami stoi sprzedawca. Jara szluga a smuga dymu ciàgnie się do Galerii Mokotów. Jest 22.30.

Zanim go minąłem słyszę:
– Przerwa 10 minut.
– Ok. Pan sobie jara, zrobie zakupy i Pan wróci – mówię wchodząc do środka tej nadgniłej „Żabki”.

– Prosze się zatrzymać. Właśnie umyłem podłogę. Proszę nie wchodzić.
– Chyba Pan żartuje. Nie będe tu stał 10 minut aż się Pan najara. A poza tym czy to jest kibel na lotnisku że nie można wchodzić podczas dezynfekcji- dopytuję.

– A co Pan może nie ma przerwy w pracy? Pracuje Pan 8 godzin non-stop? dopytuje pobudzony sprzedawca.
– Nie. Pracuje 10 a czasem nawet 12 godzin.
– Bez przerwy – ciągnie dalej wydalając z siebie kłęby dymu.
– Bez. Po co Pan mył te podłogę skoro jeszcze 30 minut Pan jest otwarty a pogoda jest jaka jest – dociekam.
– Bo chce wyjść o normalnej godzinie z pracy a podłoga musi być czysta.
– Sorry, wchodzę!

Podchodzę do kasy z kilkoma butelkami: cola, dr pepper. Stawiam na ladzie i mówię 2 paczki czerwonych marlboro.
– Których?
– Twardych – odpowiadam.
– Co z Panem jest? Widzi Pan ile ja tu mam marlboro twardych?
– Powiedziałem czerwonych twardych.
– Nie powiedział Pan. Czego Pan chce?
– Zapłacić.
– O co Panu chodzi?

Zostwiłem to wszystko na ladzie i poszedłem w ….. Bo jak 20 lat temu spotkałem podobnego „eks”pedienta w aptece to mnie prawie aresztowali…

Nie polecam tej żabki!