O hitlerowskiej przeszłości – m.inn. niemieckich prezydentów.

Zbrodnie dokonane w czasie wojny przez Niemców pozostaną na zawsze haniebnym, czarnym rozdziałem w historii tego kraju. Haniebne jest również to, że sprawcy z reguły nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności. Niemiecki publicysta, pisarz i reżyser Ralph Giordano (1923 –  2014) w książce wydanej w 1987 pt.: ”Die zweite Schuld oder Von der Last, Deutscher zu sein” ( Druga wina, czyli o ciężarze bycia Niemcem), pisał o „drugiej niemieckiej winie”. Miał na myśli fiasko pociągnięcia nazistowskich sprawców do odpowiedzialności karnej. Tak naprawdę – Niemcy do dziś nie rozliczyły się należycie ze zbrodni wojennych, a tysiącom przestępców w ucieczce przed sprawiedliwością pomogły po wojnie różne organizacje i instytucje Republiki Federalnej Niemiec. 

Temat hitlerowskiej przeszłości niemieckich prezydentów był przez całe lata „zamiatany pod dywan”;  przez długi czas nie było jasne, w jaki sposób Federalny Urząd Prezydencki radził sobie z ich nazistowską przeszłością po założeniu Republiki Federalnej Niemiec w 1949 roku. Jakby nic się nie stało, jakby niemiecka machina wojenna nie pochłonęła ponad 75 mln istnień ludzkich (49,3 mln cywilów oraz 26 mln żołnierzy), w tym 2 770 000 (szacunkowo)  Polaków i 6 milionów Żydów. Jakby Niemcy nie popełnili najgorszych zbrodni w historii ludzkości –  po 1945 roku mordercy „Trzeciej Rzeszy” ponownie zrobili karierę w młodej Republice Federalnej. Byli tuszowani i chronieni – między innymi – przez niemiecki wymiar sprawiedliwości, który skracał wyroki wydawane wcześniej przez sądy alianckie, opóźniał procesy i uniewinniał morderców. Życiorysy były bezwstydnie upiększane i fałszowane, a brunatne plamy w historii narodu wymazywane. Brązowe sieci gwarantowały kariery w biznesie, sądownictwie i polityce. W pierwszych powojennych dekadach wielu zachodnich Niemców nie chciało nic wiedzieć o zbrodniach narodowego socjalizmu: „Społeczeństwo balansowało pomiędzy wyparciem a pamięcią, przeszłością i nowym początkiem”. 

Na ten temat wypowiedział się w roku 2019  niemiecki historyk, kierownik Katedry Historii Najnowszej na Uniwersytecie w Jenie  Prof. dr. Norbert Frei w ten sposób : „Fakt, że wielu dawnych nazistów mogło wrócić na wysokie stanowiska w aparacie urzędniczym RFN, miał ogromne konsekwencje. Z moralnego punktu widzenia słusznie nas dziś oburzające!” 

Upublicznieniem wyników badan niemieckich historyków nad „przeszłością” niemieckich urzedów, takich jak Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości – oraz powrotem ex-narodowych socjalistów na stanowiska w polityce, sądownictwie i administracj na dawne stanowiska pracy po utworzeniu Republiki Federalnej Niemiec w 1949 roku zajął się „Spiegel”. Ten najbardziej poczytny, mający największe w Niemczech archiwum tygodnik zauważył, że : „Wszędzie w polityce, sądownictwie i administracji byli narodowi socjaliści powrócili na stanowiska po utworzeniu Republiki Federalnej Niemiec w 1949 roku”. „Spiegel” przekazał współczesnym również informacje, że 20 z 58 urzędników wyższego szczebla, urodzonych do 1929 roku było członkami NSDAP, czterech z nich było również członkami SA, a ośmiu członkami Hitlerjugend. Wydana przez prof. Norberta Freia w 1996 roku pozycja naukowa pt.: „Vergangenheitspolitik. Die Anfaenge der Bundesrepublik und die NS-Vergangenheit”(„Polityka przeszłości. Początki Republiki Federalnej i jej nazistowska przeszłość„) zawiera bardzo wnikliwą analizę obrazu nowopowstającej Republiki i „umaczaniu”w służbie Hitlera jej prezydentów. Możemy tam przeczytać, że według obliczeń Prefesora i jego kolegów – historyków Hansa-Christiana Jascha i Wolfa Kaisera w czasie istnienia III Rzeszy bezpośrednią odpowiedzialność za popełnione zbrodnie ponosi około 200 000 osób. Przeciwko 87 000 z nich wszczęto śledztwo, ale tylko około 7000 dochodzeń zakończyło się wyrokami. Z kolei tylko 182 z nich to wyroki dożywocia. Ten  deprymujący bilans obejmuje jedynie dochodzenia wszczęte przez zachodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości po roku 1949. Przedtem istniala w Niemczech faza ścigania nazistowskich przestępców przez aliantów. Tzw. główni przestępcy wojenni stanęli przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym, także w procesie norymbergskim. Co prawda niemiecki wymiar sprawiedliwości w latach 1946-49  też zajmował się sciganiem sprawców, ale jednak rzuca się w oczy dysproporcja między liczbą wszczętych dochodzeń, a niewielką liczbą wyroków skazujących. W latach pięćdziesiątych (1948-1958, między narodzinami Republiki Federalnej a powstaniem Centrali w Ludwigsburgu) zupelnie zrezygnowano ze ścigania zbrodniarzy. Zaczęto to czynić dopiero  po utworzeniu tejże Centrali Ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu w 1958 roku, najważniejszej instytucji do ścigania nazistowskich zbrodni w Republice Federalnej (o której w latach 1958 – 1959 panowało przeświadczenie, że „zakończy swoją działalność w ciągu kilku lat”).Trzeba nadmienić, że wraz z powstaniem obu państw niemieckich rozpowszechnione stało się zbiorowe pragnienie amnestii i reintegracji (coś podobnego zaobserwować można było także w NRD). Osoby dotknięte denazyfikacją i po 1945 r. wykluczone z pracy w sektorze publicznym – domagały się rehabilitacji, ba, niektórzy nawet oczekiwali zadośćuczynienia dla „pokrzywdzonych przez denazyfikację“. Nazywano to polityką przeszłościową („Vergangenheitspolitik”) 

Dopiero od roku 1963-go nastąpił okres prawnego rozliczenia zbrodni nazistowskich. Miało to miejsce w związku z frankfurckim procesem załogi Auschwitz, zainspirowanym przez Fritza Bauera, prokuratora generalnego Hesji, który przygotował proces załogi Auschwitz. Do głosu doszła wtedy „krytyczna mniejszość” – przede wszystkim ludzie, którzy w czasach narodowego socjalizmu doznali cierpienia, którzy zaczęli zyskiwać coraz większe wpływy, głównie wśród młodego pokolenia. Wraz z tym procesem, a także częściowo już wraz z procesem Eichmanna w Jerozolimie w 1961 r., rozpoczyna się nowe społeczne uświadamianie Niemców w sprawie mordu na Żydach. W procesie załogi Auschwitz wyroki skazujące usłyszało 17 z 21 oskarżonych. Jednak kolejny przygotowywany proces – przeciwko pracownikom Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), czyli centrali nazistowskiego terroru – znowu nie przyniósł ofektów, jakie można bylo oczekiwać, gdyż nadal istniało w niemieckich „wyższych” urzędach potężne lobby tych, którzy mogli być narażeni na postępowanie karne. To lobby domagało się nawet powszechnej amnestii. Do amnestii co prawda nie doszło, jednak ważnym zjawiskiem stała sie amnestia de facto, czyli przepis przemycony do prawodawstwa przez jednego z urzędników  Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości, mającego za sobą karierę w nazistowskim wymiarze sprawiedliwości – Eduarda Drehera, który w pozornie niewinnej ustawie o wykroczeniach – zawarł sformułowanie, umożliwiające zmianę orzecznictwa w zakresie tzw. „działań pomocniczych”. Zgodnie więc z ówczesną praktyką orzeczniczą nie można było już dalej ścigać większości sprawców. I w ten sposób przygotowywany proces RSHA nie doszedł do skutku.Wysocy rangą urzędnicy organów ścigania NRF – mający za sobą kriery w nazistowskim wymiarze sprawiedliwości, mogli wrócić bez przeszkód na wysokie stanowiska w aparacie urzedniczym młodej Republiki Federalnej Niemiec i posiadali dalekosiężna siłę oddziaływania. Nie jest tu konieczne oceniać moralnych i historycznych skutków tego stanu niemieckiego państwa w latach następnych, to jest oczywiste i oburzajęce – to wyjaśnia również słowa zawarte w podtytule tekstu:  „Zbrodnia bez kary”, czyli „ druga niemiecka wina”

Republika Federalna Niemiec od roku 1949 do dziś była reprezentowana przez 12 prezydentów. Ich nazwiska: Karl Arnold, Theodor Heuss, Heinrich Luebke, Gustav Heinemann, Walter Scheel, Karl Carstens, Richard von Weizcaeker, Roman Herzog, Johannes Rau, Horst Köhler, Jens Boehrnsen, Christia Wulff, Horst Seehofer, Joachim Gauck i obecnie – Frank-Walter Steinmeier. Ostatni z wymienionych, aktualny pezydent Steinmeier jest właśnie inicjatorem badań nad „kompleksową analizą kadencji biografii tych uwikłanych w hitlerowski system” pierwszych prezydentów z lat 1949-1994.  

A oto wyniki: 

Przeglądając życiorysy tych prezydentów najbardziej rzuca się w oczy polityka pierwszego kanclerza federalnego – Konrada Adenauera,  współtwórcy nie tylko państwa niemieckiego, ale też Unii Europejskiej. Wymieniony wyżej historyk Norbert Frei skrupulatnie badał jego hitlerowską przeszłość w latach 90-tych  XX wieku. Stwierdził, że polityka Adenauera „Miała na celu amnestię i integrację byłych zwolenników Trzeciej Rzeszy, przy jednoczesnym opóźnieniu wymierzenia kary prawnej za zbrodnie nazistowskie”. Co prawda narodowi socjaliści odsunęli Adenauera na bok jako polityka, niemniej jednak jego kalkulacją było po wojnie, w czasie swojej prezydentury zbudowanie nowego, demokratycznego państwa z udziałem funkcjonariuszy i zwolenników dyktatury Hitlera. 

Kolejni prezydenci RFN, urodzeni w latach dwudziestych i piastujący stanowisko prezydentów – również obciążeni są plamami czynnej przynależności do hitlerowskiego aparatu władzy w latach do wybuchu II wojny.  

Heinrich Luebke (ur. 1894, prezydent w latach 1959-1969), zataił fakt, że był członkiem sztabu ministra uzbrojenia i amunicji Rzeszy Alberta Speera. Pod jego nadzorem budowano baraki dla więźniów obozów koncentracyjnych.

Gustav Heinemann (ur 1899, prezydent w latach 1969-1974) podczas nazistowskiej dyktatury był prawnikiem korporacyjnym w Rheinstahl AG, a zatem był uwikłany w system niemieckiego przemysłu zbrojeniowego

Theodor Heuss  (ur. 1884 , prezydent w latach 1949-1959), głosował jako członek Reichstagu w 1933 roku za „Ustawą o pełnomocnictwach” Hitlera. Prezydent Heuss odrzucił tezę o niemieckiej zbiorowej winie, ale zażądał od Niemców „zbiorowego wstydu”. Jednocześnie – za kulisami walczył o amnestię dla „tak zwanych zbrodniarzy wojennych” i krytykował rzekome „niesprawiedliwe wyroki” aliantów. Znany byl z tego, że podczas podróży zagranicznych mówił o winie Niemców, ale po to, aby  Republika Federalna mogła zostać zaakceptowana przez społeczność zachodnią. 

Walter Scheel (ur. 1919, prezydent w latach 1974-1979) był czlonkiem partii Hitlera, po wojnie nie widział jednak powodu do wycofania się z ówczesnej sceny politycznej”.

Podobnie – następny prezydent RFN – Karl Carstens (ur. 1914, prezydent 1979 – 1984) – od 1939 do 1945 brał udział jako żołnierz artylerii przeciwlotniczej, od 1940 do 1945 – członek NSDAP, od 1933 –SA, paramilitarnej organizacji NSDA. Po wojnie – dopuszczony do wykonywania zawodu adwokata, wspinał się „nietykany” po stopniach kariery państwowej, został przedstawicielem RFN przy Radzie Europy w Strasburgu, a potem pracował w MSZ w Bonn, od 1979 – prezydent.

Richard von Weizsaecker (ur.1920, prezydent 1984-1994),  w procesie swojego ojca – Ernsta v.Waizaeckera (ur. 1882-1953), przestępcy wojennego, sądzonego w Norymberdze (1949), skazanego na 7 lat, zwolnionego już w 1950 ! – był  jego obrońcą. Sam Waizsaecker, syn, prezydent NRF był w czasie II wojny najpierw żolnierzem Wehrmachtu, potem dowódcą rezerwy. 

Tych siedmiu pierwszych prezydentów, urodzonych w latach 1884 do  1920, obciążonych aktywnym współuczestnictwem w zbrodniczym systemie machiny hitlerowskiej – dostarcza dosyć argumentów na to, że historia Niemiec nie otrzymała do dziś rozgrzeszenia za zbrodnie wojenne i że naród ten nie ma żadnego prawa do stawiania się na piedestale przywódców dzisiejszej Europy!

https://taz.de/Umgang-der-Bundespraesidenten-mit-NS-Zeit/!5962598/

https://www.spiegel.de/geschichte/bundespraesidenten-wie-die-ersten-amtsinhaber-mit-der-nazi-vergangenheit-umgingen-a-42583a9e-969c-4417-aac9-adf323bf6c27

https://www.dw.com/pl/niemiecki-historyk-zbrodnia-bez-kary-druga-niemiecka-wina/a-51755418

https://www.spiegel.de/geschichte/bundespraesidenten-wie-die-ersten-amtsinhaber-mit-der-nazi-vergangenheit-umgingen-a-42583a9e-969c-4417-aac9-adf323bf

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_prezydent%C3%B3w_Niemiec

Pierwszy prezydent RFN zataił swoją przeszłość – „Spiegel” (wszystkoconajwazniejsze.pl)

Niemiecki raport: byli naziści zajmowali wysokie stanowiska w urzędzie prezydenckim po wojnie. Jeden z pierwszych prezydentów ukrył swoją przeszłość – RadioMaryja.pl

Raport: b. naziści w niemieckim urzędzie prezydenckim po wojnie | dzieje.pl – Historia Polski