Co jakiś czas przez Polskę przetacza się fala niepokoju związana z niedźwiedziami w Bieszczadach. W mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia drapieżników spacerujących w pobliżu zabudowań, nagrania z leśnych dróg i alarmujące komentarze sugerujące, że wyjazd w góry staje się coraz bardziej ryzykowny. W efekcie wiele osób zaczyna zastanawiać się, czy warto planować urlop w Bieszczadach. Tymczasem rzeczywistość wygląda znacznie spokojniej, niż mogłoby się wydawać po przeczytaniu internetowych nagłówków.
Niedźwiedzie były w Bieszczadach od zawsze. To właśnie obecność dużych drapieżników jest jednym z symboli dzikiego charakteru tych gór. Człowiek przyjeżdża tutaj po ciszę, bezkresne lasy, połoniny i kontakt z naturą. Nie można więc oczekiwać, że przyroda zostanie pozbawiona swoich najbardziej charakterystycznych mieszkańców tylko dlatego, że wzrasta liczba turystów.
Nie oznacza to oczywiście, że należy lekceważyć zagrożenie. Każde spotkanie z niedźwiedziem wymaga rozwagi. Warto zwracać uwagę na ślady obecności zwierząt-tropy w błocie, rozkopane mrowiska, ślady pazurów na drzewach czy odchody. Są one informacją, że znajdujemy się na terenie aktywnie wykorzystywanym przez niedźwiedzie. To nie powód do paniki, ale sygnał, by zachować większą ostrożność.
Jeżeli podczas wędrówki zauważymy niedźwiedzia z dużej odległości, najlepszym rozwiązaniem nie jest wyciąganie telefonu i robienie zdjęć. Wiele niebezpiecznych sytuacji zaczyna się właśnie od chęci zdobycia wyjątkowej fotografii. Rozsądniej jest spokojnie się wycofać, zmienić trasę lub zawrócić. Niedźwiedź nie jest atrakcją turystyczną, lecz dzikim zwierzęciem, które zasługuje na respekt i odpowiedni dystans.
Warto przypomnieć, że mimo wszystko tragiczne zdarzenia należą do absolutnych wyjątków. W kwietniu 2026 roku doszło do śmiertelnego ataku niedźwiedzia w okolicy miejscowości Płonna w powiecie sanockim. Zginęła 58-letnia kobieta, która przebywała w lesie wraz z synem. Według ustaleń służb do tragedii doszło około 1,5 kilometra od najbliższych dróg leśnych i około 2,5 kilometra od zabudowań. Było to miejsce rzadko odwiedzane przez ludzi. Eksperci podkreślali później, że takie zdarzenia zdarzają się niezwykle rzadko i najczęściej mają charakter obronny, gdy zwierzę zostaje zaskoczone lub chroni młode.
Także Bieszczadzki Park Narodowy po tym zdarzeniu przypominał, że był to incydent wyjątkowy, a nie dowód na to, że niedźwiedzie zaczęły polować na ludzi. Przyrodnicy zwracali uwagę, że to człowiek znalazł się w obszarze bytowania zwierzęcia, a wiosna jest okresem, kiedy dochodzi do większej liczby bliskich spotkań z niedźwiedzicami prowadzącymi młode.
Niestety, wokół tematu niedźwiedzi narosło wiele emocji. Przez ostatnie lata część mieszkańców regionu, przedsiębiorców i lokalnych działaczy alarmowała media o rzekomym ogromnym zagrożeniu. Powstawały sensacyjne materiały, które przedstawiały Bieszczady niemal jako teren permanentnego niebezpieczeństwa. Dzisiaj ci sami ludzie często narzekają na słabszy ruch turystyczny i obawy odwiedzających. Można odnieść wrażenie, że część regionu sama przyczyniła się do budowania niekorzystnego wizerunku miejsca, które w rzeczywistości pozostaje jednym z najbezpieczniejszych górskich zakątków Polski.
Warto spojrzeć także na naszych południowych sąsiadów. Na Słowacji populacja niedźwiedzi jest wielokrotnie większa niż w Polsce i od lat funkcjonuje w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi. Mimo licznych dyskusji na temat zarządzania populacją tych zwierząt, tysiące turystów każdego dnia wychodzą na górskie szlaki. Tam znacznie większy nacisk kładzie się na edukację, świadomość zagrożeń i odpowiednie przygotowanie do pobytu w górach niż na nieustanne straszenie odwiedzających.
Sam miałem okazję spotkać niedźwiedzie kilkukrotnie na przełomie lat podczas wędrówek po górach. Za każdym razem scenariusz wyglądał podobnie. Zwierzę zauważało człowieka i po chwili oddalało się w przeciwnym kierunku. To oczywiście jedynie osobiste doświadczenie, ale dobrze pokazuje zachowanie większości niedźwiedzi. Wbrew powszechnym wyobrażeniom są to zwierzęta, które zwykle unikają kontaktu z ludźmi.
Bieszczady pozostają jednym z najpiękniejszych regionów Polski. Połonina Wetlińska, Połonina Caryńska, Tarnica, dolina Sanu czy liczne leśne szlaki każdego roku przyciągają setki tysięcy turystów. Nie warto rezygnować z odwiedzenia tych gór z powodu strachu, który często jest większy niż rzeczywiste zagrożenie. Wystarczy zachować zdrowy rozsądek, obserwować otoczenie, nie zbliżać się do dzikich zwierząt i pamiętać, że jesteśmy gośćmi w ich świecie.
Niedźwiedzie były w Bieszczadach przed nami i wszystko wskazuje na to, że będą tam jeszcze przez wiele pokoleń. Nie powinny być powodem do omijania regionu szerokim łukiem. Wręcz przeciwnie, są jednym z symboli dzikiej przyrody, która sprawia, że Bieszczady wciąż pozostają miejscem wyjątkowym. Dlatego zamiast ulegać medialnej panice, warto spakować plecak, założyć górskie buty i przekonać się osobiście, że Bieszczady nadal są warte każdej godziny spędzonej na szlaku.
Zatem do zobaczenia na szlakach.
Fot. National Geographic
Zostaw komentarz