Tatko z czasem przestał być kierownikiem w Mechanie (Technikum Mechaniczne) na Sienkiewicza, ale został kierownikiem w Rolibudzie (Zespół Szkół Rolniczo-Technicznych czy jakoś tak) na Kraszewskiego. To tak jak ja. Przestałem być dyrektorem Instytutu Politologii i stałem się dyrektorem Instytutu Nauk o Polityce i Administracji. Tyle, że Tatę tam poniekąd karnie przeniesiono. A mnie podobno nagrodzono.
Jedną ze zmian, jaką odnotowałem między tym przejściem było to, że na Sienkiewicza regularnie bywał kinematograf i w świetlicy na parterze wyświetlano filmy na takiej oldskulowej maszynie filmowej, ze szpulami zmienianymi kilka razy w trakcie filmu. Wtedy też kilkanaście razy oglądałem „Parszywą dwunastkę”. Uwielbiałem te seanse i zapach kliszy filmowej przewijanej przez maszynę.
Po przejściu do Rolibudy pojawił się odtwarzacz kaset VHS i telewizor nieradzieckiej produkcji sprzedawany wówczas przez firmę Bogusława Baksika, który nota bene dzieciństwo spędził w Cieszynie. Tato trzymał odtwarzacz w specjalnej szafie zamykanej na klucz. I od czasu do czasu pozwalał uczniom na korzystanie z niego. Co do zasady, korzystali oni z niego odpowiedzialnie i zgodnie z zasadami oglądając Rambo i Szklaną Pułapkę, ale niestety czasami, w momentach słabości, uczniom udawało się oglądać przemycane nie wiem skąd filmy pornograficzne. Zawsze wtedy jeden stał na czujce przy drzwiach wejściowych do pokoju na parterze po lewej stronie od głównego wejścia. Myślałem sobie wówczas, jak można tracić czas na takie coś, jak można obejrzeć np. Krzyżaków.
Wieczorami Tato zasiadał przy tym odtwarzaczu i po raz setny oglądał Krzyżaków, Ogniem i Mieczem oraz Pana Wołodyjowskiego. Często razem oglądaliśmy. Jak po latach wpadał do mnie na obiad, to miałem te wszystkie filmy na pendrive i włączałem mu je, a on dziwił się, jak z takiego małego urządzenia można włączać tak wielkie filmy, które on oglądał z tak poważnego, deficytowego i cenionego przez wszystkich urządzenia.
Myślę, że Tato był fanem kina. Takim niewytrawnym, ale miłośnikiem. Prostym chłopakiem, który lubił oglądać ruszające się obrazy. Chyba upodabniam się do niego, bo uwielbiam oglądać głównie te filmy, które kiedyś mi się szczególnie spodobały, a te nowe darzę nieufnością.
I tak czasem zastanawiam się, czy jestem w stanie zarazić jakąś swoją pasją swojego syna, i niestety dochodzę do wniosku, że chyba nie dam rady. Ale może Tatko też tak myślał, a jednak w pewnym momencie „pykło”. Oby.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz