Dziś krótki jak na moje standary tekst. Kilka myśli o tym co się stało pod Kijowem i o tym na ile to była reguła dla wojska rosyjskiego. A na ile wyjątek i przypadek.

No przede wszystkim moim zdaniem te zbrodnie wojenne spod Kijowa trzeba rozdzielić na 2 rodzaje.

1/ Systematyczne mordy elit i ludzi którzy stanowią potencjalne zagrożenie dla Rosjan.

Tutaj nic zaskakującego. Tak się ułożyło że połowa mojej rodziny, która cała tak jak i ja pochodzi z Donbasu, to protestanci. I tak się składa że w 2014m roku protestanci byli na rosyjskiej liście zagrożeń dla nich w Donbasie. Więc dobrze wiem jak to wygląda. Kiedy armia rosyjska wchodzi ( regularna lub w postaci „grup ochotniczych” ) wchodzą wraz z nią specjalni ludzie których zaudaniem jest likwidacja wedlug listy wszystkich osób na danym terenie którzy mogą potencjalnie stanowić zagrożenie dla ich panowania. Bez sądów czy oskarzeń. Po prostu łapią meijscowe elity polityczne, ekonomiczne, miejscowe duchowe elity czy po prostu dziennikarzy i działaczy społecznych. Wszystkich kto przed tym nie ogłosił otwarcie lojalność do nich. W 2014m na Donbasie to również byli pastorzy protestańscy. I duchowni z prawosławia Kijowskiego.

W Buczy to byli ludzie powiązani z lokalną władzą i również ci kto w jakikolwiek sposób jest związany z wojskiem czy jakimikolwiek innymi służbami ukraińskimi , nawet ratownikami. Tych ludzi torturowano, przetrzymywano, pózniej zabijano w sposób zorganizowany.

2/ Ofiary rozkładu armii rosyjskiej.

Moim zdaniem nie da się do pierwszej kategorii zapisać dużą jeżeli nie większą część ofiar które widzimy na ulicach tych miejscowości pod Kijowem. Mamy zgwałtowane kobiety, zabite dzieci, mamy przechodniów na ulicach. Te śmierci nie mają jakiegoś konkretnego uzasadnienia i sensu jeżeli chodzi o stabilność panowania Rosjan na tym terenie. Pierwsza kategoria opisana wyżej, wedlug rosyjskiej chorej ale logiki, miała pozwolić im na likwidacje każdego kto mógłby teoretycznie zorganizować opór. Ale druga kategoria – to po prostu morderstwo przez nikogo nie powstrzymywane. Masowość tego zjawiska nie pozwala zlokalizować go do konkretnych jednostek czy grupy ludzi którzy byli by jakimiś zwyrodnialcami i wyjątkiem w ramach całej armii. Więc o co chodzi z tymi zołnierzami młodymi. Każdy z nich przecież to żaden weteran tylko młody chłopak w najlepszym wypadku parę lat na kontrakcie. Jeszcze wczoraj poborowy. Dla czego jest dla niego normalne robić coś takiego. Dla czego oficerowie nie przeciwdziałają temu ?

I tutaj podchodzimy do sedna rzeczy. To wygląda w ten sposób dla tego że armia rosyjska jest od poczatku już jest rozłożona pod względem moralnym od śriodka. To jest jej stan „normalności”. I to nie jest przesada. Zrozumie ten mój argument ten kto zna pojęcie które po rosyjsku nazywa się „DIEDOWSZCZYNA”.

Przybliżmy sobie nieco to rosyjskie pojęcie. Nazwa pochodzi od słowa Dziad (ros. Died). Tak nazywają żołnierzy „starych , tych kto jest w jednosce już ponad połowę okresu służby. Jeżeli opisac krótko zjawosko to polega na systematycznym znęcaniu się żołnierzy „starych” nad młodymi żołnierzami których dopiero co powołano do wojska. Przy czym kiedy mówimy „Znęcanie się” mamy na myśli systematyczne publiczne upokarzenie tych ludzi, bicie ich, grabież na nich ( odbieranie cennych rzeczy, pieniędzy i przesyłek od rodziny ) i w skrajnych przypadkach bardziej ostre znęcanie. Szczegóły nie będę tu opisaywał bo było by to niedaleko tych zbrodni które zobaczylismy na Ukrainie.

Trzeba rozumieć prostą rzecz. To nie nosi charakteru sporadycznych przypadków jak to jest w wielu armiach światu. Bo coś takiego można spotkać i w armiach NATOwskich. To nosi charakter choroby przewlekłej. To zjawisko było normą życia dla armii radzieckiej i tak samo w jeszcze gorszej formie przeszło na armię rosyjską. Nie mamy konkretnych danych co do iłości ofiar tego zjawiska bo od 2015 roku ogłoszenie podobnej informacji w Rosji podlega karze. Ale przed tym średnio kilkaset zołnierzy rosyjskich każdego roku ginęło w wyniku samobójstw lub śmierci w niewyjaśnowych okolicznościach. W 2010m było ich ponad 400. Od 2016 do 2020 sądy Rosji oglosiły ponad 4000 wyroków związanych z Diedowszczyną. To tylko te sprawy które już były na tyle jawne że nie dało się je ignorować. Przy czym wiekszość tych wyroków uniewinniła sprawców. Generalnie absolutna większość przestępstw z tym zjawiskiem związana jest po prostu ukrywana przez oficerów i dowódctwo. I tak jest tradycyjnie. Prawie każdy były zołnierz z ZRSR czy Rosji zawsze ma pełno historii ze swojej służby o tym zjawisku i tym jak to było ukrywane. Oficjalnie MON Rosji ogłosił o tym że zlikwidował to zjawisko a armii na zawsze. Chwali się statystyką. Ale prawda jest taka że po prostu zakazali inofrmowania o tym w mediach i lepiej kontrolują od parę lat wyciek informacji. W ten sposób „zwyciężyli”. Natomiast zabójstwa i samobójstwa w wojsku nadal są normą. Najbardziej głośne wypadki które nie da się ukryć itak trafiają do media ogólnokrajowych.

Co jeszcze ważne. Skąd się wzięło coś takiego i dla czego nic z tym nie zrobiono? Trzeba rozumieć że Diedowszczyna to nie jest po prostu patologia. Do armii przyszła ze światu kryminału. Z systemu który panuje w więzieniach rosyjskich. To jest system w którym istnieje nieoficjalna hierarchia która sama pilnuje „porządku” w swoich szeregach. W wiezieniu są „wory w zakonie” i inne typy wewnętrznej hierarchii. W wojsku – Dziady. Oficerowie na ogół nie sprzeciwają sie temu zjawisku. Bo w obu przypadkach ( więzienia i armia ) im jest łatwiej akceptować ten porządek gdzie poza ich wysiłkiem ten chory system sam siebie kontroluje. W ten sposób Dziedowszczyna jest można powiedzieć nieoficjalnym systemem zdyscyplinowania żołnierzy w wojsku. Bo nowy zołnierz który robi coś żle , zostaje po prostu pobity przez „swoich” formalnie równych mu. A oficer formalnie nie ma nic z tym wspólnego.

Oczywiście sytuacja ta powoduje że to wojsko jest na starcie już zdemoralizowane i moralnie zdegradowane. I proszę mi powiedzieć czy taki system gdzie zołnierz jest przyzwyczajony albo być ofiarą swoich „braci” albo katem … czy na pewno dla niego jest daleko do tego żeby jedni zgwałcili kobiety „nazistów ukraińskich” a oficerowie którzy na codzień są przyzwyczajeni ukrywac przestępstwa systematyczne w swoich jednostkach … ukryli i nie sprzeciwli się przęstępstwam popełnianym na ludności cywilnej wroga? Pytanie retoryczne. Każdy niech sam sobie odpowie.

Do tego dodajmy wielką propagandową kampanię z dehumanizacji Ukraińców przeprowadzoną w Rosji w ostatnie lata. Gdzie rzadzą Ukrainą nazisci i każdy kto władzę popiera jest więc zwolennikiem nazistów.

Zapraszam do zapoznania się z artykułem z rosyjskiej Nowej Gazety na temat Diedowszczyny z 2021 roku. Google pomoże przetłumaczyć dla tych kto by chciał dowiedzieć się o tym więcej (czytaj tutaj).