Po długiej przerwie spowodowanej COVID-em proboszcz parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Malborku ks. Józef Miciński zorganizował przy wsparciu swoich wikarych ks. Damiana i ks. Patryka 05.06.2022 r festyn dla dzieci. Oprócz nich mile widziani byli również dorośli bez dzieci. Impreza rozpoczęła się o godz. 15.00. W zasadzie było to spotkanie parafialne na mniejszą skalę niż poprzednie festyny, ale bardzo radosne.Wszyscy cieszyli się, że mroczne pandemiczne czasy skończyły się i znów można było się spotkać. Pogoda dopisała.


Gdy przybyliśmy z mężem na miejsce przy rozstawionych stołach było jeszcze mało ludzi, ale stopniowo napływali. Wśród przybyłych było kilka rodzin ukraińskich, z jedną z nich siedzieliśmy przy stole. Były jednak trudności w porozumiewaniu się ze względu na barierę językową, zwłaszcza gdy mówili szybko.



Było kilka stoisk m.in. z książkami (głównie dla dzieci i młodzieży), napojami, ciastami i grillem. Największe wzięcie miały ciasta, które piekły parafianki wg domowych przepisów. Sam wygląd tych pyszności zachęcał do zakupów. Kupiliśmy kilka z nich, były przepyszne. Kiełbaski i kaszankę na grilla sponsorował Intermarche.



Proboszcz ks. Józef, jak zwykle znalazł czas by porozmawiać ze swoimi parafianami i my mieliśmy zaszczyt gościć go przy naszym stoliku.

Na przykościelnym trawniku zaczynały się zawody. Było dużo różnych konkurencji, które prowadziła grupa młodzieży z Młodzieżowej Wspólnoty Studnia Jakubowa. Wiele zabawy i śmiechu wywołał bieg dzieci w workach. Dopingowane one były nie tylko przez rodziców i opiekunów, ale wszystkich obecnych na miejscu. Widać było jak najmłodsza latorośl wkłada serce i wysiłek by wygrać.

Po jej zakończeniu zorganizowana została zabawa polegająca na przeciąganiu liny. Tu nie tylko decydowała siła zawodników. Równie istotna były wiek i ilość zawodników po obu stronach liny. Ale chodziło o zabawę i nikt nie zwracał uwagi na niuanse
Dużym zainteresowaniem wśród chłopców jak i dziewcząt cieszyły się dwa wozy strażackie. Każdy chętny mógł wejść do szoferki i zobaczyć, co widzi strażak kierowca jadąc na akcję gaśniczą , lub na skrzynię i dotknąć strażackiej sikawki lub drabiny. Zresztą udział malborskich strażaków jest już tradycją parafialnych festynów u Św.Urszuli Ledóchowskiej .


Większość z tych, którzy zapoznali się ze strażackim wozami przyłączała się do połączonej zabawy w klasy z biegami.

Nieopodal chętni mogli spróbować swych sił w kopaniu i odbieraniu piłek.

Była też złożona konkurencja polegająca na tym, że dzieci w jedną stronę biegły w worku, a z powrotem prowadziły piłkę między ustawionymi pachołkami.
Każda z konkurencji kończyła się nagrodami dla wszystkich uczestników.
Dzieci były przeszczęśliwe, bo zostały w ten sposób wyróżnione.


Po zakończeniu tych zabaw prowadzące zorganizowały wspólny taniec dla par. Była też i sławna macarena.

Ostatnim akordem było ciągnięcie liny przez wszystkich chętnych będących na festynie. Po jednej ze stron brał udział ks. Józef, który cały czas czuwał nad przebiegiem festynu i był obecny przy poszczególnych konkurencjach, lub z daleka obserwował ich przebieg.


Szkoda było, że czas tak błyskawicznie minął i festyn się skończył. Ksiądz proboszcz zapowiedział kolejny we wrześniu. A więc do zobaczenia.

Wielkie podziękowania dla proboszcza ks. Józefa Micińskiego i jego wikarym, za zorganizowanie wspaniałej zabawy, młodzieży, która je prowadziła, paniom, które upiekły przepyszne ciasta i przemiłej obsłudze. Straży Pożarnej, Caritasowi i Intermarche.
Takie spotkania bowiem wzmacniają więzi między ludzkie i to nie tylko na terenie parafii ale i w szerszym gronie goszcząc osoby przybyłe z innych parafii.




Zostaw komentarz