I pomyśleć, że jeszcze pół roku temu w Berlinie liczono zyski z odsprzedaży taniego rosyjskiego gazu pomniejszym narodom europejskim. A teraz zastanawiają się do ilu stopniu ograniczyć ogrzewanie, żeby ludzie nie wyszli na ulice. Bo kurek z gazem został przykręcony. Ta sytuacja uświadamia, że Unia Europejska nie posiadała nigdy koherentnego pomysłu na polityke zagraniczną, nie wspominając o (wspólnotowej) polityce wobec Rosji, której po prostu nie było.

W tym kontekście słabe i żenujące są obecne heheszki ze strony tzw. prawicowych polityków i publicystów, którzy rechocząc radośnie, cieszą się ze spektakularnej klęski Berlinia, sławiąc nasze wiekopomne inwestycje w Świnoujściu i Baltic Pipe. Jest takie niby przysłowie polskie, które mówi: nie mów hop póki nie przeskoczysz.

Zaczekajmy zatem do marca.

Jeśli jest i raczej w zimie nadal będzie deficyt węgla to wypłacanie „rekompensaty” w kwocie 3 tys. zł. posiadaczom kopciuchów, jest de facto nagrodą za niezlikwidowanie pieca wbrew wcześniejszym namowom rządu by przechodzić na mniej emisyjne ogrzewanie. Można zatem wyobrazić sobie sytuację, że ktoś bierze 3 kafle, kupuje za nie 120 butelek wódki a w piecu pali śmieciami czemu przyglądać będą się ci, którzy wymienili kopciuchy na piece gazowe i nie dostaną złotówki rządowego wsparcia.

Muszą być jakieś granice tego absurdu?

Gdyby premier Morawiecki miał tzw. wyczucie społeczne, to jeśli nie udaje się zapanować nad inflacją, a ludzie coraz głośniej narzekają, nakazałby choćby czasowe obniżenie akcyzy na wódkę w ramach tzw. tarczy alkoholowej. Część populacji z miejsca straciłaby wigor i chęć do protestów społecznych, a nawet jakby chciała to by nie dała rady.

I to by było na tyle…

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.