JAK TO DZIAŁA? ZDRADZĘ WAM MECHANIZM.
Trzymajcie się, bo nie uwierzycie, ale tak to „działa”.
Historia tej panienki przewinęła mi się jakiś czas temu. Szybko wiedziałem już „co to jest” i jakie to będzie miało „zakończenie” i więcej się „gównami nie zajmowałem”, kiedy ktoś o niej mówił, pisał itd. Tzn. natychmiast przewijałem się na inny temat, kiedy byłem tą buźką atakowany przez media.
„Dawno temu” opisywałem Wam historię „Najmłodszego polskiego milionera” Piotra K. „złote dziecko biznesu”, celebryta i ulubieniec telewizji.
Byłem już wtedy dyrektorem w portalu i kiedy „my” zaczęliśmy też pisać o tym cudownym chłopcu, pamiętam jak dziś, poszedłem do redakcji (same baby, co jest istotne i wyjaśnie później dlaczego) i mówię wprost żartobliwie, aby się nie obraziły, … czy Was poje…o, że piszecie o nim i przedstawiacie go jako kogoś wiarygodnego, … przeciez to oszust.
Dopiero ponad rok później zaczęły się powoli przebijać niejasności co do tego chłopca.
Tu jest podobna histoia i już Wam zdardzam mechanizm tego cyrku.
W redakcjach, zwłaszcza dużych poważnych mediów, a my takim byliśmy, w miejscach gdzie wymagana jest wiedza specjalistyczna zazwyczaj siedzieli i pracowali mężczyźni (biznes, sport, technologia). Pozostałe miejsca były okupowane przez niemal same kobiety. Każda ukończyła w większości nikomu do życia i istnienia tego świata niepotrzebny kierunek lub były zbyt słabe aby podjąć w nim pracę na wolnym rynku.
Pewnie jest tak do dziś.
Tematem takich osób jak tamten skazany młodzieniec, „złote dziecko” nie zajmowali się dziennikarze mężczyźni z działu biznes, ale te baby z innych redakcji, rozliczane za klikalność, zaciekawianie odbiorców wszystkim co może być popularne, „zażre”.
Kiedy pojawił się młody, przystojny, wygadany, sprytny, przebojowy, do tego pachnący kasą (nieważne, że ta kasa pochodziła z oszustwa, kobietom tego typu to nie przeszkadza – no wiecie humanistki z Krakowa i wioch okolicznych), … to zobaczyły w nim swojego syna, chłopaka, męża, ojca swoich dzieci przyszłych, ojca którego nigdy takiego nie miały, …
Kpię sobie, ale rozumiecie co chcę przez to powiedzieć?
Pojawił się książę, który idealnie wpisywał się w bajkę i narrację którą potrzebowały aby „się działo” i żarło.
Poza tym zazwyczaj u mężczyzn jest tak, że sprawdzają informacje zanim chlapną jakąś głupotę, powtórzą ją (mowa o profesjonalistach) a baba „puszcza dalej” bo przecież inne „potwierdziły”, że tak jest bo też o nim mówią.
Wiem, jestem złośliwy, ale niestety tak było i tak jest.
Facet z redakcji biznes. Poważny dzienniakrz, jak coś spieprzy to może być skończony, chyba, że celowo manipuluje informacją. Świadome kłamstwo i manipulacja w redakcjach nie jest czymś co nie może się zdarzyć, że tak powiem.
W przypadku Pań „dziennikarek” mówimy o bajce, które im przypasowała.
Kiedy więc piszą już i mówią w „poważnych” mediach o kimś, to inni myślą, że to jest pewne, sprawdzone i nie może to być tak jak ja piszę wyżej.
Podłączają się urzędasy, jakieś organizacje, które myślą, że też znalazły kogoś wyjątkowego. Mają fundusze, kase, które trzeba w coś włożyć, a tu pojawia się „sprawdzona osoba” o której przecież piszą media.
Teraz już wiecie dlaczego jestem takim cynikiem?
Ponieważ wiem ilu idiotów pracuje nawet w bardzo poważnych mediach i jak to wszystko działa.
Ps. a tu mamy panienkę, która fajnie się prezentuje, no jest kobietą!, do tego mądra itd. Dla większości kobiet jednak kończy się historia zawsze tak samo. Książe okazuje się stajennym, zrobił dziecko i zwinął się. Ludzie kochają bajki, a kobiety uwielbiają takie historie najbardziej i stanowią większość pracowników mediów, urzędów i jakiś gównianych organizacji, które bez dotacji nie przetrwają, bo nie są nikomu potrzebne.
Autor: Diario
Grafika: YouTube
Zostaw komentarz