Demiurg, przybliżając P.T. Czytelnikom powyższe stosunkowo niezbyt często używane pojęcie, to ujmowana w filozofii i religiach starożytnych istota boska kreująca świat materialny. Demiurg może być także pojmowany jako postać, bezosobowa siła sprawcza, względnie metafora opisująca funkcjonowanie przyrody.
To również personifikacja człowieka obdarzonego nieograniczoną wręcz mocą twórczą, sprawczą, a także olbrzymią wyobraźnią.
W starożytnej Grecji to był także tytuł wysokiego urzędnika państwowego. Innymi słowy dla przeciętnego zjadacza chleba demiurg to po prostu extraordynaryjny podmiot ubogacony elementami nieziemskimi, a w konsekwencji utożsamiany winien być z istotami boskimi stojącymi na najwyższych piedestałach.
Od zarania ludzkości demiurgowie pełnili zatem apriorycznie wyznaczoną im rolę jako sensu largo istot nadzwyczajnych, to po prostu taka prawie atawistyczna nostalgia koherentna z odwiecznym pragnieniem pozostawania każdego człeka wiecznie żywotnym, zdrowym, młodym, a także przy okazji pięknym i bogatym. Tak jest po prostu ukształtowana ułomna natura ludzka obejmująca wszelkie nacje. Szarość życia codziennego jest jednakże tego rodzaju, że szczytów wszelakiej maestrii na niwie sztuki, sportu, różnorakich profesji, polityki, czy też amorycznej dostępują jedynie nieliczni wybrańcy. Poza występującymi na podium swoistymi wiktorami doznających zwycięstw w słynnych „wyścigach szczurów” następcze miejsca zajmują zawodnicy drugiej, trzeciej i dalszych lig. Każdą stawkę zamykają outsiderzy… bowiem w istocie rzeczy takowa jest ich rola, aby finalnie dążyć do zakończenia klasyfikacji konkretnie rozgrywanych zawodów.
Nie budzi zatem absolutnie żadnego zdziwienia zakodowane podświadomie pragnienie, pożądliwość wręcz u osobników (bez macicy) i osobniczek (z macicami), że każda tego typu istota usiłuje uzyskać tenże wymarzony, wyśniony, niedościgły w wielu jednak wypadkach demiurgowy status.
Szarość życia przytłacza człeczą istotę jej nudnawą powtarzalnością, schematyzmem i brakiem fajerwerkowych perspektyw. To rodzi frustrację, a w konsekwencji niechęć do zmagania się z przeciwnościami losu i podejmowaniem ryzykownych działań mogących zaskutkować widokiem takowych fajerwerków w niedalekiej być może przyszłości.
Przywołać w tym miejscu wypada słynne słowa wypowiedziane przez Terencjusza, rzymskiego pisarza epoki starożytnej: Fortes fortuna adiuvat, czyli „Śmiałym szczęście sprzyja”. Absolutnie nie da się jednoznacznie przesądzić o tym, czy są one autentycznie weryfikowalne, a zatem jednoznacznie prawdziwe. Nikt bowiem nie jest w stanie zadecydować o swoim osobistym standardzie definiowalnym pojęciem „szczęście”. Bywają bowiem ludzie skryci, wstydliwi i spokojni, którzy wolą pozostawać z boku, oczekując bezwolnie na rozwój wydarzeń. Szczęście w istocie rzeczy ma dla nich mniejsze znaczenie niż dla osobników charakteryzujących się śmiałością, rzucających się bez przygotowania w nurt wydarzeń, starających się wywrzeć na nie jakiś określony, przemożny wpływ. Jedni są mniej podatni na działanie szczęścia, czy też pecha, a inni wręcz odwrotnie. Pozostając zachowawczymi nie osiągają w życiu znaczących celów. Nie są zdolni do spełnienia swoich marzeń, celów, pragnień. Umierają z reguły w samotności, zapomniani przez innych. Natomiast prezentujący śmiałą, agresywną postawę, wiele w istocie w swoim w życiu ryzykują.
Bywa to wielekroć nieopłacalne albowiem często giną tragiczną śmiercią lub wychodzą na całkowitych głupków i są odrzucani przez większość społeczeństwa.
Jednakże w większości przypadków sprawdza się wielekroć stwierdzenie: „Nie taki diabeł straszny, jak go malują” i zazwyczaj po dokonaniu jakiegoś śmiałego kroku z początku wydającym się całkowicie bezsensownym i nierozsądnym, wszystko zaczyna się wydawać zdecydowanie prostsze i łatwiejsze. Atrofii ulega lęk i strach, a człowiek zaczyna się od tego momentu się „spełniać”. Tenże efekt właśnie stanowi częstokroć o synonimie szczęścia.
Szczęściem jest bowiem posiadanie stosownej siły, pozwalającej na przełamanie strachu.
Rekapitulując możemy stwierdzić, że śmiali ludzie w odniesieniu do tzw. „ciamajdów” osiągają w życiu więcej, są szczęśliwsi, bo nawet jeżeli nie udało im się do końca spełnić swoich marzeń, posiadają niekwestionowaną wiedzę, że przynajmniej próbowali i zrobili wszystko co się w określonych uwarunkowaniach dało zrobić. Ludzie nieśmiali natomiast całe życie mogą żałować, że nie odważyli się nawet spróbować, realizacji tej pierwszej, najtrudniejszej czynności. Śmiałość jest cechą niezwykle ważną i przydatną, ale kierowanie się w życiu wyłącznie takowym kryterium i liczeniem na szczęście, jest i pozostawiać musi w efekcie finalnym całkowitym brakiem należytego rozsądku.
Osiąganie przez niektórych ludzi statusu „demiurgowego” w wyniku autentycznych ich dokonań, osiągnięć, a także prezentowania w życiu publicznym i prywatnym postawy etycznej pozostającej w pełnej zgodzie z aprobowalną i realizowaną przez większość społeczeństwa aksjologię pozostaje definiowalne jako oczywista oczywistość.
Niezwykle słynna ze swojej naturalnej skromności Matka Teresa z Kalkuty, ofiarujący własne życie z rąk germańskich siepaczy za bliźniego Maksymilian Kolbe, zamordowany przez komuszą, zdegenerowaną esbecką jaczejkę ks. J. Popiełuszko to zwięzłe exemplum gigantów moralnych związanych z pojęciem demiurga. Dla pewnej symetrii, na dodatek związanej nie tylko nacjonalnie zaliczyć powinniśmy laureata Nagrody Nobla z 1970r Aleksandra Sołżenicyna uświadamiającego orbi et urbi tragizm funkcjonowania komunizmu w jego klasycznej postaci.
Wybaczenia, a właściwie pewnego zrozumienia autor niniejszego felietonu oczekuje ze strony P.T. Czytelników, że nie będzie enumeratywnie przedstawiał dalszej listy pretendentów w pełni zasługujących na zaszczytne miano demiurga.
Po prostu na przestrzeni dziejów ludzkości jest ich multum i całe szczęście, bowiem takowe persony winny nam niczym latarnia morska skutecznie wskazywać wybór właściwej drogi naszego żywota we wszelkich jego aspektach.
W tymże miejscu jednakże konieczne jest pewne znamienne zastrzeżenie odnoszące się oczywistej pejoratywności pojęcia demiurga. Miano demiurga przysługiwać bowiem winno jedynie kategoriom osób spełniających niezwykle wysokie wymagania moralne, realizującym swoje obowiązki wobec społeczeństwa w sposób ponad standardowy.
To li tylko gros społeczeństwa przysługuje niezaprzeczalne uprawnienie zaliczalności poszczególnych osób do chlubnego miana demiurga; tak jak to znajduje odniesienie w przykładowej, wyżej wzmiankowanej krótkiej ich listy.
Historia zna rzecz jasna przypadki występowania na jej kartach demiurgów a rebours, czyli takowych osobników, którzy swoją podłością, zbrodniczym charakterem, zadawaniem bliźnim niewyobrażalnych cierpień, kreacją ruin materialnych w wyniku wojen oraz moralnych wskutek zainicjowania przez nich ogłupiającej tzw. szare masy zdewiantowanej propagandy.
Równie skrótowo jak w przypadku klasycznych demiurgów do grona demiurgów a rebours, czyli krzewicieli ZŁA, a konkretnie BELZEBUBA z całą pewnością zaliczyć należy tego rodzaju kreatury jak: Lenin, Stalin, Mao Tse Tung, Hitler, Władziu Gomułka czy Wojtuś Jaruzelski, znaczy się polski obywatel w sowieckim mundurze generalskim.
To oczywiście przykładowe wyliczonko, bowiem takowych negatywnych demiurgów na przestrzeni dziejów świata doliczyć się bez wątpienia można sporej ilości. Zapewne ze strony advocatus diaboli co poniektórzy wyznawcy, względnie akolici np. Wojtusia Jaruzela podniosą rwetes, że przeca on wystrzelał i w inszy sposób pomordował co poniektórych obywateli TEGOKRAJU (witamy na horyzoncie premierkę Kopaczkę) wyłącznie dla dobra celu wyższejszego, czyli dla dobra członów PZPR oraz Kremla. W rezultacie winien tenże Wojtuś figurować na podium klasycznych demiurgów, a nie być niesłusznie, ustawicznie postponowany.
Najwyższa pora odnieść się nam ku aktualnościom, rzecz jasna stosownie korespondujących z felietonowym tytułem.
Partyjny, polszewicki towarzysz partyjny Jacek Krawiec (były Prezes Orlenu) zapewne adekwatnie i w konsekwencji trafnie w rozmowie z Radkiem ZDRADKIEM określił w 2017 r. osobę aktualnego euroosła Andrzeja Halickiego mianem DEBILA. Fajniasto, nie?
Tenże to debil wczoraj doznał intelektualnego (he, he!!!) ponoć szoku po wypowiedzi publicysty R. Tekielego stwierdzającego zasadnie o konieczności „odstrzelenia” TUSSKA na 3 miesiące przed wyborami. Myślową metaforą stwierdzał, co pozostaje oczywistą oczywistością skuteczne wyautowanie tegoż niezwykle szkodliwego politycznie osobnika z życia publicznego dla dobra TEGOKRAJU.
Zawłaszczył sobie zatem tenże debil uprawnienie do bycia (w jego mniemaniu i jego partyjnych towarzyszy) demiurgiem.
Przyznajmy mu rację… jest demiurgiem, ale jedynie demiurgiem negatywnym zajmując na podium „negatywów” poczesne miejsce.
Odmienne jak Jędruś Halicki i inni akolici swojego fuhrera pojmowanie tej wypowiedzi R. Tekielego uprawnia wszak do złożenia doniesienia do prokuratury o zamiarze w ich mniemaniu pozbawienia podłego żywota bywszego króla JEWROPY lub co najmniej o nawoływaniu do zbrodni.
Absolutnie tenże Halicki jak i jego towarzysze partyjni nie doznawali szoku, ani nie wyrażali jakiejkolwiek dezaprobaty, gdy Raduś Sikorka oznajmiał o konieczności dorzynania wrażej pisowskiej watahy, PALIGŁUP gdy nawoływał, aby: zastrzelić Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszyć jego skórę i wystawić na sprzedaż w Europie czy don Schetino rozmarzonym głosem oznajmiał jak to on mocarz nad mocarze wraz ze swoimi kumplami strącać będzie z drzew pisowską szarańczę. I co?? ano nic, kompletna tiszina !!!!
Czy wzmiankowanie o himalajach hipokryzji, względnie polifemicznym, znaczy się jednoocznym ogarnianiu świata i rzeczywistości ma w tej sytuacji jakikolwiek sens?
Pozostawmy tę okoliczność z boku i przypomnijmy jedynie, o czym wielu zapomina jak m.in. ober łgarz, rtęciowy TUSSEK, że z hinduistycznego kręgu kulturowego wywodząca się karma prędzej czy później dokona adekwatnej odpłaty.
Po prostu: kto sieje wiatr…
Rzecz jasna koniecznym jest docenienie faktu, że PINOKIO DONALDINO przysługuje na podium „negatywów” bezapelacyjnie zasłużone pierwsze miejsce i pozostaje ono niezagrożone!!! Przynajmniej aktualnie.
Na wszelki wypadek terapeutycznie zalecane jest codzienne, przynajmniej raz o poranku spoglądnięcie na swoją facjatę w łazienkowym lustrze i trafne określenie osoby w tymże lustrze przeglądającej się.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
25.08 2022
Zostaw komentarz