Mam niebywałą „przyjemność” zakomunikować Państwu oficjalne rozpoczęcie kampanii wyborczej w Polsce. Po długich latach i wielkich wydatkach udało się otóż obliczyć roszczenia „reparacyjne” Niemiec wobec Prawa i Sprawiedliwosci, przepraszam – wobec Polski. To 6 200 000 000 000 złotych.

Przy okazji informuję, że w mojej ocenie dotychczasowe nieco ponad 51,1 % popierajacych roszczenia odszkodowawcze Polaków może nieco wzrosnąć, gdyż kwota ta powinna na pewien czas rozwiązać problemy z inflacją, brakiem węgla, gazu, prądu, rosnącym w niezłym tempie dlugiem publicznym, brakujacymi w skutek wyborów, które się nie odbyły drobnymi kwotami i różnymi tego rodzaju problemami.

Ja osobiście w odróżnieniu od zespołu Arkadiusza Mularczyka zaledwie w siedem minut obliczylem wartość utraconych przez Niemcy na rzecz Polski obszarów o powierzchni około 101 000 kilometrów kwadratowych wraz z nieruchomościami i ruchomosciami na kwotę 12 578 562 841 931 złotych. Nie sądzę jednakże, by Republika Federalna Niemiec wystapila z żądaniem uiszczenia przez Polskę opłaty wyrównawczej.

Mówiąc już całkiem poważnie, teraz Arkadiusz Mularczyk i jego grono ekspertów powinni po krótkim urlopie podjąć bez zbędnej zwłoki obliczanie strat poniesionych na rzecz Rosji. Mam nadzieję, że użytkowany przez ekspertów abakus udzwignie tak wysokie rzędy liczb.

Mówiąc jeszcze poważniej – cieszę się, że eksperci okazali ogromne zrozumienie dla beznadziejnej sytuacji ekonomicznej Niemiec (źródło – bieżące materialy informacyjne TVP) i wymieniona kwota roszczeń pozostaje w zasięgu zdolności płatniczych RFN.

Nie sądziłem, że stanę się kiedykolwiek świadkiem większej żenady i zamachu na intelekt, ale obawiam się mówiąc uczciwie reakcji urzędu kanclerskiego na tę „propozycję nie do odrzucenia”.

Czy leci z nami pilot?

Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu: buycoffee.to/marcin_jop