Moim zdaniem Zełeński składając akces do NATO zaszachował przede wszystkim sam Sojusz Północnoatlantycki. Przecież jakie jest stanowisko wobec włączenia – nie tylko teraz, ale i w ogóle Ukrainy do NATO ze strony niektórych jego członków: Turcja, Węgry, Kanada.
Zrobił tym akcesem przysłowiowego „psikusa” także Francji, Niemcom i krajom Beneluksu. Jest pewne, że jedyne wsparcie dostanie od polskiej Zjednoczonej Prawicy przy władzy. Pokrzykiwać aprobująco będzie także POpaprana opozycja, choć ta mniej, bo przecież niemieckiego sojusznika nie będzie drażnić jednoznaczną deklaracją poparcia dla ukraińskich aspiracji, gdy one są nie w smak Niemcom i wielu innym krajom (dodam też: Austrię itd.). A przecież przyjęcie jakiegoś kraju do NATO wymaga zgody wszystkich jego członków.
Proszę zauważyć, że to nie przez rosyjski/sowiecki opór, ale stanowisko Turcji zachwiało się wejście Szwecji do NATO. Sprzeczność interesów jego członków w relacjach z Rosją sprawi, że to wejście Ukrainy do NATO będzie na świętego Nigdy.
I wygląda też, że Zełeński strzelił sobie w kolano. NATO nie zareaguje entuzjastycznie na propozycję tego akcesu. Przecież wie, że musiałoby wykonać kroki militarne związane z uruchomieniem działań w obronie integralności terytorialnej jednego z jego członków. I nie może udawać, że Ukraina straciła/traci część swojego kraju na rzecz Rosji.
Brak aprobaty ze strony krajów NATO – spowoduje, że Putin poczuje się jeszcze mocniejszy, nie tylko wobec zagranicy, ale i u siebie. Teraz już nie będzie musiał straszyć bombą atomową. Będzie miał jasny sygnał, że z Ukrainą będzie sam walczył i nikt przeciwko niemu zbrojnie nie wystąpi. da mu to czas na przegrupowanie w dowództwie rosyjskich sił zbrojnych i rzucenie nowego „mięsa armatniego” na front.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz