Jest nadzwyczaj charakterystyczne, że kiedy obserwujemy nadzwyczaj gwałtowne zmiany ograniczające wolność jednostki – nie słychać w ogóle w debacie głosów mitycznych „klasycznych liberałów”, którzy jakoby reprezentują najbardziej szlachetną i rozsądną część oświeceniowego dziedzictwa.

W każdej bez mała dyskusji na temat takich zagadnień jak ograniczanie dostępu do gotówki, ograniczanie mobilności, wymuszanie zmian w zakresie dostępu do określonych typów żywności, masowych migracji itd. – głosu liberałów albo w ogóle nie słuchać, albo jest on nieodróżnialny od głosu lewicy.

Mamy oto kolejny precedens. W uniwersyteckim mieście Oksford w Anglii wprowadzono rejonizację zgodną z postulatem tzw. miasta 15-minutowego.

Mieszkańcy mają mieć zapewnioną możliwość „spełnienia wszystkich potrzeb życiowych” „w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zamieszkania”. Miasta mają być podzielone na kwartały, które w razie potrzeby można odciąć od innych dzielnic.

Oczywiście – obecnie zakaz dotyczy jedynie pojazdów silnikowych, ale każdy kto mieszka w Warszawie może sięgnąć do historii i przypomnieć sobie, że dokładnie taką samą ideę już tutaj wprowadziła Armia Czerwona. Wykorzystując naturalne bariery krajobrazu (skarpę wiślaną, linie kolejowe, tereny zalewowe) oddzielono od siebie dzielnice miasta wprowadzając wojskowe rogatki w kluczowych miejscach. Podział ten bezproblemowo odtworzono przy okazji Stanu Wojennego, gdyż przez cały okres powojenny starannie unikano tworzenia nowych łączników. Np. przez całe 50 lat tunel w ciągu ulic Dźwigowa-Kleszczowa był jedynym połączeniem między Ochotą a Wolą na długim odcinku od Centrum praktycznie do granic miasta.

Kiedy teraz – w oparciu o argumentację ekologiczną świat Zachodu powoli przybliża się do wizji stalinowskiej – tzw. liberałowie stawiają głupie heheszki udając, że to „problem wydumany”, albo w ogóle milczą.

Rzadki głos tych, którzy zauważają co się święci – istnieje jedynie na marginesie, skutecznie wypychany z głównego nurtu debaty publicznej.

Dzieje się tak dlatego, że problem podnossony jest przez te same środowiska, które zdobyły sobie (zasłużenie) renomę „foliarzy” kwestionując związek między działalnością człowieka a globalnym ociepleniem.

Wygląda zatem tak, jakby każdy kto zgadza się z ustaleniami nauki dotyczącymi problemu globalnego ocieplenia, zgadza się z radykalną agendą rozwiązania tego problemu: żarciem robaków zamiast mięsa, ograniczeniem mobilności, skoszarowaniem populacji, odcięciu gotówki i narzuceniu kwot limitów konsumpcyjnych.

Innych głosów w debacie po prostu nie słychać.

Stąd mój wniosek:

Współczesny „klasyczny” liberalizm, to humbug. Liberał, to odźwierny lewactwa. Dno intelektualne uciekające od zmierzenia się ze zmianami kulturowymi suflowanymi przez lewicowych radykałów, biernie te zmiany akceptujące i stale blokujące aktywną dyskusję na te tematy poprzez przyjmowanie dwóch krańcowych postaw: że jest albo za wcześnie, albo za późno na prawdziwą debatę, że ci, którzy dyskutują, to „wariaci” a sam problem – jeśli w ogóle istnieje, ma charakter czysto „techniczny” i nie stanowi wyzwania dla szerszej refleksji czytaj.

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.