Z pokorą przyznaję, że należałem do grona tych ludzi, którzy uważali, że Ukraina nie ma w starciu z Rosją szans. Uważałem, że nikt Ukrainie nie pomoże, a jeżeli już, to symbolicznie. Że wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjedzą – jak w bajce Krasickiego.

I pewnie miałbym rację, gdyby rzeczywiście nikt Ukrainie nie pomógł. Gdyby Polska i inne kraje regionu (ale także te dalsze – spróbujcie np. znaleźć tani bilet na samolot do Kanady) nie przyjęły do siebie rzeszy uchodźców.

Miałbym rację gdyby USA i inne kraje NATO, w tym oczywiście Polska, nie udzieliły Ukrainie wsparcia militarnego.

Przede wszystkim miałbym jednak rację, gdyby nie sami Ukraińcy, którzy zadziwili cały zachodni świat (i pewnie nie tylko) swoją odwagą, bohaterstwem i poświęceniem. Którzy „odstajali” aż Zachód uruchomił pomoc.

Na szczęście nie miałem racji. Gdybym miał, to dzisiaj nie udostępniałbym postu Mikołaja Susujewa (czytaj). Dawno się tak nie cieszyłem z tego, że nie miałem racji.

Fot. Oficjalny profil prezydenta Ukrainy na Facebook/Володимир Зеленський