„Sokz wiadomo czego” musi szybko zalepić dysonans poznawczy u swoich wielbicieli.

Przecież do wczoraj wzywali do bojkotu. I paszkwilowali: zły Gibała. I zła Konfa. I zły PiS. I złe Razem. Zły bezpartyjny radny Hoffman I jeszcze bardzo groźni [na podstawie 1 fotki jednej kobiety] – rusolubni putinowcy.

Wszyscy do kupy byli tak źli, że na dźwięk słowa 'referendum’ budziły się ze strachu dzieci w kołyskach …

A tu niespodzianka! Ta narracja nie zażarła. Więc trzeba natychmiastowego wyjaśnienia dla Sokowej publiki.

Szukali aż znaleźli: złe są przepisy!

Co akurat nawet jest prawdą, tylko w przeciwną stronę niż postulują. W Szwajcarii nie ma progu frekwencyjnego! Tam przyjęto zasadę absens carens (nieobecny nie ma głosu). Jeśli nie głosujesz, musisz zaakceptować werdykt tych, którym się głosować chciało.

Ps 1. Najsłodsze jest określenie wyniku referendum „skandalem”. Skandal, bo za odwołaniem Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób, podczas gdy w wyborach 2024 Aleksander Miszalski został wybrany głosami 133 703 Krakowian. Innymi słowy 38 tysięcy mieszkańców więcej głosowało za odwołaniem niż powołaniem…

Ps 2. Nie uważam Miszalskiego za potwora, tylko za sformatowanego działacza, a w kampanii referendalnej naśladował niemal 1:1 poczynania Trzaskowskiego z wyborów prezydenckich.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.