Ogromna liczba osób napisała mi do tekstu „Corvettą nad Morskie Oko”, że przesadzam. Że za takie wykroczenie nie ma być żadnej deportacji. Że to są podwójne standardy. Że sporo Polaków takie rzeczy robi, że nikt by nie zareagował, gdyby to był Włoch czy Anglik.
Po pierwsze, radziłbym zapytać mieszkańców Krakowa, co sądzą o turystyce alkoholowej z Wielkiej Brytanii i czy zauważyli oni podobne zjawisko, czy być może zauważają tylko i wyłącznie pijanych Ukraińców na ulicach. Włoch wjeżdżający nad Morskie Oko autem również wywołałby oburzenie i tak samo zepsułoby to reputację włoskim turystom.
Ale… to prawda, że wydarzenie to z udziałem ukraińskiego blogera będzie miało inny wydźwięk, o wiele mocniejszy niż takie same wydarzenie z udziałem Włocha czy Polaka. I TO WYNIKA Z OBIEKTYWNYCH PRZYCZYN. Można ile wlezie sobie udawać, że tak nie jest i walczyć o równość… ale to nic nie da. Migrant w Polsce nie równa się Polak w odbiorze społecznym. I tak jest nie tylko w Polsce ale i w każdym innym państwie. Migrant turysta z kraju Unii Europejskiej nie równa się migrant z najliczniejszej grupy migrantów obecnych w Polsce. Migrant z państwa, które żyje w spokoju, nie równa się młody „mażor” w drogim aucie z kraju, gdzie jego rówieśnicy umierają na froncie. To wszystko są obiektywne przyczyny, które – czy chcecie tego, czy nie chcecie – wpływają na odbiór społeczny konkretnego wydarzenia.
Wiele osób mi również napisało: „jak to ja łączę to wydarzenie z rosyjską propagandą, ta propaganda nie ma związku z podobnymi akcjami”. Że stosunek do Ukraińców pogorszył się bez związku z tego typu akcjami. Że propaganda nie szuka powodów. TO JEST PO PROSTU NIEPRAWDA. Taki sposób myślenia traktuję jako infantylizm. Skuteczność propagandy, która wpada na dobrą glebę, jest zupełnie inna niż propagandy, która jest wrzucana w suchą ziemię, w której nie ma miejsca, by urosła. Dziecinadą i strasznym uproszczeniem rzeczywistości jest twierdzenie… że wszystkiemu jest winna rosyjska propaganda, która „głupich Polaków” po prostu zepsuła. Sorry, ale nie. Rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana. To błędy, ignorancja, brak rozumienia i brak chęci zrozumienia drugiej strony, które były częścią ukraińskiej polityki w wielu aspektach, zbudowały dogodne podłoże dla rosyjskiej propagandy. Istnieje oczywiście podobna ignorancja po drugiej stronie granicy. Tyle że jakie to ma znaczenie w kontekście tematu „Corvetty nad Morskim Okiem”?
Większość Ukraińców w Polsce to osoby, które uczciwie pracują, płacą podatki i przestrzegają polskiego prawa. I właśnie dla dobra tych osób kara za takie „Corvetty nad Morskim Okiem” ma być sroga. Ja nie żądam krwi w tej sytuacji, ja żyję w świecie rzeczywistym i wiem, jak rosyjska propaganda wykorzysta tego typu sytuację, by uderzyć w tę większość uczciwych Ukraińców. Ja chcę, żeby ta kara była na tyle ostra, aby każdy „mażor” ukraiński, wybierając się do Polski, słyszał o takich sytuacjach i wiedział, czego w Polsce robić nie można. Na przykład lepiej W OGÓLE NIE PCHAĆ SIĘ CORVETTĄ DO POLSKI. I podczas wojny w ogóle lepiej nie demonstrować swojego luksusowego życia. Bo to jest nie tylko bezgustowne, ale i wkurzy wielu… przede wszystkim Ukraińców. Dlatego swoją drogą reakcja po stronie ukraińskiej jest nie mniej ostra niż po polskiej.
Nie trzeba walczyć o jakąś efemeryczną sprawiedliwość i równość dla wszystkich, trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i żyć w realnym świecie. Trzeba mieć samorefleksję, bo zwalanie wszystkiego na rosyjską propagandę to prosty szlak do piekła. W stosunkach dwóch narodów trzeba widzieć realne problemy, rozmawiać i ROZWIĄZYWAĆ REALNE PROBLEMY w tych stosunkach, a nie tylko opowiadać, jak to zła Rosja wpływa i psuje stosunki. Jednym słowem, trzeba już wreszcie dorosnąć…
___________________________________________________________
Zachęcam również do wspierania mojej niezależnej publicystyki, linki w pierwszym komentarzu. —->
Zostaw komentarz