Nasi Rodzice późno się pobrali. Wcześniej byli zajęci spełnianiem się zawodowo .Ojciec doszedł do pozycji dyrektora prywatnego latyfundium , Mama dokształcała się nieustannie w trudnej nauczycielskiej profesji , kierując położoną na Kresach szkołą powszechną. Rodzice przed ślubem znali się dziesięć lat . Należeli do wiejskiej wyższej socjety , w skład której wchodził ksiądz proboszcz, nadleśniczy, lekarz weterynarii, praktyczna czwórka do gry w preferansa . Po latach znajomości przyszło uczucie, ślub odbył się w 1937 r. w kościele parafii Bożego Ciała we Lwowie. Kiedy w 1939 r. urodziła się nasza starsza siostra Ojciec liczył 42 lata, a Mama była młodsza od niego o 7 lat. My urodziliśmy się , w najgorszym z możliwych czasów 4 lata później . To był szczególnie dla naszego Ojca trudny okres. Wojna pozbawiła go pozycji, która w dodatku, kiedy sowieci zajęli Wschodnią Małopolskę , stanowiła ideologiczne dla bolszewików zagrożenie, Rodzice mimo, iż byli w socjologicznym rozumieniu inteligencją pracującą, zostali przez najeźców zakwalifikowani do przeznaczonej do eksterminacji grupy – pamieszczyków. Musieli się z małym dzieckiem ukrywać we Lwowie . Za Niemców było im, bez tego ideologicznego piętna łatwiej egzystować , ale to od Ojca wymagało dużego wysiłku i sprytu. Zamieszkali w Złoczowie, miejscowości nieodległej od rodzinnego, ojczystego matecznika Podhorców, od których było rzut beretem do Pieniak (ów), ich poprzedniego miejsca zamieszkania i pracy. W 1943 r. urodziłem się wraz z siostrą Marysią i nasza rodzina składała się z pięćciorga osób . W Złoczowie było wtedy względnie bezpiecznie , właściwie była to enklawa wolna od wzmożonej działalności ukraińskich nacjonalistów , którzy otumanieni narkotyczna wizją utworzenia Samostijnej Ukrainy , dopuszczali się we podzłoczowskich wsiach zbrodni ludobójstwa . Jednak w tym , ulubionym przez króla Jana III Sobieskiego miasteczku przestało być bezpiecznie w perspektywie zbliżającego się frontu i zwycięskiej Armii Czerwonej. Za jej żołnierzami przecież pełzła ideologia wg której rodzice byli elementem przeznaczonym do likwidacji, w najlepszym przypadku wywiezienia do Madaganu . Późną wiosną 1944 r, po zagładzie Huty Pieniackiej i mordów dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów w Podkamieniu i jego okolicach, Ojciec postanowił nasza rodzinę ewakuować do Jasła, w którym mieszkali jego krewni. Do tego celu zorganizował dwa kolejowe wagony, w których wraz z nami uciekały mieszkające w Podhorcach rodziny sióstr Ojca. Rozpoczął się nasz eksodus na zachód, byle dalej o skąpanej krwią pomordowanych niewinnych ludzi krainy . Tułaczka , trwała dwa lata. Rodziny sióstr Ojca pojechały aż w okolice Kłodzka, nasza rodzina osiadła w podkrakowskich Wadowicach. W których dla mnie praktycznie – wszystko się zaczęło. Ojciec zmarł jak miałem 10lat, a pełnym sierotą zostałem mając 45 lat, kiedy zmarła Nasza Mama, notabene jestem obecnie w wieku, w którym od nas odeszła. Daje to mi szczególny asumpt żeby nasze biografie porównywać . Mama doczekała się siedmiorga wnucząt, ja , jak na razie mam dwanaścioro potomstwa, i to nie koniec, bo zapowiada swoje przyjście na świat we wrześniu kolejna prawnuczka.. W świetle tych najbliższych, czekających nas ekscytujących wydarzeń nie zastanawiam się nad tym, kiedy proniemiecki rząd upadnie, czy USA rozgromi Iran.. Myślę jednak, żeby w końcu wojna na Ukrainie się skończyła.