Dziś o godz. 18:45 pojawiłem się na SOR w Szpitalu Śląskim w Cieszynie. Nie przyjęto mnie. Mam przyjść do poradni o 7:30. Zrobię to w poniedziałek 27. marca nad ranem.
Od 3 marca mam zerwane ścięgno mięśnia czterogłowego lewego uda. Bo w szpitalu na Barskiej, nie udało się stwierdzić zerwania ścięgna. Przerosło to najzwyczajniej nocną dyżurkę. Ja zostałem sam na recepcji oczekując na pomoc ze strony przyjaciół. Dwa razy się centralnie wywaliłem w drodze ze szpitala, co spowodowało, że do niego wróciłem z prośbą o kule. Te dwie wywrotki były najbardziej upokarzającymi sytuacjami w moim życiu.
Od czasu kontuzji przemierzyłem dwa razy trasę z Cieszyna do Warszawy i raz z Cieszyna do Opola. Bo nie miałem L4. Świadczyłem pracę będąc de facto kaleką. Nie dostałem L4 po ostatniej wizycie w poradni, mimo, że było widać, że nie jestem w stanie się normalnie poruszać.
Czy to jest normalne?
Nie. To jest nienormalne. Mam dość takiego traktowania.
Są jakieś granice.

Rano w poniedziałek 27 marca 2023 roku poszedłem do lekarza. Przyszedłem po 8:00 do poradni urazowo-ortopedycznej w Szpitalu Śląskim w Cieszynie. Noga spuchnięta, kolano wielkości głowy. Przyjął mnie lekarz, który powiedział żebym przyszedł jutro jak będzie doktor, który mnie wcześniej przyjmował. Powiedziałem, że chcę temat załatwić dzisiaj, bo nie mogę codziennie chodzić do szpitala. Ostatecznie skierowano mnie na oddział, ale ordynator po prawie dwóch godzinach odesłał mnie ponownie do poradni. Tu kolejka i znów oczekiwanie. A wszystko zaczęło się 3 marca od nierozpoznanego zerwania ścięgna… Epopeja szpitalna nabiera rozmachu…
Finał szpitalnej epopei coraz bliżej. Dziś po peregrynacjach między SOR-em, przychodnią a oddziałem, po czterech godzinach czekania na jakąś decyzję (okazało się, że swoim przypadkiem wygenerowałem błąd w systemie i nie bardzo było jasne w jaki sposób mnie zakwalifikować dla sprawozdawczości NFZ), zostałem poddany badaniu USG. W trakcie badania lekarz Mohamed Werdi Ali, bardzo sympatyczny, empatyczny i dowcipny człowiek, powiedział, że kilka ważnych osób zadzwoniło do szpitala w mojej sprawie. Jutro konsultacja z anestezjologiem, w czwartek przyjęcie na oddział, w piątek wyląduję na stole operacyjnym.
Z tego miejsca dziękuję tym wszystkim, którzy pomogli mi przyspieszyć moje leczenie. Bóg zapłać!

P.S. Na zdjęciu: moje nogi, pies i pociąg.
Zostaw komentarz